Czy Marvel właśnie zniszczył całe uniwersum? Najnowszy odcinek „Lokiego” zszokował widzów

Drugi sezon „Lokiego” zaczyna się rozkręcać, a przynajmniej w kontekście wydarzeń pokazywanych na ekranie i tego, jak mogą one wpływać na całe filmowo-serialowe uniwersum Marvela. Ale czy studio naprawdę zresetowało właśnie całe swoje uniwersum? Czy polegli w czwartym odcinku bohaterowie już nie wrócą? Przynajmniej na jedno z tych pytań znamy odpowiedź.

Wiemy już, kto zabił Lokiego. Czy bohaterowie serialu utknęli w pętli czasu?

Najnowszy epizod drugiego sezonu „Lokiego” przyniósł kilka niespodziewanych zwrotów akcji, ale odpowiedział też na jedno z pytań postawionych w debiutanckiej odsłonie nowej serii. Zacznijmy od tej drugiej kwestii: dowiedzieliśmy się, że to nie Żeński wariant Lokiego doprowadził do śmierci bohatera granego przez Hiddlestona. Pamiętacie zapewne, jak w pierwszym odcinku Loki rozpaczliwie próbował znaleźć potężną pałką używaną przez agentów TVA – bo tylko za jej sprawą mógł doprowadzić do swojej śmierci i uniknąć zesłania do pustki poza czasem. Twórcy zasugerowali nam wówczas, że podczas wydarzeń osadzonych w przyszłości pomocną rękę do bohatera wyciągnęła Sylvie, która niespodziewanie pojawiła się w windzie.

Dzisiaj wiemy już, że był to jednak Loki z teraźniejszości. Takie rozwiązanie ponownie skłoniło fanów do zastanowienia się, czy nasz bohater nie utknął przypadkiem w czasowej pętli, co zasugerowała zresztą także inna scena z czwartego odcinka. Twórcy zasugerowali nam paradoks czasowy w scenie, w której dochodzi do spotkania Victora z O.B. Ciągle nie wiemy, skąd pochodzi ich wspólna wiedza na temat czasu i całej agencji. Timely dowiedział się wszystkiego z instrukcji stworzonej przez Uroborosa, a ten z kolei twierdzi, że wszystkiego nauczył go nie kto inny, jak właśnie od Victor Timely.

Co stało się z bohaterami pod koniec czwartego odcinka? Marvel właśnie zniszczył rzeczywistość

loki sezon 2 odcinek 4 wybuch-min.jpg

Nie była to wcale jedyna zaskakująca scena związana z Victorem w tym odcinku. Największym szokiem mogła być dla widzów śmierć kolejnej z wersji Kanga. Tym razem bohater grany przez Jonathana Majorsa zginął, próbując ruszyć z heroiczną misją naprawy wrzeciona kontrolującego tworzące się z ogromną prędkością nowe linie czasowe. Promieniowanie okazało się jednak zbyt silne i błyskawicznie doprowadziło do jego dezintegracji. Niepowodzenie jego misji poskutkowało gigantycznym wybuchem, który przynajmniej w teorii powinien doprowadzić do całkowitej zagłady lub resetu wszystkich linii czasowych i tym samym całego znanego nam uniwersum Marvela. Trudno jednak oczekiwać, że studio zdecydowało się na przeprowadzenie takiego wydarzenia w serialu, a tym bardziej w jego czwartym odcinku.

Kevin Wright będący producentem serialu przekonuje jednak, że po finałowej scenie z najnowszego epizodu rzeczywistość faktycznie zniknęła, ale dodaje jednocześnie, że Loki będzie musiał w jakiś sposób doprowadzić do jej przywrócenia. To prowadzi nas do takich wniosków, że o ile wybuch mógł faktycznie doprowadzić do pewnego rodzaju unicestwienia rzeczywistości, to sami bohaterowie zostali jedynie przeniesieni w inne miejsce. Wright nie chciał co prawda zdradzić, co wydarzy się w kolejnych odcinkach, ale dosyć otwarcie stwierdził, że zobaczymy w nich wszystkich bohaterów – toby oznaczało, że nie tylko Victor Timley powróci na ekran, ale też Ravonna Renslayer.

Najprostszym i wydaje się, że najprawdopodobniejszym wytłumaczeniem pozornej śmierci Lokiego, Mobiusa, Sylvie, O.B. i wszystkich innych znajdujących się w TVA będzie przeniesienie ich do tak zwanej Pustki, którą odwiedziliśmy w ostatnich rozdziałach pierwszego sezonu. Jest to miejsce zlokalizowane na końcu czasów, do którego agencja wysyłała osoby i przedmioty z przycięte z alternatywnych linii czasu. Spotkaliśmy tam inne warianty Lokiego i wygląda na to, że będziemy mieli ku temu kolejną okazję.

zdj. Marvel