Nowy zwiastun „Resident Evil” robi wrażenie. To zupełnie inne podejście do kultowej serii
Sony opublikowało nowy zwiastun nadchodzącego rebootu „Resident Evil”, który ma trafić do kin już we wrześniu. Produkcja w reżyserii Zacha Creggera, twórcy świetnie przyjętych „Weapons”, od miesięcy budzi ogromne zainteresowanie fanów horrorów. Wszystko wskazuje na to, że studio pozwoliło reżyserowi zrealizować jego autorską wizję bez większych ograniczeń.
Horror nastawiony na akcję i nieustanne napięcie
Według doniesień Sony zapłaciło Creggerowi około 20 milionów dolarów, dając mu pełną swobodę w napisaniu scenariusza i wyreżyserowaniu filmu dokładnie tak, jak sobie tego życzył. To niezwykle rzadkie podejście w przypadku tak dużej marki. Osoby, które miały już okazję zobaczyć film podczas pokazów testowych, opisują go jako niezwykle intensywny, około 95-minutowy horror akcji, stawiający przede wszystkim na tempo i napięcie. Zamiast rozbudowanej fabuły widzowie mają otrzymać niemal nieprzerwany ciąg kolejnych zagrożeń i efektownych scen grozy.
Jeden z uczestników pokazu porównał produkcję do „horrorowej wersji Mad Max: Na drodze gniewu”, podkreślając, że film niemal nie zwalnia ani na moment. Głównym bohaterem jest Bryan, grany przez Austina Abramsa. To kurier, który podczas wybuchu śmiercionośnego wirusa otrzymuje zadanie dostarczenia tajemniczej walizki do szpitala w Raccoon City.
Bryan nie jest wyszkolonym żołnierzem ani bohaterem akcji. To zagubiony, uzależniony od narkotyków młody mężczyzna, który przypadkiem trafia w sam środek katastrofy. Widzowie obserwują wydarzenia właśnie z jego perspektywy, a zamiast klasycznej historii przemiany bohatera otrzymują desperacką walkę o przetrwanie. Największą siłą filmu mają być praktyczne efekty specjalne, przerażające potwory oraz lokacje wyraźnie inspirowane pierwszymi odsłonami serii „Resident Evil”. Twórcy postawili na mroczny klimat i widowiskowe sceny grozy zamiast rozbudowywania uniwersum.
Choć w filmie pojawią się dobrze znane monstra oraz kilka easter eggów dla fanów gier, reboot podobno tylko luźno nawiązuje do fabuły i kanonu oryginalnej serii. Cregger od początku podkreślał, że nie zamierza wiernie odtwarzać historii znanej z gier. Co ciekawe, reżyser przyznał również, że nigdy nie oglądał wcześniejszych filmów „Resident Evil” z Millą Jovovich, ponieważ chciał stworzyć własną interpretację marki, całkowicie skupioną na horrorze, napięciu i dynamicznej akcji.
Jeśli entuzjastyczne opinie z pokazów testowych znajdą potwierdzenie po premierze, nowy „Resident Evil” może okazać się jedną z największych horrorowych premier 2026 roku. Sony najwyraźniej stawia na świeże podejście do kultowej marki, odchodząc od widowiskowego kina akcji na rzecz bezkompromisowego horroru o szybkim tempie i klaustrofobicznej atmosferze.
Film zadebiutuje w kinach 18 września 2026 roku.
zdj. Sony Pictures