„Lewiatan” – recenzja komiksu

W październiku na półki księgarń trafił komiks „Lewiatan”, dzięki któremu fani komiksowego uniwersum DC w końcu poznają rozwiązanie zagadki skrzętnie budowanej od pierwszych numerów „Superman Action Comics” – kim lub czym jest tytułowy Lewiatan?

No cóż, odpowiedzi może być kilka. Po pierwsze, to organizacja założona przez Talię al Ghul – oryginalnie pojawiła się na łamach komiksu dekadę temu. Lewiatan to także nowy lider tej grupy, wokół którego toczy się recenzowana tu powieść graficzna. I w końcu, Lewiatan to również... spore rozczarowanie.

Wszystkie najpotężniejsze tajne organizacje na całym świecie zostały zniszczone. Superman został uprowadzony. Batgirl zaginęła. A wszystko to na przestrzeni kilkunastu godzin. Za tym zachwianiem równowagi świata stoi organizacja Lewiatan i jej tajemniczy przywódca. Aby ich powstrzymać, najznakomitsi detektywi świata – Batman, Lois Lane, Robin, Green Arrow, Question, Plastic Man oraz Manhunter – łączą siły. Kim jest tajemniczy Lewiatan i jaki będzie jego następny ruch?

lewiatan-komiks-plansza-2-min.jpg

Scenariusz autorstwa Bendisa i jego trójki kompanów ciężko nazwać przełomowym. Powiem więcej, jak na bycie głośnym eventem zrealizowanym przez szanowane w świecie komiksu nazwiska – scenariusz jest dość kiepskawy. Czytając „Lewiatana”, za grosz nie czuć skali zagrożenia. Nie czuć, że obcuje się z dziełem, które rzeczywiście ma wpłynąć na losy drugiego największego uniwersum komiksowego na świecie. Zdecydowanie za mało tu konkretów, za mało zapadających w pamięć momentów, a za dużo zbędnego gadania czy narracyjnie chaotycznych momentów, aby „Lewiatana” można było uznać za wiekopomny event lub nawet porządny komiks.

Sporym problemem dla czytelnika może okazać się także przystępność tego komiksu. Podejrzewam nawet, że będzie to dla wielu głównym minusem eventu „Lewiatan”. Bendis przygotowywał grunt na nadejście tego „wielkiego wydarzenia, które wstrząśnie całym uniwersum DC” już od pierwszego numeru swojego runu „Superman Action Comics”. Problem w tym, że nawet znajomość najnowszych wydarzeń ze świata DC może nie wystarczyć, by w pełni zrozumieć fabułę oferowaną przez „Lewiatana” – samo zakończenie historii skwitować będzie można wyłącznie reakcją „aha”.

lewiatan-komiks-plansza-1-min.jpg

Gdzie scenariusz kuleje, wynagradzać będzie nam to szata graficzna komiksu. Pierwszych kilkanaście stron, będących wstępem do właściwego eventu (special „Superman: Nadejście Lewiatana”), to dość standardowy styl, gdzie przeważają żywe kolory. Natomiast sam „Lewiatan” oferuje bardzo ponure i mroczne klimaty, przywodząc na myśl styl noir – jak na rasowy kryminał przystało. Próbkę obu tych styli możecie sprawdzić powyżej.

Podsumowanie

Z dużej chmury mały deszcz? To chyba najlepsze określenie na omawiany tu event DC. Kąśliwy recenzent podsumowałby „Lewiatana” jako opowieść o kilku bohaterach, którzy przez większość komiksu oskarżają się nawzajem, by na ostatnich 15 stronach wszystko samo magicznie się rozwiązało. Nieco umiarkowany w swej złośliwości recenzent zauważy jednak zalety tego albumu – klimatyczną kreskę i znośne wymieszanie gatunku superhero z kryminałem. Event Bendisa szału nie robi, ale jak ktoś śledzi na bieżąco komiksowe uniwersum DC, to „Lewiatana” znać musi.

Oceny końcowe

2+
Scenariusz
5
Rysunki
5
Tłumaczenie
5
Wydanie
2+
Przystępność*
4
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

*Przystępność – stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum.

32319571o.jpg

Specyfikacja

Scenariusz

Brian Michael Bendis, Greg Rucka, Matt Fraction, Marc Andreyko

Rysunki

Alex Maleev, Yanick Paquette, Mike Perkins, Steve Lieber, Eduardo Pansica, Julio Ferreira

Oprawa

twarda

Druk

Kolor

Liczba stron

264

Tłumaczenie

Jakub Syty

Data premiery

Październik 2020

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza komiksu.

zdj. Egmont / DC