Nowy „Street Fighter” zmiażdżony przez krytyków! Tak źle nie było od lat
Nowy „Street Fighter” nie zachwycił krytyków, choć nie brakuje głosów doceniających widowiskowe pojedynki, animowane sekwencje i nawiązania do kultowej serii gier. Największe zastrzeżenia dotyczą scenariusza, który próbuje pomieścić zbyt wiele wątków i postaci, a także chaotycznej narracji oraz finału pozostawiającego spory niedosyt. Pierwsze recenzje wskazują, że produkcja Kitao Sakurai może przypaść do gustu przede wszystkim fanom marki, gotowym przymknąć oko na jej liczne niedociągnięcia.
Krytycy podzieleni w sprawie „Street Fightera”
W serwisie Rotten Tomatoes nowy „Street Fighter” uzyskał 45% pozytywnych recenzji, a na Metacritic jego wynik wynosi 45 na 100 punktów. W opiniach powtarza się podobny schemat: film potrafi dostarczyć efektowną akcję i kilka udanych momentów, ale nie radzi sobie z opowiedzeniem spójnej historii.
Chris Joyce z kanału Movies and Munchies przyznał produkcji 2,5 na 5 gwiazdek. Zwrócił uwagę, że scenariusz próbuje podążać w zbyt wielu kierunkach jednocześnie, przez co poszczególne wątki zaczynają ze sobą konkurować. W rezultacie historia traci spójność, a nawet najważniejsze fragmenty dotyczące Kena i Ryu nie wykorzystują w pełni swojego potencjału.
Podobne zastrzeżenia ma Jeffrey Harris z 411mania, który ocenił film na 5/10. Jego zdaniem świetne sekwencje anime nie wystarczają, by uratować nieuporządkowaną środkową część opowieści i rozczarowujące zakończenie. To właśnie finał oraz sposób prowadzenia fabuły mają odbierać produkcji znaczną część wypracowanej wcześniej sympatii widza.
Jeszcze bardziej krytyczny okazał się Zach Pope, przyznając filmowi 2 na 5 gwiazdek. Recenzent chwali choreografię walk i niektóre animowane fragmenty, które zalicza do najbardziej efektownych sekwencji roku. Problem w tym, że poza nimi nie znalazł zbyt wielu powodów do ekscytacji. Jego zdaniem „Street Fighter” okazuje się zaskakująco nudny, mimo widowiskowej oprawy.
Efektowne walki i chaos zamiast dobrej historii
Nie wszyscy krytycy uznali jednak, że problemy scenariusza przekreślają cały film. Christian Zilko z IndieWire wystawił produkcji ocenę B-, zauważając, że fabuła jest skomplikowana, a żarty bywają trudne do zrozumienia. Jednocześnie podkreślił, że widowisko nie pozwala widzowi się nudzić. W jego opinii nawet narracyjny chaos może być częścią rozrywki, jeśli film konsekwentnie dostarcza kolejnych atrakcji.
Podobne podejście prezentuje Peter Martin z ScreenAnarchy, który przyznał produkcji 2,5 na 5 gwiazdek. Recenzent uznał, że fabuła ma w tym przypadku drugorzędne znaczenie, ponieważ ekran niemal nieustannie wypełniają akcja i ruch. Docenił też fakt, że film w pełni wykorzystuje możliwości, jakie daje mu kategoria wiekowa PG-13.
Nieco mniej przychylny był Rich Cline z Shadows on the Wall, oceniając „Street Fightera” na 2/5. Zauważył, że pojedyncze żarty potrafią ożywić seans, ale całość jest zbyt nachalna, by nawiązać z widzem głębszą więź. Dodatkowo widowiskowym starciom brakuje napięcia, przez co sama akcja nie zawsze zapewnia oczekiwane emocje.
W podobnym tonie wypowiedziała się Wendy Lee Szany z The Movie Couple. Jej zdaniem postacie i sceny walk prezentują się znakomicie, a film ma kilka naprawdę udanych momentów. Problemem pozostaje jednak przeładowana historia, zbyt duża liczba bohaterów i brak odpowiedniego wykorzystania części z nich. Recenzentka określiła produkcję jako tonalny chaos.
