„DCeased – Niezniszczalni” – recenzja komiksu

Jak świetnym komiksowym zombie-horrorem jest „DCeased” od Toma Kinga, pisaliśmy w recenzji „DCeased – Nieumarli w świecie DC”. Być może i Ty, drogi Czytelniku, byłeś miło zaskoczony tą pozycją, a tu niespodziewanie w ręce wpada kolejny tomik, tym razem z podtytułem „Niezniszczalni” okraszony okładką sugerującą kolejną ucieczkę z więzienia dla superzłoczyńców. Sequel? Spin-off? Historia poboczna? No i najważniejsze – czy warto?

Pierwszego dnia epidemii Slade Wilson aka Deathstroke, znany chyba każdemu fanowi DC najemnik, udaje się na miejsce kolejnego zlecenia – willę w stanie Kentucky pełną neonazistów, którzy prawdopodobnie podpalili kilka okolicznych kościołów. Czego Deathstroke nie wie, to to, że aktualnie willa pełna jest nazistowskich zombie, bowiem kilka chwil temu nastąpił atak wirusa, od którego zaczyna się główna seria „DCeased”. Jakkolwiek przeciwnicy nie stanowią dla Slade'a szczególnego wyzwania, to kontakt ze smartfonem kończy się zakażeniem. Co jednak ciekawe, Deathstroke odzyskuje świadomość nad czyimś ciałem w samym centrum apokalipsy. Najwyraźniej czynnik gojący naszego bohatera ostatecznie był w stanie pokonać infekcję, przywracając mu władzę nad ciałem i świadomość. Pierwsze jego myśli wędrują w kierunku córki – Rose Wilson aka Ravager – nasz bohater rozpoczyna więc desperackie poszukiwania. Ostatecznie Rose zostaje odnaleziona, a ucieczkę przed dzikimi hordami zombie umożliwia Mirror Master – drugoligowy przeciwnik Flasha – przemieszczając naszych bohaterów przez służący mu wymiar lustrzany. Okazuje się, że ekstrakcja Deathstroke'a i pani Deathstroke Junior to element planu Vandala Savage'a – jednego z nieśmiertelnych antagonistów ze świata DC, który zbiera ekipę, głównie złoczyńców lub antybohaterów, celem teoretycznie odtworzenia cywilizacji po opanowaniu epidemii, dysponując już m.in. Cheetah (klasycznym przeciwnikiem Wonder Woman), Salomonem Grundym (teoretycznie takim innym, bardziej rozumnym zombie), Bane'em (złoczyńcą o motywie luchadora) oraz Creeperem (egzotyczną przeróbką Deadpoola – który sam w sobie jest podróbką Deathstroke'a, również obecnego w tej historii). Tymczasem Jason Todd, niegdyś drugi Robin, a dziś Red Hood – antybohater o kwestionowanych przez resztę Bat-rodziny metodach – dociera do jaskini nietoperza, gdzie wobec światowego chaosu liczy na wsparcie samego Batmana. Tu jednak czekają na niego wyłącznie zwłoki Mrocznego Nietoperza, Nightwinga i Red Robina. Po szybkim pochówku, Jason „pożycza” Bat-czołg i kieruje swoje kroki na posterunek policji Gotham, gdzie ratuje komisarza Jima Gordona oraz wraz z Cassandrą Caine udają się na poszukiwanie córki Jima. Dla Batgirl jest już niestety za późno, nasi bohaterowie kierują się następnie do Bludhaven, wprost do sierocińca pełnego dzieci, których opiekunowie, zamienieni w zombie, zostali zamknięci w sali gimnastycznej przez nieznaną nikomu superbohaterkę. Jak można się domyślać, drogi obu zespołów wkrótce się skrzyżują, a wszelkie plany na przyszłość zweryfikują kolejne fale nieumarłych.

