Wygląda na to, że Marvel i Warner Bros. nie zamierzają ustępować i chcą spróbować powtórzyć Barbenheimera. 18 grudnia tego roku może okazać się albo prawdziwym świętem kina, albo ciosem dla całej kinowej branży. Tego dnia na ekrany mają trafić dwa gigantyczne widowiska: „Avengers: Doomsday” oraz „Diuna: Część trzecia” i żadna z wytwórni nie chce rezygnować z tego terminu premiery.
Był „Barbenheimer” teraz czas na „Dunesday”
Z jednej strony to spełnienie marzeń właścicieli kin, którzy od lat narzekają na brak wielkich premier. Z drugiej — decyzja o wypuszczeniu dwóch blockbusterów jednocześnie budzi zdziwienie i pewne obawy. Oba filmy celują bowiem w bardzo podobną widownię.
Niektórzy porównują sytuację do sukcesu „Barbie” i „Oppenheimera”, ale to zupełnie inny przypadek. Tamte produkcje przyciągały różne grupy odbiorców i wzajemnie się napędzały. Tym razem mamy dwa widowiska skierowane głównie do fanów kina akcji i science fiction — co oznacza bezpośrednią rywalizację.
Oba filmy imponują obsadą. „Diuna: Część trzecia”, w reżyserii Denisa Villeneuve'a, ponownie zgromadzi takie gwiazdy jak Timothée Chalamet, Zendaya czy Florence Pugh. Z kolei „Avengers: Doomsday” to prawdziwy pokaz siły Marvela. Największe emocje wzbudza powrót Roberta Downeya Jr. — tym razem nie jako Iron Man, lecz Doctor Doom. Towarzyszyć mu będą m.in. Chris Hemsworth, Pedro Pascal i Patrick Stewart.
Sprawdź też: Prime Video podnosi cenę i zmienia ofertę! Zmiana zaboli widzów ceniących jakość.
Choć „Diuna” jako pierwsza zajęła grudniowy termin, to Avengersi wydają się mieć przewagę marketingową. Marvel udowodnił już wielokrotnie, że potrafi przyciągnąć masową widownię — zwłaszcza na filmy gromadzące tak wielu kultowych bohaterów. Nie oznacza to jednak, że „Diuna: Część trzecia” stoi na straconej pozycji. Wręcz przeciwnie — poprzednie części systematycznie zwiększały popularność serii, a finał trylogii może przyciągnąć jeszcze większą publiczność. Dodatkowo film będzie mocno promowany w formatach premium, takich jak IMAX.
Choć przez ostatnie miesiące pojawiały się spekulacje, że jeden z filmów mógłby zmienić datę premiery, na razie nic na to nie wskazuje. Problem jest także w tym, że kalendarz kinowy jest już mocno napięty — inne duże produkcje również zajęły grudniowe terminy, a wcześniejsze tygodnie są słabsze pod względem potencjału.
Święta Bożego Narodzenia to jeden z najlepszych okresów dla kin. Widzowie mają więcej czasu, częściej wracają na kolejne seanse i chętnie nadrabiają zaległości. W branży coraz częściej mówi się, że oba filmy mogą nie tyle sobie zaszkodzić, co… pomóc. Jeśli zainteresowanie będzie wystarczająco duże, „Dunesday” ma szansę stać się jednym z najbardziej dochodowych weekendów w historii kina. Na ten moment jedno jest pewne: 18 grudnia oczy całego filmowego świata będą zwrócone na kina. I niezależnie od wyniku tego starcia, widzowie będą największymi wygranymi.
zdj. Marvel