„Narnia” Grety Gerwig do poprawki? Netflix zarządził dokrętki po nieudanych pokazach testowych
Wygląda na to, że Netflix nie jest jeszcze w pełni zadowolony z najbardziej wyczekiwanej ekranizacji „Opowieści z Narnii”. Najnowsze informacje sugerują, że „Narnia: Siostrzeniec czarodzieja” w reżyserii Grety Gerwig doczeka się dodatkowych zdjęć. Decyzja miała zapaść po testowych pokazach, których odbiór okazał się mieszany, a według części doniesień wręcz rozczarowujący.
Netflix nie jest zadowolony z filmu
Kilka miesięcy temu odbył się jeden z pierwszych pokazów testowych filmu. Widzowie zobaczyli około dwugodzinną wersję produkcji, która była jednak bardzo daleka od ukończenia. Efekty specjalne znajdowały się na wczesnym etapie postprodukcji, dlatego seans miał przede wszystkim pozwolić twórcom sprawdzić konstrukcję filmu i reakcje publiczności. W pokazie uczestniczyła sama Greta Gerwig, która chciała osobiście zebrać opinie widzów. Seans odbył się w Paramus w stanie New Jersey.
Według najnowszych doniesień, kolejne pokazy testowe nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów. Informacje w tej sprawie ujawnił portal The InSneider. Reakcje publiczności miały być mieszane, a wyniki testów na tyle niepokojące, że przedstawiciele Netflixa zdecydowali się na dodatkowe zdjęcia.
Gerwig ma więc ponownie udać się do Londynu, aby zrealizować dokrętki. Co istotne, wygląda na to, że tym razem inicjatywa wyszła przede wszystkim ze strony Netflixa. Nie oznacza to oczywiście, że film jest skazany na porażkę — dodatkowe zdjęcia są standardowym elementem produkcji wysokobudżetowych — ale w tym przypadku mogą sugerować, że studio chce dokonać istotnych zmian przed premierą.
Produkcja „Narnii” ma również bardzo napięty harmonogram. Początkowo film miał trafić do kin w listopadzie 2026 roku, jednak Netflix przesunął premierę na luty 2027 roku. Oficjalnym powodem było to, że produkcja nie była gotowa na pierwotny termin.
Projekt Gerwig od początku wzbudza ogromne zainteresowanie. Reżyserka, znana przede wszystkim z „Lady Bird”, „Małych kobietek” oraz „Barbie”, podjęła się przeniesienia na ekran „Siostrzeńca czarodzieja”, czyli książki chronologicznie otwierającej historię świata stworzonego przez C.S. Lewisa. Film ma wyróżniać się jednak także zmianami względem literackiego pierwowzoru. Gerwig zdecydowała się na przesunięcie części wydarzeń w czasie. Zamiast charakterystycznego dla książki wiktoriańskiego Londynu produkcja ma wykorzystywać przede wszystkim realia powojennych lat 50.
To oznacza bardziej współczesne podejście do materiału źródłowego, a jednocześnie daje twórcom możliwość stworzenia zupełnie nowej wizji świata Narnii. Produkcja ma być również niezwykle wymagająca pod względem efektów specjalnych. Za zdjęcia odpowiada Seamus McGarvey, operator znany m.in. z „Atonement” i „Avengers”, natomiast muzykę przygotowują Mark Ronson i Andrew Wyatt.
Netflix zgromadził imponującą obsadę. W filmie wystąpią m.in. Meryl Streep, Daniel Craig, Emma Mackey, Ciarán Hinds oraz Carey Mulligan. Ważne role otrzymali również młodzi aktorzy David McKenna i Beatrice Campbell. To właśnie ich występy miały zwrócić uwagę podczas wcześniejszych pokazów testowych. Skala projektu jest więc ogromna — zarówno pod względem budżetu, obsady, jak i ambicji samej Gerwig. Netflix wyraźnie traktuje „Narnię” jako jedną ze swoich najważniejszych filmowych franczyz.
Kiedy premiera „Narnii”?
Netflix zdecydował się na nietypową strategię dystrybucji. „Narnia: Siostrzeniec czarodzieja” najpierw trafi do kin w ramach 45-dniowej ekskluzywnej dystrybucji kinowej.
Premiera została zaplanowana na 12 lutego 2027 roku. Następnie film trafi do biblioteki Netflixa — jego streamingowa premiera odbędzie się 2 kwietnia 2027 roku. Dodatkowe zdjęcia pokazują, że droga do premiery nie będzie jednak tak prosta, jak początkowo zakładano. Netflix ma jeszcze kilka miesięcy na dopracowanie filmu. Najważniejsze pytanie brzmi teraz, jak duże zmiany zostaną wprowadzone po testowych pokazach i czy dodatkowe zdjęcia pozwolą Gerwig stworzyć „Narnię”, która spełni oczekiwania zarówno widzów, jak i samego Netflixa.
zdj. Netflix