Bunt człowieka. Recenzja komiksu „Elecboy” tom 2

We wrześniu do sprzedaży trafił drugi tom serii „Elecboy”. Jak wypadło zwieńczenie historii młodego chłopaka imieniem Joshua i jego kompanów? Przekonajcie się!

W pierwszej części opowieści poznaliśmy mieszkańców pustkowi niegdyś będących częścią Stanów Zjednoczonych. Głównym bohaterem był poszukujący swego miejsca na świecie Joshua. Obserwowanie poczynań jego i społeczności borykającej się z postapokaliptyczną rzeczywistością nie było przyjemnym doznaniem. Oczywiście nie mam tu na myśli jakości danej historii, a jej treść. Może i od upadku cywilizacji upłynęło sporo czasu, ale szuranie po dnie moralnym trwało nadal. Stare podziały wciąż funkcjonowały, a jedyna zmiana dotyczyła statusu stron – dawni oprawcy stali się podporządkowanymi i na odwrót. Do tego wszystkiego dochodziło nieustające zagrożenie ze strony maszyn, lecz wątki science fiction stanowiły jedynie dodatek i całość wciąż można było nazwać tytułem przynależnym do gatunku postapo. Drugi tom (a właściwie drugi integral zbierający tomy o numerach 3 i 4) mocno w tej kwestii zamieszał.

W kontynuacji Joshua odnalazł odpowiedzi na dręczące go pytania, co doprowadziło do modyfikacji nastawienia i planów chłopaka. Z opowieści postapokaliptycznej wzbogaconej o elementy science fiction „Elecboy” w drugim tomie przeobraził się w opowieść SF z elementami postapo. Rozważania o upadku ludzkości zostały w znacznej mierze zastąpione przez przestrogę przed ciemną stroną transhumanizmu i to nie koniec zmian. Kwestie społeczne i uniwersalne treści nadal są tu obecne, ale podczas lektury miałem wrażenie, że historia nabrała osobistego charakteru i nie mam tu do czynienia wyłącznie z obserwacją pewnych zjawisk. Z każdą kolejną stroną nasilało się moje przeświadczenie o prawdziwej naturze komiksu. O tym, że był on dla autora czymś na kształt terapii, jego sposobem na przepracowanie pewnych doświadczeń i szansą na skrystalizowanie własnych obaw. Podejrzenie to niejako potwierdził wstęp do czwartego tomu. Dla mnie takie przedstawienie podejścia do swojego dzieła jest lepsze, by nie powiedzieć uczciwsze, niż usilne kreowanie siebie jako bezstronnego obserwatora, który tylko „mówi jak jest”. W kwestii różnic pomiędzy tomami warto jeszcze wspomnieć o narracji. 

W pierwszej części Jaouen Salaün niespiesznie odkrywał karty, przez co historia nabrała enigmatycznego charakteru. Natomiast kontynuacja momentami pędzi jak oszalała, a przed czytelnikami nawet nie uchyla się rąbka tajemnicy skrywającej przeszłość ludzkości, a po prostu zrywa wszystko niewiele miejsca zostawiając do gdybania i domysłów. Kwestią indywidualną pozostanie ocena odpowiedzi udzielonych na pytania, do jakich stawiania zachęcał pierwszy tom. Mnie one usatysfakcjonowany, choć lekki zgrzyt pozostawiły po sobie wspomniane przyspieszenie opowieści i zwieńczenie jej wielką bitwą i zwyczajnym mordobiciem. 

Co zaskakujące, dzięki szybkiemu nakreśleniu sytuacji i poczekaniu z udzieleniem wszystkich odpowiedzi na drugi tom, po recenzowaną pozycję można sięgnąć bez znajomości poprzedniego tomu. Nie zalecam tego, ale jeśli ktoś lubi wprowadzić do swego życia odrobinę chaosu, to podpowiadam, że „Elecboya” można poznawać od drugiej części, a pierwszą potraktować niczym prequel.

 elecboy-tom-2-plansza-z-komiksu-min.jpg

Tekst na okładce informuje, że „Elecboy” jest serią lekko zabarwioną „Diuną” i „Akirą”. Jak najbardziej można się z tym zgodzić, ale wspominając o inspiracjach lub dziełach podobnych niestosownym byłoby pominięcie ostatniej (do tej pory) filmowej odsłony perypetii Mad Maksa. Część przygotowanych przez Salaüna plansz wygląda jak fan arty osoby zafascynowanej „Na drodze gniewu”. „Elecboy” powinien przypaść do gustu także miłośnikom twórczości Philipa K. Dicka. Salaüna z „Dostojewskim SF” łączy podobne spojrzenie na świat oraz sprawne zmieszanie postapokalipsy i science fiction z wątkami teologicznymi. 

Jak już napomknąłem o warstwie graficznej, to warto powiedzieć o niej nieco więcej. Jaouen Salaün jest dobrym scenarzystą, ale jeszcze lepszym artystą. Długo mógłbym podziwiać jego pracę. Tych kilka plansz, gdzie Salaün nie krył się ze swoimi inspiracjami, nie odebrało temu dziełu jego indywidualnego charakteru. Mało tego, to właśnie za sprawą rysunków ten podły świat, jaki zaprezentowano nam na kartach komiksu, okazał się na swój sposób fascynujący. Momentami trudno oderwać wzrok od poszczególnych kadrów i mam nadzieję, że nie trzeba będzie zbyt długo czekać, aż Salaün znowu coś zmaluje.

Drugi tom „Elecboya” zaskakuje osobistym charakterem opowieści oraz zmianami względem pierwszej części. Zwieńczenie losów Joshuy i jego kompanów okazało się nie tylko satysfakcjonujące, ale dodatkowo pozostawiło mnie z apetytem na kolejne komiksy Salaüna.

Oceny końcowe komiksu „Elecboy” tom 2

5
Scenariusz
6
Rysunki
5
Tłumaczenie
5
Wydanie
3
Przystępność*
4+
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6. 

*Przystępność – stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum. 

elecboy-tom-2-min.jpg 

Specyfikacja

Scenariusz

Jaouen Salaün

Rysunki

Jaouen Salaün

Oprawa

twarda

Druk

Kolor

Liczba stron

128

Tłumaczenie

Jakub Syty

Data premiery

28 września 2023 roku

Dziękujemy wydawnictwu Lost In Time za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Zdj. Lost In Time / Dargaud