Plansza z komiksu „DCeased – Niezniszczalni”

Na tom składają się zaledwie trzy zeszyty serii „DCeased: Unkillables” ze scenariuszami Toma Taylora i rysunkami Karla Mosterta. Niby niewiele, ale dla tej historii – z kilkoma skokami czasowymi – w zupełności wystarczy. Poza tym po wstępie możecie się już domyślać, gdzie całość nas zaprowadzi. Mamy w końcu dwie zebrane przez los „drużyny” o drugo- i trzecioligowych składach, których losy zapewne się splotą, oraz zastrzyk motywacyjny jednej z grup w postaci opieki nad opuszczonymi i teoretycznie bezbronnymi nieletnimi. Strukturalnie dostajemy więc sprawdzony przepis na kolejną kompetentną zombie-historię. Tylko tyle lub aż tyle. Sama historia wpleciona jest w ramy sygnalizowane wydarzeniami z głównej serii, ale z narracją prowadzoną na tyle samodzielnie, że będziecie w stanie umiejscowić kolejne sceny w związek przyczynowo-skutkowy, ale nie będzie to typowy tie-in wymagający dla pełnego zrozumienia encyklopedycznej wiedzy o głównej opowieści. Rozsianych tu zostało również sporo motywów czerpiących z bogatej historii bohaterów i prowadzących rozwój w dość oczywistych – mając na uwadze całość wydarzeń – kierunkach. Do tego od czasu do czasu dostaniemy te drobne humorystyczne mrugnięcia okiem do bardziej zorientowanych fanów, o drugim, a czasem i trzecim dnie. No i Creeper. Czy tylko ja uważam za mega zabawny fakt połączenia w jednej historii Deathstroke'a, na którym wzorowany był Marvelowy Deadpool, z Creeperem, który teoretycznie powstał lata temu, ale jego ostatnia wersja stanowi ewidentną odpowiedź na Deadpoola? Całość składa się na satysfakcjonującą lekturę z kilkoma nieoczywistymi zwrotami akcji, z której wyciągniesz jeszcze więcej treści pod warunkiem, że posiadasz podstawową wiedzę o użytych postaciach.

Plansza z komiksu „DCeased – Niezniszczalni”

Estetycznie prace Mosterta są lżejsze i czystsze od brudnych i szarpanych kadrów Hairsine'a z serii głównej, ale nadal dostatecznie realistyczne i brutalne jak wymaga tego stworzone przez Taylora uniwersum. Mógłbym się tu i ówdzie czepić drobnych rozjazdów w symetrii twarzy, ale nie jest to coś, co zepsuje Wam lekturę, więc nie traktuję tego w kategorii problemu. Mamy więc coś wizualnie dystynktywnie innego i prostszego niż to, do czego przyzwyczaiła nas seria główna, a jednocześnie w zupełnie inny sposób klimatycznego.

Wydanie polskie to standard twardej oprawy z lakierowanymi detalami, do którego przyzwyczaił nas już Egmont, analogiczny do serii „Batman Metal”. W zakresie dodatków – standardowo – mamy tu serie okładek alternatywnych z zombie-wersjami bohaterów, w tym od genialnego Francesco Mattiny, oraz kilka stylizacji na plakaty filmowe, czyli dalej w ramach spodziewanej od serii konwencji. Na deser kilka projektów postaci i rysunków do materiałów promocyjnych, szkiców i czarno-białych plansz Mosterta. Gustownie i idealnie na deser do lektury tomiku.

Podsumowanie

„DCeased – Niezniszczalni” to pierwsza próba eksploracji przez Taylora stworzonego przez niego alternatywnego zombie uniwersum DC, tym razem oczami mniej oczywistych bohaterów i w bardziej przyziemnych warunkach, poukładana skrzętnie pomiędzy kluczowymi wydarzeniami z serii głównej. Teoretycznie można sięgnąć po tę pozycję samodzielnie (i nawet miałoby to swój urok, bazując na fakcie, że informacje, jakie otrzymujemy o głównych wydarzeniach, są świadomie szczątkowe i niepełne), ale nie oszukujmy się – 99% czytelników tej pozycji stanowić będą zadowoleni fani „podstawy” żądni więcej tego samego, na to też mogą tutaj liczyć. Coś mi mówi, że Taylor po „Injustice” został ojcem kolejnej dobrej i oryginalnej linii fabularnej w świecie DC. Czegoś, czego każdy z fanów tego świata potrzebował i oczekiwał. Pytanie tylko – kiedy „DCeased 2”?

Oceny końcowe

5
Scenariusz
4+
Rysunki
5
Tłumaczenie
5
Wydanie
4
Przystępność*
+4
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

* Przystępność – stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum.

Okładka komiksu „DCeased – Niezniszczalni”

Specyfikacja

Scenariusz

Tom Taylor

Rysunki

Karl Mostert

Oprawa

twarda

Druk

Kolor

Liczba stron

144

Tłumaczenie

Tomasz Sidorkiewicz

Data premiery

10 lutego 2021 roku

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza komiksu.

zdj. Egmont / DC Comics