„Król Deadpool” – recenzja komiksu. Nowa rola, nowa odpowiedzialność

Kelly Thompson i Deadpool. W teorii duet idealny, skrojony na kilkadziesiąt zeszytów i mocną historię, która nawiązywać będzie do kultowego runu Gerry’ego Duggana. W praktyce „Król Deadpool” trochę mnie zawiódł. Fabularny potencjał wyczerpał się nadzwyczaj szybko, a w zrozumieniu komiksu nie pomagają rysownicy.

Kelly Thompson to jedna z bardziej wyrazistych scenarzystek w Marvelu i świetnie wspominam jej solową serię „Hawekeye. Kate Bishop”. Autorka podeszła do niej z odpowiednim dystansem, pokazała, że świetnie potrafi łączyć humorystyczne i nieco bardziej poważne wątki. Dlatego postawienie na nią, jako na kolejnego scenarzystę serii o naszym ulubionym najemniku do wynajęcia wydawała się dość naturalna. Thompson jednak dość szybko stała się ofiarą swojej konwencji, zamykając się na tytułowy, królewski wątek osadzony na Stanten Island.

Jak to się stało, że Deadpool został królem? Dość zwyczajnie – pokonał innego króla, rządzącego potworami na wspomnianej wyspie i dość nieoczekiwanie dla samego siebie przejął jego rządy. Coś, co w teorii wydawało się atrakcyjne z perspektywy głównego bohatera, niedługo później zmieniło się w żmudny obowiązek. Bo każdy dobry król poddanych powinien słuchać, rozwiązywać ich problemy, ratować z opresji i robić wszystko, by nie stała im się krzywda. Nie mogę odmówić Kelly Thompson oryginalnego pomysłu, bo fajnie jest patrzeć, jak niektóre obowiązki „głowy państwa” zwyczajnie go przerastają. Trafia do mnie też humor w tej historii, nawet jeśli czasami był wymuszony, to i tak okazał się dużo przystępniejszy, niż w poprzednich seriach.

Patrząc jednak z perspektywy całego, 10-zeszytowego tomu, żartów nie jest specjalnie dużo, a początkowo zabawne i absurdalne sytuacje, z jakimi mierzy się Deadpool, po czasie zaczynają blaknąć, a ton komiksu się zmienia w nieco poważniejszą historię. Oczywiście w granicach „deadpoolowego” rozsądku. Głównemu bohaterowi naprawdę zależy na poddanych i dość niespodziewanie jego charakter przechodzi pewnego rodzaju metamorfozę. Szkoda tylko, że cały plan królewską historię urywa się w dość niespodziewanym miejscu, a ostatni zeszyt totalnie rozczarowuje.

Tom kończy bowiem nawiązanie do dużego, komiksowego crossoveru „Król w czerni”, w którym to na ziemię zstępuje bóg symbiontów – Knull. Z perspektywy polskiego czytelnika komiksów, było to dość dawno, więc wracanie do tej historii nie jest ani przyjemne, ani tym bardziej sensowne. To nic innego jak sztuczne nawiązanie do większej historii, które w teorii powinno nakręcić sprzedaż „Deadpoola”. Zupełnie niepotrzebne i do całego tomu wrzucone totalnie na siłę.

krol deadpool komiks

Totalnie zawiodłem się na warstwie graficznej „Króla Deadpoola”, w której dominuje chaos i totalna, wizualna niespójność. Ten komiks nie jest specjalnie przyjazny w odbiorze, mimo tego, że nie musicie specjalnie znać poprzednich przygód głównego bohatera. Rysunki są dość surowe, pozbawione szczegółowych detalów i wizualnie zniechęcają do przewracania kolejnych stron. Na szczęście w trakcie tworzenia kolejnych zeszytów, ktoś prawdopodobnie zauważył, że scenariusz w porównaniu z rysunkami jest zwyczajnie niestawny i druga połowa tomu pod tym względem nieco zyskuje.

Podsumowanie

„Król Deadpool” to bardzo nierówny tom, w którym niezły koncept i humor miesza się ze zmianą charakteru całej serii i mocno rozczarowującą oprawą graficzną. Po Kelly Thompson spodziewałem się trochę więcej, a może po prostu z pozoru idealne połączenie, w praktyce okazało się tylko dobre i pozbawione fajerwerków, jakich oczekiwałem. Dla fanów Deadpoola to komiks oczywiście obowiązkowy, ale cała reszta może go pominąć.

Oceny końcowe komiksu „Król Deadpool

4
Scenariusz
3
Rysunki
5
Tłumaczenie
5
Wydanie
3
Przystępność*
4
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

* Przystępność – stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum. 

Egmont zapowiedzi luty 

Specyfikacja

Scenariusz

Kelly Thompson

Rysunki

Chris Bachalo, Gerardo Sandoval

Oprawa

miękka ze skrzydełkami

Druk

Kolor

Liczba stron

252

Tłumaczenie

Bartosz Czartoryski

Data premiery

28 luty 2024

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza komiksu.

zdj. Egmont / Marvel