„Zabójcza broń 5” jednak powstanie? Mel Gibson zdradził szczegóły
Przez ostatnie lata wydawało się, że realizacja „Zabójczej broni 5” jest coraz mniej prawdopodobna. Projekt mierzył się z poważnymi przeszkodami, w tym ze śmiercią Richarda Donnera, który przez lata planował powrót kultowego duetu Martina Riggsa i Rogera Murtaugha. Dodatkowym problemem stała się sytuacja zdrowotna Danny'ego Glovera. Mimo wszystko Mel Gibson nie zamierza jeszcze składać broni.
Aktor i reżyser potwierdził w rozmowie z Collider, że wciąż liczy na realizację piątej części serii. Scenariusz, nad którym pracował wcześniej Richard Donner, został ukończony przez Gibsona oraz scenarzystę Richarda Wenka. Film miał nawet wejść w fazę produkcji, ale ostatecznie projekt utknął w Warner Bros. Gibson uważa jednak, że sytuacja może się wkrótce zmienić. Wszystko za sprawą planowanych zmian właścicielskich dotyczących Warner Bros. Zdaniem aktora przejęcie studia przez Davida Ellisona i Paramount może sprawić, że „Zabójcza broń 5” ponownie ruszy z miejsca.
„Richard Wenk i ja skończyliśmy scenariusz i mieliśmy wejść w produkcję, ale nigdy nie udało się tego uruchomić. Myślę, że Warner w tamtym czasie ugrzązł w bagnie. Projekt został gdzieś zakopany, a teraz myślę, że David Ellison z Paramount przejmie Warnera. Być może zdejmą z tego filmu łańcuchy i zobaczymy go za mniej więcej rok” – powiedział Gibson.
„Zabójcza broń 5” będzie inna niż poprzednie części
Jeśli film rzeczywiście powstanie, widzowie nie powinni spodziewać się powtórki z poprzednich odsłon. Gibson zdradził kilka szczegółów dotyczących historii i wynika z nich, że piąta część ma być znacznie bardziej kameralna i skoncentrowana na bohaterach.
Riggs i Murtaugh będą oczywiście starsi, a ich życie zmieni się diametralnie. Jeden z nich jest już na emeryturze, drugi pracuje za biurkiem i zmaga się z nadwagą. Twórcy chcą ograniczyć widowiskowe eksplozje i skomplikowane sekwencje akcji, stawiając przede wszystkim na relację między bohaterami.
Nie oznacza to jednak całkowitej rezygnacji z charakterystycznego dla serii kina akcji. Gibson jako przykład podał „Apocalypto”, w którym nawet prosta scena pościgu została nakręcona z intensywnością przypominającą wielką samochodową sekwencję akcji. „To historia sama w sobie. Bohaterowie są zupełnie inni. Są starsi. Jeden jest na emeryturze, drugi pracuje za biurkiem. Przytył i całość jest bardziej niskobudżetowa. Nie ma wielkich eksplozji i tego wszystkiego. Nadal jednak ma energię i napęd dużego filmu akcji. To bardziej opowieść o ludziach” – wyjaśnił Gibson.
Mel Gibson chce również stanąć za kamerą
Największym znakiem zapytania pozostaje oczywiście obsada. Mel Gibson ma obecnie 70 lat, natomiast Danny Glover skończył 80 lat. Do tego dochodzą problemy zdrowotne Glovera, które mogą dodatkowo skomplikować realizację projektu. Mimo tych przeszkód Gibson pozostaje zdeterminowany, by doprowadzić film do końca. Co więcej, aktor chce nie tylko ponownie wcielić się w Martina Riggsa. Zamierza również wyreżyserować „Zabójczą broń 5”.
Byłby to kolejny film w jego reżyserskiej karierze, która obejmuje między innymi „Braveheart”, „Pasję”, „Apocalypto” oraz „Przełęcz ocalonych”. Gibson zakończył niedawno zdjęcia do swojego najnowszego projektu „The Resurrection of the Christ”, który został podzielony na dwie części i ma trafić do kin odpowiednio w 2027 i 2028 roku.
Na razie nie ma oficjalnego terminu rozpoczęcia zdjęć do „Zabójczej broni 5”. Jeśli jednak plany związane z Warner Bros. rzeczywiście doprowadzą do ponownego uruchomienia projektu, powrót Riggsa i Murtaugha może być bliżej, niż jeszcze niedawno się wydawało.
zdj. Warner Bros.