Matthew McConaughey mógł zagrać Joela w „The Last of Us”. Dlaczego odrzucił rolę?

Matthew McConaughey mógł zostać gwiazdą jednego z największych serialowych hitów ostatnich lat. Aktor potwierdził, że poważnie rozważał zagranie Joela Millera w „The Last of Us” od HBO. Ostatecznie jednak odrzucił propozycję. Jak się okazuje, problemem nie była sama historia ani postać, ale przede wszystkim perspektywa wieloletniego zaangażowania w serial.

McConaughey nie chciał wiązać się z serialem na lata

W rozmowie z Joshem Horowitzem McConaughey przyznał, że „The Last of Us” trafiło do niego w momencie, gdy praktycznie wycofał się z aktorstwa. Po sukcesie „Detektywa” i kilkuletniej intensywnej pracy aktor zaczął zastanawiać się nad innymi życiowymi priorytetami. „Naprawdę rozważałem zagranie w The Last of Us. W tamtym momencie właściwie nie zajmowałem się aktorstwem” – wyjaśnił McConaughey. Aktor przyznał jednocześnie, że projekt bardzo mu się podobał i był nim mocno zainteresowany.

Istotnym problemem okazał się format produkcji. McConaughey wspominał swoje doświadczenia z „Detektywa”, którego pierwszy sezon z jego udziałem i Woodym Harrelsonem okazał się ogromnym sukcesem. Serial HBO był jednak produkcją antologiczną, dzięki czemu aktorzy nie musieli zakładać, że spędzą z jednym projektem wiele kolejnych lat. „Serial to coś, co trzeba rozważyć. Oczywiście chcesz, żeby odniósł sukces. Ale jeśli odniesie sukces, może to oznaczać, że będziesz robić to przez wiele lat. Czy chcę, żeby tak właśnie wyglądał mój sukces?” – tłumaczył aktor.

To właśnie perspektywa wieloletniego zobowiązania sprawiła, że McConaughey ostatecznie zrezygnował z roli Joela. