„Clayface” rozczarowuje krytyków. Nowy film DCU może mieć problem w kinach
Film „Clayface” doczekał się pierwszych recenzji, a opinie krytyków są dalekie od entuzjastycznych. Najnowsza produkcja DC Studios zbiera mieszane oceny, a prognozy dotyczące otwarcia w kinach nie napawają optymizmem. Jest jednak jeden istotny atut: stosunkowo niski budżet, który może uchronić film przed finansową porażką.
„Clayface” z mieszanymi recenzjami. Jak wypada nowy film DC?
Embargo na recenzje „Clayface” zostało zniesione na dzień przed rozpoczęciem czwartkowych pokazów przedpremierowych. Pierwsze oceny wskazują, że produkcja nie stanie się raczej jednym z największych sukcesów DC Studios, choć nie można mówić o całkowitej porażce.
W serwisie Rotten Tomatoes film uzyskał 79% pozytywnych recenzji, natomiast na Metacritic jego wynik wynosi 59 na 100 punktów. To rezultaty sugerujące, że produkcja przypadła do gustu części recenzentów, ale nie zdołała przekonać wszystkich.
Na tle „Supergirl”, która spotkała się z dużo bardziej negatywnym odbiorem, jest to pewna poprawa. „Clayface” nie wywołuje jednak szczególnego entuzjazmu i trudno uznać go za przełomowy projekt w ramach nowego uniwersum DC.
Jednym z głównych założeń filmu było odejście od typowej formuły kina superbohaterskiego. Produkcja w reżyserii James Watkins miała postawić na horror, mroczniejszy klimat i mniejszą skalę. Problem w tym, że według części opinii sama zmiana gatunkowych akcentów nie wystarczyła, by stworzyć coś naprawdę oryginalnego.
Historia skupia się na oszpeconym mężczyźnie, który szuka zemsty na ludziach odpowiedzialnych za jego krzywdę. Taki punkt wyjścia przywodzi na myśl kultowe produkcje, takie jak „Człowiek ciemności” Sama Raimiego czy „Kruk” Alexa Proyasa. W tamtych filmach podobna konwencja zyskiwała dzięki wyrazistemu stylowi i przesadzonej, niemal operowej atmosferze. „Clayface” ma udane momenty, ale nie zawsze potrafi wyjść poza sprawdzone schematy.
Budżet „Clayface” jest wyższy, niż początkowo zakładano
Sytuację filmu może poprawić jego budżet. Początkowo informowano, że produkcja kosztowała około 30 mln dolarów. Według późniejszych doniesień magazynu „Variety” rzeczywista kwota jest jednak bliższa 44 mln dolarów.
Nawet przy takim budżecie „Clayface” pozostaje stosunkowo tanią produkcją jak na standardy kina superbohaterskiego. To ważna zaleta, ponieważ film nie musi zarobić setek milionów dolarów, aby mieć szansę na finansowy sukces. Oczywiście ostateczny wynik zależeć będzie również od kosztów marketingu, udziałów kin i wpływów z kolejnych rynków.
Słabe otwarcie może skomplikować plany DC Studios
Według aktualnych prognoz „Clayface” ma zarobić podczas pierwszego weekendu w amerykańskich kinach około 18–20 mln dolarów. Szacunki te powstały jeszcze przed publikacją recenzji, dlatego mieszany odbiór krytyków raczej nie pomoże produkcji poprawić przewidywanego wyniku.
Pierwsze pokazy przedpremierowe powinny dać lepszy obraz zainteresowania widzów. Na razie trudno jednak oczekiwać, że „Clayface” stanie się kinowym przebojem. Z drugiej strony niski budżet oznacza, że film nie musi osiągnąć spektakularnego wyniku, aby jego sytuacja finansowa wyglądała lepiej niż w przypadku znacznie droższych produkcji superbohaterskich.
Dla całego uniwersum DC kluczowe będą jednak kolejne miesiące. James Gunn przygotowuje kontynuację „Supermana”, która ma trafić do kin latem przyszłego roku. To właśnie ten projekt będzie jednym z najważniejszych sprawdzianów dla nowego kierunku rozwoju marki.
Jeśli kolejny film o Człowieku ze Stali nie spełni oczekiwań finansowych, presja na kierownictwo DC Studios może znacząco wzrosnąć. W obliczu zmian właścicielskich i nowych planów dla studia sukces największych produkcji pozostaje kluczowy. „Clayface” nie musi więc okazać się hitem, ale DC nadal potrzebuje filmu, który bez większych wątpliwości udowodni, że nowe uniwersum superbohaterskie zmierza we właściwym kierunku.