Wygląda na to, że seria „Igrzyska śmierci” szykuje kolejny wielki kinowy hit. Do sieci trafiły pierwsze reakcje na film „Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek” i trudno mówić o rozczarowaniu. Krytycy chwalą przede wszystkim znakomitą obsadę, poruszającą historię oraz występ Josepha Zady, który przejmuje rolę młodego Haymitcha Abernathy'ego. Niektórzy twierdzą nawet, że może to być najlepsza odsłona całej franczyzy. Tymczasem prognozy dotyczące weekendu otwarcia w amerykańskich kinach wzrosły już do 120 mln dolarów.
Nowe „Igrzyska śmierci” zachwyciły krytyków. Pierwsze opinie są bardzo pozytywne
Embargo na publikowanie reakcji w mediach społecznościowych zostało zniesione ponad trzy tygodnie przed premierą filmu. Pierwsze komentarze osób, które miały okazję zobaczyć produkcję Francisa Lawrence'a, są wyjątkowo entuzjastyczne. Widzowie zwracają uwagę nie tylko na emocjonalną historię, ale również na sposób, w jaki twórcy rozwijają znany już świat Panem.
Rachel Leishman z portalu The Mary Sue nie kryje zachwytu nad nową produkcją. Jej zdaniem „Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek” to najlepsza część całej franczyzy. Krytyczka szczególnie doceniła występ Josepha Zady, który wciela się w młodego Haymitcha. Jak podkreśliła, aktor nadaje tej postaci wyjątkową głębię i subtelność. Leishman ostrzegła również, że podczas seansu warto przygotować chusteczki, co sugeruje, że historia dostarczy widzom sporej dawki emocji.
Równie pozytywnie o filmie wypowiedział się Jairo Jiménez. Jego zdaniem największą siłą nowej odsłony nie jest powielanie sprawdzonego schematu, ale znacznie głębsze przyjrzenie się politycznemu okrucieństwu Panem. Krytyk określił produkcję jako dojrzałe i poruszające spojrzenie na początki Haymitcha. Podkreślił również, że seria wciąż pozostaje świeża i ma wiele do zaoferowania. Podsumował swoją opinię stwierdzeniem, że mamy do czynienia z najwyższej klasy kinem dystopijnym.
Do grona zachwyconych krytyków dołączył także Matt Neglia z Next Best Picture. Szczególną uwagę zwrócił na obsadę, którą określił jako jedną z najlepszych wśród tegorocznych produkcji. Jego zdaniem aktorzy tchnęli nowe życie w dobrze znane postacie, jednocześnie zachowując cechy, które sprawiły, że widzowie pokochali je w poprzednich filmach.
Neglia wyróżnił między innymi Glenn Close, która ma być jedną z najbardziej wyrazistych postaci na ekranie. Pochwały zebrał również Jesse Plemons, który według krytyka przywołuje w swojej kreacji ducha zmarłego Philipa Seymoura Hoffmana.
Najwięcej uwagi poświęcił jednak Josephowi Zadzie. Młody aktor miał znakomicie poradzić sobie z wymagającą rolą, która wystawia go na próbę zarówno pod względem fizycznym, jak i emocjonalnym. Neglia podkreślił, że Zada doskonale oddaje charakter Haymitcha, łącząc w swojej interpretacji urok, empatię i gorycz, które wcześniej do tej postaci wniósł Woody Harrelson.
Krytyk docenił również pracę Francisa Lawrence'a, który po raz kolejny znalazł nowe sposoby na rozwijanie znanej historii pod względem tematycznym i wizualnym. Szczególne uznanie zdobyły także scenografia oraz kostiumy. Jego zdaniem, jeśli będzie to ostatni film Lawrence'a w ramach serii, reżyser może zakończyć swoją przygodę z franczyzą w znakomitym stylu.
Kolejną entuzjastyczną opinię przedstawiła Perri Nemiroff z Collidera. Krytyczka zwróciła uwagę na znakomitą realizację, świetną obsadę i porywającą historię. Jej zdaniem film przypomina, że nic nie jest przesądzone, a nawet najbardziej opresyjny system można obalić.
Także Nemiroff uznała Josepha Zadę za jedną z największych zalet produkcji. Przyznała, że miała wobec niego wysokie oczekiwania po serialu „Byliśmy kłamcami”, ale jego występ w nowym filmie wielokrotnie ją zaskoczył. Aktor ma znakomicie oddawać ciepło i urok Haymitcha, by następnie przechodzić do gniewu i rozpaczy wywoływanych przez Głodowe Igrzyska. Krytyczka podkreśliła, że na barkach młodego aktora spoczywa ogromna część filmu, ale ten doskonale radzi sobie z wyzwaniem. Jej zdaniem kariera Zady dopiero nabiera rozpędu.
„Igrzyska śmierci” mogą zaliczyć gigantyczne otwarcie
Entuzjastyczne reakcje krytyków pojawiają się w momencie, gdy coraz lepiej wyglądają również prognozy dotyczące finansowego wyniku filmu. Jeszcze niedawno przedsprzedaż biletów sugerowała, że produkcja może otworzyć się w amerykańskich kinach wynikiem przekraczającym 100 mln dolarów.
Teraz szacunki są jeszcze bardziej optymistyczne. Według najnowszych danych trackingowych weekend otwarcia może przynieść filmowi nawet 120 mln dolarów na rynku krajowym. Jeśli taki scenariusz się sprawdzi, produkcja Lionsgate zaliczy jeden z największych debiutów kinowych roku.
Nie jest to pierwszy sygnał wskazujący na duże zainteresowanie prequelem. Film miał bardzo dobrze wypaść podczas wcześniejszych pokazów testowych, a studio zdecydowało się udostępnić pierwsze reakcje ponad trzy tygodnie przed kinową premierą. To może świadczyć o dużej pewności Lionsgate co do jakości produkcji.
O czym opowie nowa część „Igrzysk śmierci”?
„Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek” zabiorą widzów 24 lata przed wydarzenia znane z pierwszego filmu. Historia rozpocznie się w dniu dożynek poprzedzających 50. Głodowe Igrzyska, czyli Drugie Ćwierćwiecze Poskromienia.
W centrum opowieści znajdzie się młody Haymitch Abernathy, w którego wciela się Joseph Zada. W obsadzie znaleźli się również Ralph Fiennes, Elle Fanning, Jesse Plemons, Kieran Culkin, Maya Hawke, Glenn Close, Mckenna Grace oraz Lili Taylor.
Za kamerą ponownie stanął Francis Lawrence, który odpowiadał już za większość filmowych odsłon „Igrzysk śmierci”. Reżyser ma na koncie także takie produkcje jak „Constantine”, „Jestem legendą” i „Czerwona jaskółka”.
Film „Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek” trafi do kin 20 listopada 2026 roku. Pierwsze reakcje krytyków i rosnące prognozy dotyczące weekendu otwarcia sugerują, że Lionsgate może mieć w rękach jeden z największych kinowych hitów końcówki roku.
zdj. Lionsgate