Wojna Domowa - recenzja komiksu

Kolejnym tytułem, który Egmont przezentuje w serii Klasyka Marvela, jest znana już polskim czytelnikom Wojna Domowa. Choć komiks Millara i McNivena został oryginalnie wydany 10 lat temu, to do dziś jest jednym z najczęściej wspominanych komiksów tego wydawnictwa.

Wydanie przygotowane przez Egmont jest już trzecim wydaniem komiksu w Polsce. W 2013 roku Wojnę Domową wydała Mucha Comics, a w 2014 roku Kolekcja Hachette, trzeciego wydania doczekaliśmy się w tym miesiącu od Egmontu. Wszystkie z wydań zawierają tę samą historię, czyli siedem zeszytów głównej miniserii. Warto dodać, że oprócz tego Mucha Comics wydała w listopadzie 2012 roku album New Avengers: Wojna Domowa, zbierający zeszyty z serii New Avengers rozgrywające się podczas eventu.

Tom rozpoczyna się od dość zwyczajnej sceny, w której grupa superbohaterów łapiąca złoczyńców bierze udział w nagraniu programu telewizyjnego. Jednak niedoświadczeni bohaterowie lekceważą moc Nitro, który w przypływie wściekłości wybucha niszcząc przy tym całą okolicę, a w tym szkołę. W wydarzeniu w Stamford ginie około ośmiuset dzieci. Po tak ogromnej tragedii superbohaterowie są prześladowani w całym kraju, a opinia publiczna chce raz na zawsze rozwiązać ich problem.

Przy udziale między innymi Tony'ego Starka (Iron Man) zostaje wprowadzona ustawa o rejestracji superbohaterów, od teraz każdy heros musi ujawnić swoją tajną tożsamość i pracować dla rządu. Steve Rogers (Kapitan Ameryka) buntuje się po tym jak dowiaduje się, że bohaterowie, którzy nie podporządkują się ustawie, będą ścigani i zamykani w więzieniu. Wraz z grupką innych superbohaterów, którzy nie uznali ustawy rejestracyjnej, schodzi do podziemia. Od tego momentu pomiędzy dwoma obozami toczy się wojna domowa, w której każdy chwyt jest dozwolony.

W czym tkwi magia Wojny Domowej? Według mnie największą zaletą komiksu jest świetnie wykreowany konflikt pomiędzy drużyną Iron Mana, a drużyną Kapitana Ameryki. Choć potyczki pomiędzy bohaterami pojawiały się w komiksach Marvela od początku istnienia wydawnictwa, to dopiero Wojna Domowa przeniosła je na zupełnie inny poziom. Komiks opowiada o starciu, które dotyczy praktycznie wszystkich bohaterów Marvela, po obu stronach pojawia się wiele znanych postaci, a fabuła jest tak skonstruowana, że trudno stwierdzić, który obóz ma rację. Scenarzysta nie wskazuje nam, czy powinniśmy stać po stronie Kapitana Ameryki, czy Iron Mana.

Nie tylko konfikt, ale cała historia jest na bardzo wysokim poziomie. Choć komiks rozgrywa się na ponad 200 stronach, to trudno znaleźć w nim jakiś moment wytchnienia, moment, w którym możnaby odejść od lektury komiksu. Co chwilę dochodzi do kolejnych potyczek pomiędzy bohaterami, część bohaterów zmienia strony, także pojawiają się nowe wątki, a pod koniec komiksu Millar zaskakuje kilkoma świetnymi zwrotami akcji. Na dodatek Wojna Domowa w przeciwieństwie do wielu innych eventów nie skupia się jedynie na fizycznej walce, ale poświęca również dużo miejsca wątkom, które rozgrywają się w tle głównej akcji, a doskonale pokazują ludzką stronę konfiktu. Chlubnym przykładem jest historia Sue Storm i Johnny'ego Storma, a także pokazanie pogrzebu Goliata, ale takich wtrąceń jest znacznie więcej i wszystkie naprawdę doskonale spełniają swoją rolę.

Oczywiście komiks nie jest pozbawiony wad. Jak każda główna miniseria eventu, Wojna Domowa nie była w stanie właściwie opowiedzieć o wszystkich bohaterach uczestniczących w konflikcie. Są bohaterowie, którzy pojawiają się tylko na chwilę, choć ich udział w konflikcie mógł być znacznie większy. Brakowało mi także między innymi X-Menów, którzy pojawili się w całym komiksie zaledwie na kilku stronach. Poza tym nie do końca satysfakcjonuje mnie zakończenie, które jest dosyć przewrotne i inteligentne, ale nie do końca przypadło mi do gustu.

Bardzo spodobał mi się sposób w jaki Egmont wydał Wojnę Domową. Cały album jest spójny graficznie, na każdej stronie dominują dwa kolory - czerwień i biel, a wszędzie zastosowano dość wyjątkową, jak na komiks, szeryfową czcionkę. Nie brakuje też dodatków, w tomie są wszystkie główne okładki, a także sporo alternatywnych. Trudno także przyczepić się do tłumaczenia i jakości druku, obie te rzeczy stoją na wysokim poziomie. Niestety nie udało się uniknąć błędów, dwie rozkładówki pod koniec komiksu są zamieszczone w złym miejscu, nie obok siebie, lecz na dwóch przeciwnych stronach jednej kartki. Przez to nie można zobaczyć jednocześnie całej ilustracji, a jedynie połowę.

Według mnie, Wojna Domowa jest jednym z najlepszych eventów Marvela. Ciekawa fabuła, wyraziste postaci, pokazanie ludzkiej strony konfiktu - to tylko niektóre z zalet miniserii Millara i McNivena. Autorom udało się stworzyć komiks, który jest ciekawy, ważny dla uniwersum i jednocześnie przyjazny dla czytelnika, który nie zna całej historii świata. Według mnie, komiks powinien posiadać w kolekcji każdy fan superbohaterów Marvela. Jest to też idealny komiks, od którego można zacząć przygodę z tym uniwersum.

Szczegółowe zdjęcia komiksu Wojna Domowa znajdziecie w naszej prezentacji.

Ocena tomu: 9/10.

Specyfikacja

Scenariusz Mark Millar
Rysunki Steve McNiven
Przekład Tomasz Sidorkiewicz
Oprawa twarda
Liczba stron 208
Druk kolor

Historia została pierwotnie opublikowana w zeszytach Civil War #1-7.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza komiksu do recenzji.

Źródło: Egmont Polska / Marvel