Nowy król rankingu Letterboxd! Ten film wyprzedził „Ojca chrzestnego” i „Siedmiu samurajów”

Dokument „You Can See Everything” w reżyserii Nathana Fieldera i Lance’a Oppenheima zaledwie kilka dni po premierze trafił na szczyt rankingu najlepszych filmów wszech czasów serwisu Letterboxd. Produkcja opowiadająca o Elizabeth Holmes wyprzedziła takie klasyki jak „Harakiri”, „Dwunastu gniewnych ludzi” czy „Ojciec chrzestny II”. Ten błyskawiczny awans wywołał jednak pytania o wiarygodność zestawienia i sposób, w jaki powstają tego rodzaju rankingi.

„You Can See Everything” na szczycie rankingu Letterboxd

Film „You Can See Everything” zadebiutował w kinach w piątek, a już po kilku dniach stał się najwyżej ocenianym pełnometrażowym filmem w historii Letterboxd. Produkcja studia A24 uzyskała średnią 4,8 na 5 gwiazdek, opartą na 144 673 ocenach użytkowników. Aż 73% głosujących przyznało jej maksymalną notę.

To wynik wyższy niż w przypadku wielu uznanych dzieł światowej kinematografii. „Harakiri” z 1962 roku może pochwalić się średnią 4,7, natomiast „Dwunastu gniewnych ludzi”, „Ojciec chrzestny II” i „Siedmiu samurajów” uzyskały po 4,6. Trzeba jednak pamiętać, że pozycja filmu może się zmieniać wraz z napływem kolejnych ocen. Mimo to już sam fakt, że produkcja dostępna w kinach od kilku dni znalazła się przed dziełami docenianymi przez kolejne pokolenia widzów, wzbudził kontrowersje.

Co istotne, „You Can See Everything” cieszy się również znakomitymi recenzjami krytyków. Film otrzymał 99 punktów na 100 w serwisie Metacritic i znalazł się wśród najlepiej ocenianych produkcji roku na Rotten Tomatoes. Nie chodzi więc o to, że dokument nie zasługuje na uznanie, ale o to, czy można już teraz porównywać go z klasykami, których pozycja budowała się przez dziesięciolecia.

Problem z ocenami filmów w dniu premiery

Podstawowy problem polega na tym, że widzowie oceniający film w pierwszych dniach po premierze nie stanowią reprezentatywnej grupy odbiorców. To często osoby, które od dawna czekały na seans, śledziły wcześniejsze doniesienia i były przekonane, że zobaczą coś wyjątkowego.

W takich okolicznościach wysokie oceny mogą wynikać zarówno z rzeczywistej jakości produkcji, jak i z ogromnych oczekiwań oraz emocji towarzyszących premierze.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku filmów takich jak „Harakiri”. Japoński dramat samurajski z 1962 roku zdobywał uznanie przez dziesięciolecia, docierając do kolejnych pokoleń widzów. Jego wysoka pozycja jest rezultatem długotrwałej oceny, a nie entuzjazmu towarzyszącego jednemu weekendowi premierowemu. To nie pierwszy raz, gdy ranking Letterboxd staje się przedmiotem podobnej dyskusji. W 2023 roku na pierwsze miejsce zestawienia trafił film „Spider-Man: Poprzez multiwersum”, uzyskując średnią 4,7. Wcześniej szczyt rankingu zajmował „Parasite”.

Po krytyce i dyskusjach dotyczących zniekształcania ocen Letterboxd zmienił sposób obliczania wyników, przyznając, że jego zestawienie stało się podatne na manipulacje i nadmierne wahania. Trzy lata później kolejny film zdołał jednak błyskawicznie zająć pierwsze miejsce.

Czy istnieje jeszcze wiarygodny ranking najlepszych filmów?

Dyskusja wokół Letterboxd prowadzi do szerszego pytania: czy można dziś wskazać zestawienie, które pozwala rzetelnie porównywać najważniejsze filmy w historii kina?

Przez dekady za jeden z najbardziej prestiżowych rankingów uchodziła ankieta magazynu „Sight and Sound”, organizowana przez Brytyjski Instytut Filmowy. Co dziesięć lat krytycy, filmowcy i kuratorzy z całego świata głosują w niej na najważniejsze dzieła kinematografii. Jej znaczenie wynikało między innymi z rzadkiej częstotliwości głosowania i udziału ekspertów.

W 2002 roku Roger Ebert określił to zestawienie jako jedyne, które traktuje poważnie większość osób zawodowo zajmujących się kinem. Historia rankingu pokazywała przy tym, że zmiany na szczycie zachodziły stopniowo.

W 1952 roku zwyciężyli „Złodzieje rowerów”, a w latach 1962–2002 pierwsze miejsce należało do „Obywatela Kane’a”. W 2012 roku zastąpiło go „Zawrót głowy” Alfreda Hitchcocka, który przez lata stopniowo zyskiwał uznanie kolejnych głosujących.

W 2022 roku doszło jednak do kolejnej dużej zmiany. Brytyjski Instytut Filmowy niemal podwoił liczbę uczestników ankiety — z 846 do 1639 osób. W rezultacie na pierwsze miejsce awansował film „Jeanne Dielman, Bulwar Handlowy 23, 1080 Bruksela” Chantal Akerman, który dekadę wcześniej zajmował 35. pozycję. Zmiana wywołała dyskusję o wiarygodności zestawienia. Paul Schrader, scenarzysta „Taksówkarza”, stwierdził, że taki skok zaszkodził reputacji rankingu. Krytycy wskazywali, że tak gwałtowna zmiana może odzwierciedlać nie tylko ewolucję gustów, lecz także szersze przemiany w sposobie myślenia o historii kina.

Nie oznacza to, że film Akerman nie zasługuje na uznanie. Pytanie dotyczy raczej tego, czy ranking ma przede wszystkim odzwierciedlać indywidualne oceny uczestników, czy również komunikować określone stanowisko dotyczące tego, jakie dzieła powinny być dziś uznawane za najważniejsze.

IMDb pozostaje alternatywą, ale ma własne ograniczenia

Innym punktem odniesienia jest ranking IMDb Top 250, który od lat opiera się na ocenach użytkowników. Na jego szczycie utrzymuje się „Skazani na Shawshank”, film cieszący się ogromną popularnością wśród szerokiej publiczności. W zestawieniu Letterboxd produkcja zajmuje znacznie niższą pozycję.

IMDb również ma swoje ograniczenia. Ranking premiuje filmy popularne i łatwo przyswajalne, przez co kino eksperymentalne czy mniej znane produkcje z różnych części świata ma mniejsze szanse na znalezienie się w czołówce. Jednocześnie jego charakter jest czytelny: odzwierciedla przede wszystkim gusta masowej publiczności, a nie wyłącznie oceny krytyków. I właśnie tutaj pojawia się problem z Letterboxd. Jeśli ranking może zostać zdominowany przez entuzjazm związany z premierą, trudno traktować go jako stabilne zestawienie najlepszych filmów w historii. Z drugiej strony nie jest to ankieta ekspercka, lecz platforma skupiająca miłośników kina, którzy mają prawo oceniać filmy według własnych kryteriów.

Sytuacja z „You Can See Everything” pokazuje więc przede wszystkim ograniczenia takich zestawień. Wysoka średnia ocen nie musi oznaczać, że film jest już powszechnie uznawany za jedno z największych dzieł w historii kina. Może jedynie świadczyć o tym, że w danym momencie zachwycił grupę szczególnie zaangażowanych widzów.

zdj. A24