Krytycy go nie cierpią. Jeden z najgorzej ocenianych filmów Marvela trafił na Netflix

Na platformę Netflix trafiła właśnie jedna z zeszłorocznych superbohaterskich nowości. Film „Morbius”, bo o niego chodzi, w którym Jared Leto wciela się w żądnego ludzkiej krwi wampira. Wszystko wskazuje na to, że najnowsza produkcja osadzona w uniwersum Spider-Mana dołączy do jednych z najgorszych produkcji Marvela w historii. Krytycy nie mieli litości dla kolejnego rozdziału nieuporządkowanego świata tworzonego przez Sony Pictures.

Co dzisiaj obejrzeć? Morbius, czyli nowa premiera na Netflix

Chwilę po zniknięciu z katalogu HBO Max film „Morbius” wraca do streamingu za sprawą serwisu Netflix. Streamingowy gigant zapewnił sobie prawa do pokazywania filmów Sony Pictures w ramach drugiego okna i niespełna rok po debiucie na platformie HBO film zawitał w końcu też do widzów serwisu Netflix. W głównego bohatera Michaela Morbiusa wcielił się laureat Oscara Jared Leto. Aktor zagrał śmiertelnie chorego na rzadką chorobę krwi naukowca, który jest zdeterminowany, by uratować siebie i innych chorych. Rozpoczyna tym samym ryzykowną grę i coś, co początkowo wydaje się wielkim sukcesem, szybko staje się czymś znacznie gorszym niż zdiagnozowana choroba…

Film zebrał wyjątkowo niepochlebne recenzje, a część krytyków nazywa „Morbiusanajgorszą produkcją, jaka w ostatnich kilkunastu lat wyszła spod znaku Marvela. Najwięcej zastrzeżeń krytycy mają do scenariusza, który oferuje widzom kolejną niczym niewyróżniającą się historię pochodzenia antybohatera – na dodatek sama fabuła pełna jest dziur fabularnych, a motywacje głównych bohaterów pozostają kiepsko zarysowane.

Nieco mniej krytyczni recenzenci zauważają co prawda potencjał w wątku samego Morbiusa i jego przeciwnika, ale także zwracają uwagę, że ginie on w natłoku niepotrzebnych lub źle poprowadzonych wątków pobocznych. Zdecydowanie bardziej przychylni „Morbiusowi” okazali się jednak sami widzowie. W serwisie Rotten Tomatoes pozytywnie oceniło go 71% głosujących, a w przypadku krytyków jest to tylko 15%!

zdj. Netflix