Od premiery trzeciej części popularnej sagi Jamesa Camerona minęło już kilka dobrych miesięcy, a my cały czas nie otrzymaliśmy oficjalnego potwierdzenia, że rozpoczęły się prace nad czwartą odsłoną, która przecież ma już wyznaczoną datę premiery. Głos w sprawie zabrał właśnie sam zainteresowany i ku zaskoczeniu wszystkich potwierdził, że „Avatar 4” nie jest wcale pewny.
Czy „Avatar 4” powstanie? James Cameron zabrał głos
Cameron jeszcze przed premierą trzeciej części otwarcie mówił o tym, że kontynuacja serii nie jest wcale przesądzona. Wystarczy przypomnieć, że kilka miesięcy temu w rozmowie z CrewCall filmowiec jasno dał do zrozumienia, że ostatecznie o losach całej franczyzy zadecydują widzowie za pomocą swoich portfeli i tego, jak licznie wybiorą się na seanse filmu „Avatar: Ogień i popiół”. „Musimy dużo zarobić, żeby móc kontynuować” – powiedział Cameron, powstrzymując się od podania konkretnego celu finansowego.
Teraz reżyser ponownie zabrał głos w tej sprawie i o ile do tej pory wydawało się, że pod znakiem zapytania stoi głównie piąta odsłona, a czwarta wydaje się raczej pewna, to Cameron stwierdził, że nie podjął jeszcze decyzji, czy powstanie „Avatar 4”, ale chcąc uspokoić wszystkich fanów czekających na powrót na Pandorę, dodał, że jest to „bardzo prawdopodobne”.
Pomimo niepewności, trzeba pamiętać, że „Avatar 4” jest już nawet częściowo ukończony, więc byłaby to nie lada niespodzianka, gdyby projekt jednak nie doczekał się realizacji. Cameron potwierdził, że niektóre sceny do czwartego filmu zostały nakręcone, w tym sekwencje z udziałem nowej, ważnej członkini obsady: laureatki Oscara Michelle Yeoh. Pod większym znakiem zapytania stoi jednak los kolejnych części.
Sprawdź też: Arnold Schwarzenegger ma wrócić jako Conan Barbarzyńca! Pojawi się też w „Predatorze”?.
Pod względem samych liczb „Avatar: Ogień i popiół” nie okazał się rozczarowaniem. Produkcja filmu kosztowała podobno około 400 milionów dolarów, a globalny przychód z kin wynosi już około 1,3 miliarda dolarów, co gwarantuje mu rentowność. Problemem jest jednak zestawienie z poprzednimi odsłonami. „Avatar: Istota wody” zebrał oszałamiające 2,3 miliarda dolarów na całym świeci, a pierwsza mogła pochwalić się jeszcze lepszym rezultatem wynoszącym 2,9 mld dolarów. Spadek zainteresowania ze strony globalnej widowni jest więc niepodważalny.
Sytuację Camrona dodatkowo komplikuje fakt, że Disney wyprodukował w 2025 roku dwa inne hity warte miliardy dolarów: „Lilo i Stich” i „Zwierzogród 2”. Obydwa tytuły w przeciwieństwie do „Avatara”, były zdecydowanie tańsze w produkcji – odpowiednio 100 milionów dolarów i 150 milionów dolarów – i wygenerowały do tego ogromną sprzedaż produktów na licencji takich jak zabawki, ubrania itd. Studio ma więc perspektywę wydania budżetu kolejnego „Avatara” na dwa, czy nawet trzy tańsze filmy, które mogą ostatecznie przynieść znacznie większe zyski.
źródło: screenrant / zdj. Disney