Ostatni film Tarantino nie powstanie szybko. Reżyser ma inne priorytety
Quentin Tarantino przygotował już scenariusz swojego dziesiątego i zarazem ostatniego filmu, ale nie zamierza na razie rozpoczynać prac nad produkcją. Reżyser chce najpierw skupić się na swoim debiucie teatralnym, a później poświęcić więcej czasu rodzinie. Wszystko wskazuje więc na to, że na jego kolejny film poczekamy jeszcze co najmniej kilka lat.
Nowy film Tarantino nie powstanie szybko
Quentin Tarantino od lat zapowiada, że zakończy karierę reżyserską po nakręceniu dziesięciu filmów. Jego ostatnim dziełem pozostaje „Pewnego razu… w Hollywood” z 2019 roku, a na temat kolejnego projektu wciąż pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi.
Podczas występu w programie „The Graham Norton Show” filmowiec potwierdził, że ma już gotowy scenariusz, z którego jest zadowolony. Nie zamierza jednak od razu przenosić go na ekran. Najpierw chce sprawdzić się w teatrze, a następnie odpocząć i spędzić więcej czasu z rodziną.
„Napisałem scenariusz, który naprawdę mi się podoba, ale chcę najpierw zająć się sztuką teatralną i zobaczyć, kim wtedy będę. Później wrócę do rodziny, trochę pożyję i dopiero wtedy zastanowię się, co chcę zrobić” – wyjaśnił reżyser.
Chodzi o sztukę „The Popinjay Cavalier”, w której wystąpi Sacha Baron Cohen. Premiera przedstawienia na londyńskim West Endzie została zaplanowana na marzec 2027 roku, a jego wystawianie ma potrwać do czerwca.
Tarantino zdradził również, że projekt początkowo miał być scenariuszem filmowym. Ostatecznie uznał jednak, że znacznie lepiej sprawdzi się na scenie. Opisał go jako historię czerpiącą z kina płaszcza i szpady, połączoną z elementami francuskiej farsy.
Co z dziesiątym filmem reżysera?
Wypowiedź Tarantino sugeruje, że jego kolejny film będzie zupełnie nowym projektem. Wiele wskazuje na to, że wcześniejszy pomysł zatytułowany „The Movie Critic” został definitywnie porzucony. Reżyser nie ujawnił jednak szczegółów dotyczących fabuły nowego scenariusza ani jego tytułu.
Na realizację produkcji trzeba będzie prawdopodobnie poczekać przynajmniej do 2028 roku. To na razie jedynie przypuszczenie, ale harmonogram reżysera nie pozostawia wiele miejsca na szybki powrót do kina. Po zakończeniu pracy nad sztuką Tarantino chce poświęcić czas żonie Danielli Pick i dzieciom. Para wychowuje dwoje dzieci i oczekuje trzeciego.
Jeśli te plany się potwierdzą, przerwa między kolejnymi filmami twórcy będzie wyjątkowo długa. Od premiery „Pewnego razu… w Hollywood” minęło już siedem lat. Wcześniej najdłuższy okres bez nowego filmu Tarantino nastąpił po „Jackie Brown” i trwał sześć lat.
Tym razem przerwa może przekroczyć dekadę. Wiele zależy od tego, jak reżyser odnajdzie się w teatrze i czy po zakończeniu pracy nad „The Popinjay Cavalier” nadal będzie chciał wrócić za kamerę.
Jedno jest pewne: choć scenariusz dziesiątego filmu już istnieje, na razie nie ma powodów, by spodziewać się rychłego rozpoczęcia zdjęć. A ponieważ ma to być ostatni film w karierze Tarantino, oczekiwania widzów będą wyjątkowo wysokie.
zdj.