„Diuna 3”: Timothée Chalamet porównuje się do legendarnej roli Jokera

Timothée Chalamet będący obecnie w okresie intensywnej kampanii oscarowej koncentruje się nie tylko na promowaniu swojej ostatniej roli, ale także na podsycaniu oczekiwań wobec kreacji stworzonej na potrzeby filmu „Diuna: Część trzecia” – i według niego, pod względem aktorskim film przypominać będzie takie klasyki jak „Czas apokalipsy” czy „Mroczny Rycerz”.

 Timothée Chalamet porównuje swój występ w „Diunie 3” do roli Heatha Ledgera w „Mrocznym Rycerzu”

W rozmowie z Matthew McConaugheyem gwiazdor serii określił najnowszą część serii tworzonej przez Denisa Villeneuve'a jako „najbardziej niesamowitą” część trylogii. Chalamet podkreślił, że zanim rozpoczęła się produkcja trzeciego filmu, on i Villeneuve wypracowali silny, kreatywny rytm. Zamiast po prostu iść na całość i postawić na więcej wybuchów, akcji i rozmachu – zespół postanowił sięgnąć po bardziej subtelne zabiegi.

Ten rozdział, jak wyjaśnił aktor, traktuje każdą chwilę jako „świętą”. Zamiast popadać w samozadowolenie rodem z blockbusterów, Villeneuve dążył do czegoś kreatywnego i odważnego. Być może najbardziej intrygująca była jednak refleksja Chalameta na temat jego podejścia do gry aktorskiej  w ostatniej części trylogii. Aktor przyznał, że przygotowując się do roli czerpał inspirację od Heatha Ledgera w „Mrocznym Rycerzu” i Marlona Brando w „Czasie Apokalipsy”.

Sprawdź też: Wszyscy oglądają teraz ten film! Tim Roth w nowym hicie od platformy HBO Max.

Nie dlatego, że postrzega siebie na ich poziomie — i szybko to podkreślił — ale dlatego, że obaj aktorzy zdołali „przemycić coś” głęboko osobistego i nieoczekiwanego w ramach wielkich produkcji studyjnych. Mimo to, sama wzmianka o tych kreacjach jasno sugeruje, że możemy zobaczyć Paula Atrydę w mroczniejszej wersji niż kiedykolwiek wcześniej.

Warto zauważyć, że ten komentarz pojawił się zaledwie kilka miesięcy po tym, jak Chalamet z przekonaniem stwierdził, że od siedmiu lub ośmiu lat tworzy „najwyższej klasyrole w ramach jego serii sukcesów, która rozpoczęła się od „Tamtych dni, tamtych nocy” i może niedługo zakończyć się Oscarem za występ w „Marty Supreme”.

W „Mesjaszu Diuny” Paul Atryda nie jest już wschodzącym bohaterem – jest władcą uwięzionym przez przepowiednię, zmierzającym ku tyranii. Ton samej historii jest bardziej polityczny, jeszcze bardziej duchowy i znacznie mniej przychylny publiczności, która postrzega Paula jako pozytywnego bohatera. 

zdj. Warner Bros.