Nowy film ze świata „Gwiezdnych Wojen” jeszcze nie trafił do kin, a już budzi spore obawy nie tylko wśród widzów, ale także w wśród analityków branży filmowej. Najnowsze prognozy dla produkcji „Mandalorian i Grogu” nie wyglądają optymistycznie — i wszystko wskazuje na to, że Disney może mieć powody do niepokoju.
Spadające prognozy otwarcia dla „Mandalorian i Grogu”
Jeszcze niedawno mówiło się, że film może zadebiutować w amerykańskich kinach z wynikiem przekraczającym 70 milionów dolarów w pierwszy weekend. Teraz jednak nastroje nieco się pogorszyły. Aktualne szacunki wskazują na około 65 milionów dolarów od piątku do niedzieli.
Jeśli te przewidywania się potwierdzą, to „The Mandalorian & Grogu” zaliczy najgorsze otwarcie w historii filmów „Star Wars” produkowanych przez Disneya. Dotychczasowy niechlubny rekord należy do „Han Solo: Gwiezdne wojny – historie”, który w 2018 roku wystartował z wynikiem 84 milionów dolarów.
Marketing nie pomaga?
Co ciekawe, spadek prognoz następuje mimo wzmożonych działań marketingowych w ostatnich tygodniach. Disney wyraźnie próbuje podkręcić zainteresowanie filmem, jednak na razie nie przekłada się to na entuzjazm widzów ani analityków. Możliwe, że część publiczności nadal pozostaje niezdecydowana. Wiele osób może czekać na pierwsze recenzje i opinie po premierze — a te, przynajmniej na razie, pozostają wielką niewiadomą, ponieważ film nie był jeszcze pokazywany krytykom.
„Mandalorian i Grogu”, którego premiera zaplanowana jest na 22 maja, to pierwszy kinowy film z uniwersum „Gwiezdnych Wojen” od 2019 roku. Dla Disneya to kluczowy moment — firma chce na nowo rozpalić zainteresowanie marką na dużym ekranie, zwłaszcza po mieszanym odbiorze ostatniej trylogii.
Pojawia się jednak pytanie: czy przeniesienie popularnego serialu z Disney+ do formatu kinowego było dobrą decyzją? „The Mandalorian” zdobył ogromną popularność jako produkcja streamingowa, ale nie ma gwarancji, że ten sukces automatycznie przełoży się na frekwencję w kinach. Ostateczny wynik filmu w dużej mierze będzie zależał od opinii widzów i tzw. marketingu szeptanego.
zdj. Disney