„Supergirl” zmierza ku finansowej katastrofie? Prognozy otwarcia coraz gorsze
Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że DC Studios będzie mogło spokojnie budować przyszłość swojego filmowego uniwersum na sukcesie „Supermana”. Najnowsze doniesienia sugerują jednak, że „Supergirl” może okazać się pierwszym poważnym problemem dla planów Jamesa Gunna.
„Supergirl” zmierza ku finansowej katastrofie? Nie będzie hitu w kinach
Według informacji przekazanych przez branżowego insidera Matta Belloniego najnowsze prognozy box office dla „Supergirl” ponownie zostały obniżone. Film ma obecnie celować w otwarcie na poziomie około 50 milionów dolarów w Ameryce Północnej. Co więcej, wyniki przedsprzedaży biletów wskazują, że ostateczny rezultat może być jeszcze niższy. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, produkcja znajdzie się w wyjątkowo niekomfortowym towarzystwie. Najczęściej przywoływanym porównaniem jest bowiem „The Marvels”, które w listopadzie 2023 roku zadebiutowało z wynikiem zaledwie 48 milionów dolarów i szybko zostało okrzyknięte jedną z największych porażek finansowych w historii Marvel Studios.
Tym bardziej zaskakuje sytuacja, ponieważ jeszcze rok temu „Superman” rozpoczął swoją kinową przygodę od imponujących 125 milionów dolarów wpływów podczas premierowego weekendu. Sukces filmu miał stanowić fundament dla nowego DC Universe, jednak „Supergirl” może wyhamować cały impet budowany przez ostatnie miesiące.
Problemem jest również budżet. Według doniesień produkcja kosztowała około 175 milionów dolarów. To tylko nieznacznie mniej niż „Superman”, którego koszt miał wynieść nieco ponad 200 milionów dolarów. Przy tak wysokich wydatkach analitycy szacują, że „Supergirl” potrzebowałaby około 435 milionów dolarów globalnych wpływów, aby zacząć przynosić zyski.
Na niekorzyść filmu działa także wyjątkowo trudny termin premiery. „Supergirl” trafi do kin pomiędzy kilkoma dużymi widowiskami familijnymi, wśród których znajdują się „Toy Story 5”, „Minions & Monsters” oraz aktorska wersja „Vaiany” od Disneya. Konkurencja o uwagę widzów będzie więc ogromna.
Jeszcze większym problemem wydaje się jednak brak zainteresowania samą produkcją. Kampania marketingowa nie wywołała dotąd większego entuzjazmu wśród fanów, a recenzje pozostają objęte embargiem i zostaną opublikowane dopiero w przyszłym tygodniu. To właśnie wtedy okaże się, czy pozytywne opinie krytyków będą w stanie odwrócić niekorzystny trend. Wielu obserwatorów rynku zastanawia się również, czy postać Supergirl była odpowiednim wyborem dla tak kosztownego widowiska. W czasach, gdy nawet największe marki superbohaterskie mają coraz większe problemy z przyciągnięciem widzów do kin, budżet na poziomie 175 milionów dolarów wydaje się wyjątkowo ryzykowną inwestycją.
Za kamerą „Supergirl” stanął Craig Gillespie, reżyser znany z takich produkcji jak „Jestem najlepsza. Ja, Tonya”, „Lars i prawdziwa dziewczyna”, „Dumb Money” oraz „Cruella”. Twórca ma na swoim koncie kilka bardzo dobrze ocenianych filmów, dlatego wielu fanów liczy, że ostateczna jakość produkcji okaże się jej największym atutem.
Czy „Supergirl” zdoła pozytywnie zaskoczyć i powtórzyć sukces „Supermana”, czy też podzieli los największych finansowych rozczarowań ostatnich lat? Odpowiedź poznamy już 26 czerwca, kiedy film oficjalnie trafi do kin.
zdj. Warner Bros.