James Cameron nie wyreżyseruje „Avatara 4”? Oni mogą go zastąpić

W ostatni weekend „Avatar: Ogień i popiół” oficjalnie przekroczył granicę miliarda dolarów to, że Disney zgodzi się na realizację czwartej odsłony, jest niemal pewne. W tym momencie interesujące pozostaje jednak pytanie o to czy James Cameron powróci jako reżyser, czy wreszcie szykuje się do przekazania pałeczki innemu twórcy?

Kto może wyreżyserować „Avatara 4”? Oto kandydaci

Jeśli Cameron rzeczywiście zdecyduje się na to, aby zrezygnować z reżyserii czwartego filmu, w branży krąży już kilka nazwisk jego potencjalnych następców – reżyserów z wystarczającym doświadczeniem, by poradzić sobie z produkcją o tak dużym nakładzie efektów wizualnych. Jednym z najczęściej wymienianych kandydatów jest Robert Rodriguez. Twórca znany jest z długoletniej przyjaźni z Cameronem oraz współpracy przy tworzeniu filmu „Alita: Battle Angel”. Pozostaje jednak kwestia tego, czy włodarze Disneya byliby chętni na powierzenie tak dochodowej franczyzy twórcy, który nie ma na koncie finansowych sukcesów. Wspomniana produkcja, przy której Cameron współpracował z Rodriguezem, nie osiągnęła oszałamiającego sukcesu pomimo dobrych ocen i tego, że widzowie do dzisiaj mają nadzieję na kontynuację. Studio nie chce jednak, aby to Rodriguez stanął za kamerą drugiej części i mówiło się, że Disney da zielone światło na „Alitę 2”, ale wtedy, kiedy to właśnie Cameron zdecyduje się na wyreżyserowanie filmu.

Kolejnym naturalnie pojawiającym się nazwiskiem jest Guillermo del Toro, również wieloletni przyjaciel Camerona i filmowiec o znacznie większej wrażliwości wizualnej i większym doświadczeniu w kreowaniu światów. Gdyby Cameron kiedykolwiek oddał „Avatara” komuś, komu ufa, del Toro na papierze wydaje się mocnym kandydatem. Wątpliwości ponownie mogą jednak dotyczyć tego, że del Toro podobnie jak Rodriguez nie ma na koncie dużych finansowych sukcesów. Jego „Avatar” bez wątpienia byłby wyjątkowo ciekawy i na pewno zdecydowanie inny od produkcji Camerona.

Sprawdź też: Netflix pożegna się z fanami „Stranger Things” specjalnym filmem.

Tymczasem niespodziewanie do walki o przejęcie sterów nad najbardziej dochodową franczyzą kina włączył się James Wan. W rozmowie ze Screen Rant twórca stwierdził, że chętnie spróbowałby wyreżyserować kolejny film z serii „Avatar”.

Wan w poprzednich dekadach pomógł na nowo zdefiniować współczesny horror dzięki filmom „Piła”, „Obecność” i „Naznaczony”, ale jego reżyserska kariera w ostatnich latach nie wygląda imponująco. Jego jedynym dużym sukcesem był „Aquaman”, który pozostaje najbardziej dochodowym filmem uniwersum DC Comics z czasów Zacka Snydera. Reżyser nie potwierdził jednak swoich umiejętności do przyciągania widzów przy okazji kontynuacji, która podobno naznaczona była dokrętkami, zmianami scenariusza, konfliktami za kulisami i ostatecznie rozczarowującymi wynikami finansowymi.

Ogień i popiół” osiągnął ostatnio globalny przychód 1,08 mld dolarów w zaledwie 19 dni. Pomimo budżetu wynoszącego ponad 400 milionów dolarów (nie wliczając marketingu), film osiągnął już rentowność, a prognozy wskazują na globalny przychód w wysokości 1,5–1,7 mld dolarów. Oryginalny „Avatar” pozostaje nie do pobicia z 2,9 miliarda dolarów na całym świecie, podczas gdy jego kontynuacja zakończyła się z imponującym dochodem 2,3 miliarda dolarów.

zdj. Disney