NOSTALGICZNA NIEDZIELA #49: Dogma

Nostalgicznej Niedzieli przybliżamy Wam klasyczne produkcje kinowe i telewizyjne z ubiegłych dekad. Pozostając na chwalebnej fali antyklerykalnej ofensywy, która szturmuje polskie kina od zeszłego tygodnia, w dzisiejszym wpisie my również powiemy kilka słów o filmie poruszającym tematykę religijną - choć z niemałym przymrużeniem oka. Nasz wybór to „Dogma” Kevina Smitha – komedia fantasy z 1999 roku z Lindą Fiorentino, Benem Affleckiem i Mattem Damonem w rolach głównych. Zapraszamy do lektury!

Chciałem zrobić film, który będzie celebrował moją wiarę, kościół tego nie robi” - tak powiedział Kevin Smith, gdy w 1999 roku spytano go, dlaczego zdecydował się wkurzyć amerykańskich katolików. W następstwie premiery jego „Dogmy” Liga Katolicka określiła film mianem pomiotu skrajnie „bluźnierczego”, co poniosło za sobą falę masowych, ogólnonarodowych protestów przeciwko projekcji. Te z kolei, jak to zwykle bywa, zaopatrzyły komedię Smitha w jeden z najskuteczniejszych motorów komercyjnego sukcesu – kontrowersję. Podczas gdy ustawione przed kinami tłumy oburzonych katolików wspólnie odmrukiwały modlitewne czary ochronne, „Dogma” zdążyła trzykrotnie zwrócić swój budżet, szybko stając się jednym z najlepiej zarabiających filmów Smitha. Przez rodzinne reżyserowi New Jersey, choć w nieco mniejszym natężeniu, również przetoczyła się fala manifestacji. Co więcej, twórca zdecydował się wziąć w jednej z nich udział. Stojąc pośród nieświadomego tłumu i dzierżąc transparent stanowiący, że „Dogma is dogshit” Kevin Smith został szybko dostrzeżony przez lokalną dziennikarkę, która, choć zbita z tropu podaniem przez reżysera fikcyjnego imienia, przeprowadziła z nim wywiad. Smith – pozostając „w roli” - powiedział między innymi, że filmu nie widział i oglądać nie zamierza, ale na pewno jest beznadziejny.

image-w1280.jpg

Tymczasem „Dogma”, choć bez wątpienia charakteryzująca się typowym dla filmów Kevina Smitha („Sprzedawcy”, „Szczury z supermarketu”) poczuciem humoru nie tyle obraża podstawy wiary katolików, co udowadnia, że można opowiedzieć o nich bez przytłaczającego poczucia smutku i powagi, a nawet – Boże uchroń – o nich pożartować, bez jednoczesnego skazywania się na płonące piekielne limbo. Oto Bartleby i Loki (Affleck i Damon), dwa upadłe anioły poszukują furtki z powrotem do Nieba. Sposób, który ostatecznie odnajdują, może skończyć się zaprzeczeniem egzystencji całego Stworzenia. Na ich drodze staje wysłana na świętą misję przez ucieleśnienie głosu Boga (wspaniały Alan Rickman) Bethany, pracowniczka kliniki aborcyjnej, wraz z dwoma prorokami – Jayem i Cichym Bobem (w tych rolach Jason Mewes i sam Kevin Smith) oraz Rufusem – trzynastym apostołem (Chris Rock). Entuzjaści filmów Smitha mogą dostrzec w „Dogmie” nawiązania do innych filmów wchodzących w skład uniwersum nierównego reżysera i scenarzysty. Abstrahując od postaci dwóch dilerów trawki a.k.a. proroków, czujny widz zauważy tu też między innymi odtwórcę roli Dantego ze „Sprzedawców” i restaurację Moobie's z niekoniecznie udanego sequela.

O filmach Smitha mówi się, że „mało się w nich dzieje i wszyscy dużo gadają”. Talent reżysera i scenarzysty „Sprzedawców” do konstruowania świetnych dialogów w istocie wyróżnia większość jego produkcji, mimo że te w równym stopniu często balansują na granicy dobrego smaku, w jednych filmach wychodząc obronną ręką („Sprzedawcy”, „Dogma”), a w innych nie („Jay i Cichy Bob Kontratakują”). W „Dogmie”, skonstruowanej wokół podróży do New Jersey, dialogi i pacing składają się na szybką komedię uprawianą z użyciem samoświadomego i wulgarnego dowcipu Smitha, kontrapunktowanego tuzinami losowych przemyśleń oddanych angażującym i niejednoznacznym postaciom. Film o upadłych aniołach i prorokach, którzy wyruszają na krucjatę, licząc, że po wszystkim główna bohaterka zdecyduje się z nimi przespać, ujmuje koncepcję Boga w nieco prześmiewczej, choć nienegującej formie, tu i ówdzie niepokornie bawiąc się sacrum i nauczając o jednym z najcenniejszych atrybutów nabywanych przez człowieka – dystansie do samego siebie i własnych, żelaznych przekonań.

MV5BOTZjZmM3YWMtZGU4Yi00MjcxLThhM2EtZWU0ZmU2MTZmNDNiXkEyXkFqcGdeQXVyMjUyNDk2ODc@._V1_SX1777_CR0,0,1777,740_AL_.jpg

„Dogma”, obok „Sprzedawców” najlepszy film Kevina Smitha, kilkukrotnie skubie duszpasterski habit sprawną i bezkompromisową satyrą, pozostając przy tym uduchowioną, choć wyzbytą od filozoficznych rozważań i głęboko pastiszową, próbą nadania nowej twarzy katolickiej wierze – czerpiąc wprost ze źródła i szerokim krokiem omijając setki lat nauczania kościoła.

W Polsce Dogma doczekała się jedynie wydania DVD, które cały czas dostępne jest jeszcze w drugim obiegu. Dla spragniony wyższej rozdzielczości od 2008 roku w USA i kilku europejskich krajach dostępna jest też w wydaniach Blu-ray. Żadne z nich nie oferuje jednak polskiej wersji językowej, czy to w postaci lektora, czy też nawet samych napisów. Aktualnie najlepszym wyborem będzie hiszpańska edycja, która w przeciwieństwie do innych wydań dostępna jest jeszcze w dosyć przystępnej cenie.

źródło: zdj. Lions Gate Films