„Hoka Hey!” – recenzja komiksu. Odnajdywanie utraconego

Zgodnie z New Lakota Dictionary zwrot hókahé wykorzystuje się w odpowiedzi na powitanie albo jako wyrażenie gotowości do podjęcia działania lub rozpoczęcia wyścigu. „Hoka Hey!”, którego tytuł jest zangielszczoną wersją przytoczonego zawołania Dakotów, dodaje kolejne znaczenie. Jak uświadamia jeden z bohaterów, hoka hey to także okrzyk wojenny. Każde z tych tłumaczeń jest istotne dla pełnego zrozumienia komiksu. Zapraszamy do lektury recenzji kwietniowej nowości od wydawnictwa Lost in Time.

W swojej opowieści Neyef prezentuje czytelnikom losy Georgesa – jednego z wielu rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej, których przybysze ze Starego Świata (i/lub ich potomkowie) postanowili oderwać od korzeni oraz wychować w duchu własnych zwyczajów, praw i wierzeń. Być może ów młody Dakota nigdy nie poznałby kultury swojego ludu, ale pewnego dnia do jego życia wkroczyło troje wyjętych spod prawa wędrowców. 

Indianie Bez Księżyca i Mały Nóż oraz Irlandczyk Sully O’Reilly wręczyli Georgesowi zaproszenie, a on z niego skorzystał. Z pomocą grupy poszukujących zemsty wyrzutków chłopak rozpoczął poznawanie świata, do którego co prawda należał, ale jakiego w pełnej krasie miał nigdy nie ujrzeć. Podczas gdy inni zatracają swoją tożsamość, on odnalazł własną.

Scenariusz Hoka Hey! z pewnością docenią nie tylko miłośnicy westernów czy poruszających historii, ale także osoby poszukujące tytułów trzymających w napięciu i niepozbawionych brutalności. W tym bezwzględnym świecie jest miejsce tylko dla myśliwych. Chwila nieuwagi może słono kosztować, a każdy moment odprężenia sprawia, że z łowcy człowiek staje się ofiarą. Zagrożenie nieustannie towarzyszy bohaterom, a śmierć jest tu częściej spotykana niż Żabka w typowym polskim mieście. Co ważne, autorowi nie można zarzucić prób taniego wymuszania określonych emocji u odbiorcy lub przedstawiania okrucieństwa, za którym nic nie stoi. Większość ze scen ukazujących rozlew krwi bądź czyjeś pożegnanie się z życiem otrzymała odpowiednią podbudowę i ma znaczenie dla opowieści.

Na oczach czytelników odchodzą nie tylko bohaterowie. Umiera cały świat, a zwyczaje jego mieszkańców z różnych powodów zanikają, są przerabiane albo wykorzystywane przez obcych, co prowadzi do zatracania ich pierwotnego znaczenia. Zwłaszcza ostatnia z wymienionych kwestii jest tu szczególnie wyraźna. Przy pomocy bohaterów Neyef dość wyraźnie przedstawia swoje zdanie na temat przywłaszczania kulturowego. 

hoka-hey-recenzja-komiksu-plansza-01-min.jpg

Niestety, ta równie smutna, co wciągająca opowieść nie jest pozbawiona wad. Czytając Hoka Hey! można odnieść wrażenie, że Stany Zjednoczone są całkiem niewielkim krajem. Jeśli wymaga tego scenariusz, to różnego rodzaju procesy bądź dzikie zwierzęta nie będą zachowywać się w zgodzie z naturą. Mało tego, fragment komiksu można streścić jako, leniwe zabili go i uciekł. Wspomniane bolączki nie wpływają jednak w znaczący sposób na odbiór komiksu, choć i tak trudno o nich zapomnieć. Po scenarzyście, który sprawnie poradził sobie z wieloma kwestiami, nie spodziewałem się wspomnianych wycieczek na skróty.

Za to niebagatelne znaczenie dla wrażeń, jakich dostarcza lektura, mają rysunki i kolory. Już przykładowe kadry wprawiły mnie w zachwyt. Jednakże obawiałem się wówczas czy ciepłe barwy i całkiem sympatyczne twarze na pewno będą pasować do zapowiadającej się ponuro historii. Już po kilku stronach z ulgą stwierdziłem, że scenariusz i warstwa graficzna współgrają ze sobą idealnie. Autor świetnie poradził sobie z przekazywaniem emocji, udanie opowiadał samym obrazem, a także nie oszczędził czytelnikowi zapadających w pamięć widoków. Sporo miejsca poświęcono tu kadrom ukazującym surowe piękno terenów, które dawniej należały do plemion z grup Dakotów. Czasami aż żal było przewracać stronę, bo chciałoby się jeszcze nieco czasu spędzić na podziwianiu danej planszy. Szkoda jedynie, że zabrakło tutaj jakichkolwiek materiałów dodatkowych.

Wydawnictwo Lost in Time wydało komiks niełatwy w odbiorze. To pozycja wywołująca trudne i niechciane uczucia, ale jednocześnie na tyle wciągająca i zachwycająca rysunkami, że niełatwo od niej odejść i podejrzewam, że jeszcze trudniej będzie o niej zapomnieć. 

Oceny końcowe komiksu „Hoka Hey!”

5
Scenariusz
6
Rysunki
5
Tłumaczenie
5+
Wydanie
5
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

Hoka-Hey-Lost-In-Time-2D-min.jpg 

Specyfikacja

Scenariusz

Neyef (Romain Maufront)

Rysunki

Neyef (Romain Maufront)

Oprawa

twarda

Druk

Kolor

Liczba stron

224

Tłumaczenie

Jakub Syty

Data premiery

24 kwietnia 2023

Dziękujemy wydawnictwu Lost in Time za udostępnienie egzemplarza komiksu. 

zdj. Lost in Time / Rue de Sèvres