Star Wars Legendy: Z ruin Alderaana - recenzja komiksu

Z ruin Alderaana to kolejny tom wydawanego przez Egmont cyklu Star Wars Legendy, a także kontynuacja opublikowanego w 2015 roku komiksu W cieniu Yavina. Komiks rozgrywa się tuż po wydarzeniach ukazanych w Nowej nadziei.

W 2013 roku, czyli zaledwie 4 lata temu, wydawnictwo Dark House postanowiło, że uporządkuje część komiksów z Expanded Universed. Wcześniej losy Luke'a, Lei i Hana zostały opowiedziane w seriach Empire i Rebellion, a także w starych komiksach Marvela. Częścią porządkowania uniwersum było stworzenie serii o tytule Star Wars, której celem było opisanie na nowo losów Rebeliantów tuż po IV części sagi. Scenarzystą serii został Brian Wood, twórca znany z serii takich jak DMZ, Northlanders, czy Channel Zero. Z ruin Alderaana to drugi trejd wcześniej wspomnianej serii. Pierwszym był wydany w poprzednim roku tom W cieniu Yavina.

Ostatecznie seria zakończyła swój żywot na 20. numerze, ponieważ prawa do komiksów spod marki Star Wars zdobył Marvel. Z tego powodu w 2015 roku wystartowała kolejna seria komiksowa pod tytułem Star Wars i tak samo jak ta wydawana przez Dark House, opowiada o losach Hana, Luke'a i Lei.

Pierwszy tom serii, W cieniu Yavina, zakończył się bitwą z siłami Imperium wygraną przez Rebeliantów. Niestety księżniczka Leia doznała poważnych ran i ledwie żywa dotarła na statek Rebelii. W Z ruin Alderaana główną część misji wykonują Luke i Antilles, którzy jako więźniowie od wewnątrz będą próbowali dowiedzieć się czegoś o Imperium, a Leia nadal będzie poszukiwała miejsca, gdzie na stałe będą mogły stacjonować siły Rebelii. Dodatkowo cały czas przewijać będzie się wątek Hana Solo, który chciał pomóc Rebelii, a wpakował się w pułapkę i musi walczyć z Boba Fettem. Oprócz tego śledzimy również losy Dartha Vadera, który nadal próbuje być spychany na drugi tor przez Palpatine'a.

Największą wadą Z ruin Aldearaana jest właśnie wplecenie zbyt dużej ilości wątków. Przez cały komiks przewijają się trzy pełnoprawne motywy: losy Luke'a na statku Impierum, Han Solo vs Boba Fett i Leia szukająca bazy, a dodatkowo od czasu do czasu kilka stron jest poświęconych Vaderowi. Nie ma szans, by tyle wątków zmieściło się na 120 stronach, przez co żaden nie jest w pełni rozwinięty. W cieniu Yavina nie ma jednej, jasno określonej fabuły, co powoduje zagubienie u czytelnika i po przeczytaniu albumu nadal nie wiemy, jaki był główny cel historii. Infiltracja Imperium? Szukanie nowej bazy? Chyba tylko scenarzysta mógłby odpowiedzieć na to pytanie.

Nie oznacza to, że komiks od A do Z jest zły. Na pochwałę zasługują sceny z Lukiem i Antillesem inflirtującymi statek Imperium, ponieważ były to jedyne momenty komiksu, w których mogliśmy śledzić ciekawe wydarzenia, a pomysł z infiltracją statku przyciągał uwagę. Niezły był także wątek z Hanem Solo, który przynajmniej czasami dostarczał odrobinę humoru. Natomiast kompletnym nieporozumieniem jest kilkanaście stron poświęconych na wizytę Lei na statku jednego z ocalałych mieszkanców Alderaana. Był to wątek całkowicie przewidywalny, a przy tym zupełnie niepotrzebny.

"Mistrzostwem" jest końcowy fragment komiksu. Na pierwszy rzut oka standardowy, ponieważ jest to kolejna średnio interesująca wielka bitwa. Najdziwniejsze jest jednak zakończenie, bowiem okazuje się, że jeden z wyższych rangą żołnierzy Imperium był siostrzeńcem Mon Mothmy i na jej zlecenie infiltrował Imperium. Scenarzysta próbował zaskoczyć czytelnika ciekawym zakończeniem komiksu, a tak naprawdę stworzył kompletnie nielogiczny zwrot akcji.

Zarówno pierwsza, jak i druga połowa komiksu jest dobrze narysowana, lecz rysunki pomiędzy połowami diamentralnie się różnią. Pierwsza połowa narysowana jest w bardzo realistycznym stylu, natomiast druga w znacznie bardziej kreskówkowym. Dodatkowo połowy różnią się także zastosowaną paletą kolorów.

Oprócz komiksu w tomie zamieszczono oryginalne okładki i posłowie Jacka Drewnowskiego.

Podsumowanie

W cieniu Yavina było intrygującym początkiem nowej serii. Niestety jego kontynuacja, Z ruin Aldearaana, to słaba historia, która zawodzi na wielu płaszczyznach. Komiks jest przeplatanką czterech wątków, z których żaden nie jest odpowiednio rozwinięty. Album to nieskładna opowieść o Rebelii, która w żadnym stopniu nie posuwa akcji do przodu, a jest tylko 120 stronami bełkotu z kilkoma interesującymi scenami, ale jest ich za mało, żeby złożyły się na kompletny komiks. Nie polecam.

Jeżeli checie przeczytać ciekawy i dobrze napisany komiks o Rebelii, to zerknijcie do wydawanego przez Egmont magazynu Star Wars Komiks.

Oceny końcowe

+2
Scenariusz
3
Rysunki
5
Tłumaczenie
5
Wydanie
2
Przystępność*
+3
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

* Przystępność - stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum.

Historia została pierwotnie opublikowana w zeszytach Star Wars (2013) #7-12 (lipiec 2013 - grudzień 2013).

Specyfikacja

Scenariusz Brian Wood
Rysunki Ryan Kelly i Carlos D'Anda
Przekład Jacek Drewnowski
Oprawa miękka
Liczba stron 144
Druk kolor

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza komiksu do recenzji.

Źródło: Egmont Polska / Marvel / Dark House / Comixology