Eric Goldman zwrócił natomiast uwagę na poszarpaną narrację. Według niego aktorzy dobrze bawią się swoimi rolami, a w filmie można znaleźć pomysłowe sceny, ale całość nie nabiera odpowiedniego tempa. Szczególnie rozczarowujący ma być trzeci akt, który nie tylko nie spełnia oczekiwań, ale również nie zapewnia satysfakcjonującego zakończenia.
Nostalgia i szaleństwo mogą przekonać fanów gry
Wśród pozytywnych recenzji pojawiają się głosy, że nowy „Street Fighter” nie próbuje na siłę traktować materiału źródłowego z przesadną powagą. Travis Hopson z Punch Drunk Critics przyznał filmowi 3,5 na 5 gwiazdek, doceniając nostalgię i bezkompromisowo absurdalny charakter widowiska. Jego zdaniem produkcja jest głośna, szalona i momentami pozbawiona sensu — czyli pod wieloma względami przypomina same gry.
Fred Topel z United Press International również wystawił pozytywną ocenę, podkreślając, że film celebruje kultowe postacie Capcomu, pozwalając sobie na zabawę ich wizerunkami zamiast wiernego odtwarzania każdego elementu kanonu.
Z kolei Kevin Bourne z SHIFTER ocenił produkcję na 3/5. Mimo dostrzegalnych wad docenił występy aktorskie i liczne odniesienia do gier, które mogą sprawić prawdziwą przyjemność najbardziej oddanym fanom serii.
Jeszcze bardziej entuzjastycznie do filmu podszedł Yago García z hiszpańskiego magazynu Cinemanía, przyznając mu 4/5 gwiazdek. Recenzent zachęca do seansu zarówno osoby pamiętające złotą erę salonów arcade, jak i widzów, którzy poznali serię na konsolach.
Nieco bardziej zachowawczą opinię przedstawił Sebastian Zavala Kahn z Me gusta el cine, oceniając film na 3/5. Według niego „Street Fighter” jest rozrywkowy i imponujący wizualnie, ale jednocześnie głupi i pełen wad. Recenzent sugeruje wręcz, by przed seansem wyłączyć analityczne myślenie i po prostu poddać się temu, co dzieje się na ekranie.
Czy warto obejrzeć nowego „Street Fightera”?
Pierwsze recenzje sugerują, że najnowsza ekranizacja kultowej gry nie jest filmem dla każdego. Osoby oczekujące dopracowanej fabuły, dobrze rozwiniętych postaci i satysfakcjonującego zakończenia mogą poczuć rozczarowanie. Z kolei widzowie nastawieni przede wszystkim na efektowne walki, kolorową oprawę, nostalgię i świadomie przerysowany humor mogą znaleźć w produkcji sporo rozrywki.
Największym problemem pozostaje to, że nawet przychylni recenzenci dostrzegają narracyjne niedociągnięcia. „Street Fighter” potrafi dostarczyć widowiskowych atrakcji, ale nie zawsze potrafi połączyć je w spójną całość.
Nie oznacza to jeszcze, że film poniesie porażkę w kinach. Przy budżecie wynoszącym 82 mln dolarów produkcja będzie jednak potrzebowała mocnego wyniku finansowego. Wstępne prognozy zakładają około 30 mln dolarów wpływów podczas pierwszego weekendu w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, choć słabsze recenzje mogą utrudnić osiągnięcie tego celu.
Ostatecznie o sukcesie zdecydują sami widzowie. Jeśli fani uznają, że widowiskowe pojedynki i nawiązania do gier rekompensują problemy scenariusza, film może znaleźć swoją publiczność. Jeżeli jednak krytyczne głosy dotyczące chaotycznej fabuły i rozczarowującego finału znajdą potwierdzenie w reakcjach kinomanów, nowy „Street Fighter” może mieć trudności z osiągnięciem oczekiwanych wyników.
zdj. Universal Pictures