Zabij albo zgiń tom 4 – recenzja komiksu

Czwarty tom kończy serię Zabij albo zgiń, opowiadającą o zamaskowanym mścicielu, który wymierza sprawiedliwość. Czy jest to satysfakcjonujące zakończenie? Zapraszamy do lektury recenzji.

Dylan, niepewny, czy tajemniczy demon jest wytworem jego wyobraźni, czy prawdziwą istotą, trafia do szpitala psychiatrycznego. Tam zaczyna rozmyślać nad słusznością swojego postępowania i otaczającym go światem. Tymczasem policja dalej szuka mściciela w masce. Akcja w niespiesznym tempie zmierza do finalnych scen.

Ostatnia odsłona Zabij albo zgiń bardzo dobrze podsumowuje całą serię. Zarówno jej zalety, jak i wady mają w niej swoje odbicie. Ed Brubaker zaskoczyć może tylko zupełnie nowego czytelnika, który z niejasnych przyczyn postanowiłby odpuścić trzy wcześniejsze tomy. Jest to jednak mało prawdopodobna sytuacja.

zaz-t4-plansza-02-min.jpg

Prowadzący narrację Dylan to ten sam człowiek, którego losy śledziliśmy na przestrzeni całej serii. Prezentujący negatywne spojrzenie na świat, dostrzegający jego niesprawiedliwość w mniejszej i większej skali. W pierwszym przypadku chodzi o zbrodnie uderzające w pojedynczych ludzi, w drugim – o elity, które nie biorą odpowiedzialności za swoją zachłanność, zdobywające bogactwo kosztem niszczenia przyrody. To nadal zajmujące myśli, ale na pewno nie odkrywcze. Scenarzysta zaczyna się powtarzać – powtórka z rozrywki jest przyjemna, jednak to tylko powtórka.

Protagonista przypomina Punishera. Co prawda, do wejścia na drogę mściciela nie skłoniła go żadna tragedia, ale gdy widzi zło, chce zareagować mimo wątpliwości, mimo postanowienia, że już z tym skończył. Rola demona jest niewielka. W pierwszym tomie rzeczywiście był ważny, bo postawił bohaterowi ultimatum, lecz w końcu stał się jedynie elementem tła. Nie jest potrzebny i dlatego zakończenie nie wyjawia wszystkich tajemnic. Autor zostawił sobie otwartą furtkę do ewentualnej kontynuacji, a czytelnika z pytaniami. Jednak zdążyłem już się przyzwyczaić, że w Zabij albo zgiń nie ma co liczyć na zaskakujące zwroty akcji i ostatnie strony tego nie zmienią.

Brubaker się tłumaczy, a w każdym razie tak odbieram część narracji Dylana, który wprost zwraca się do czytelnika i niejednokrotnie zwraca uwagę na sposób przedstawienia historii. W czwartym tomie porusza nawet temat oczekiwań względem zakończenia. Nie prowadzi to jednak do błyskotliwych wniosków – ot, autor za sprawą bohatera dzieli się własnymi wątpliwościami i w gruncie rzeczy powierzchownymi przemyśleniami o tworzeniu opowieści. Finalnie jest więc przewidywalny i niczym się niewyróżniający. Tego się spodziewałem, ale jeśli ktoś liczył na więcej, to będzie rozczarowany.

Strona ilustracyjna niezmiennie wypada bardzo dobrze. Tworzy mroczną, surrealistyczną atmosferę (patrz: demon) i nęci wspaniałą kolorystyką wykonaną przez Elizabeth Breitweiser. Ilustracje raz są realistyczne, innym razem przechodzą w horror. W przypadku ciemnych miejsc i zamkniętych pomieszczeń wywołują wrażenie osaczenia. Świetna robota.

zaz-t4-plansza-01-min.jpg

Podsumowanie

Zabij albo zgiń to z pewnością udana seria, tyle że pierwszym tomem narobiła smaku na dużo więcej. Ed Brubaker potrafił bardzo ciekawie zacząć, ale z czasem uciekał w poprawność, przewidywalność i powtarzalność. Z perspektywy czasu może i dobrze, że czwartym tomem zamyka swoją historię (wcześniej liczyłem na więcej odsłon). Nawet w finale zdarza mu się rozciągać fabułę, wytracać tempo, nie wywołuje też takich emocji jak inne podobne opowieści (wybitny Notatnik śmierci). Było po prostu dobrze. Jeśli do tej pory nie sięgnęliście po Zabij albo zgiń, a lubicie ponure komiksy z motywem mścicieli, to dzieło Eda Brubakera, Seana Phillipsa i Elizabeth Breitweiser zostało stworzone dla Was.

+3
Scenariusz
5
Rysunki
5
Tłumaczenie
5
Wydanie
+2
Przystępność*
4
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

* Przystępność - stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum.

Zabij-albo-zgiń-4.jpg

Specyfikacja

Scenariusz

Ed Brubaker

Rysunki

Sean Phillips

Przekład

Paulina Braiter-Ziemkiewicz

Oprawa

miękka

Liczba stron

144

Druk

kolor

Format

170x260 mm

Wydawnictwo oryginału

Image Comics

Data premiery

21.11.2018

Komiks otrzymaliśmy dzięki uprzejmości wydawnictwa Non Stop Comics.

źródło: Non Stop Comics / Image Comics