„Głębia strachu” nawiązuje do Lovecrafta i pokazuje na ekranie [SPOILER]
„Głębia strachu” z Kristen Stewart i Vincentem Casselem już dziś pojawiła się na ekranach polskich kin. Horror zabiera grupę badaczy w głąb oceanu, w którym coś się przebudziło. Zwiastuny zapowiadały widowisko stojące na pograniczu brudnego science fiction z horrorem o lovecraftiańskich inklinacjach. W jednym z najnowszych wywiadów reżyser filmu ujawnia, że za stworzeniami, które straszą na ekranie faktycznie stoi dorobek H.P. Lovecrafta. Uwaga, spoilerujemy kluczowy element filmu!
Lovecraft nie miał do tej pory zbyt wiele szczęścia w kontekście bezpośrednich adaptacji. Z wyjątkiem dwóch zjadliwych ekranizacji: nowego „Koloru z Innego Wszechświata” z Nicolasem Cagem oraz klasycznego „Reanimatora Herberta Westa”, dorobek samotnika z Providence przemknął do kinowego medium głównie za pośrednictwem drobnych odwołań i inspiracji.
„Głębia strachu” bezpośrednią adaptacją opowiadań Lovecrafta również nie jest, ale reżyser filmu nie ukrywa, że za stworzeniami, które Stewart i Cassell odnajdują na dnie oceanu stoi nie kto inny, a właśnie autor „Zewu Cthulhu”.
Co więcej, już na gruncie spoilerów (!!!), w zwieńczeniu filmu bohaterowie odkrywają monstrualną istotę, którą reżyser William Eubank bez ogródek określa mianem Cthulhu, najsłynniejszego Przedwiecznego w panteonie Lovecrafta. Oto co artysta miał do powiedzenia w jednym z wywiadów:
Napisaliśmy go w scenariuszu jako wielkiego, wielorybiego potwora. Masywnego behemota, tak go z resztą też nazwaliśmy: „The Behemoth”. A kiedy zaczęliśmy projektować film, skończyliśmy już zdjęcia (...) a behemota zostawiliśmy na koniec, stwierdziłem, że możemy jeszcze zrobić z niego bardziej mistyczną istotę. Więc zrobiliśmy go po lovecraftiańsku. Zrobiliśmy Cthulhu. Ma nawet skrzydła. To jest coś, co się tym bohaterom po prostu zdarza, nie mogą tego wyjaśnić i to jest prawdziwe źródło kosmicznego horroru.
źródło: Comicbook.com / zdj. 20th Century Fox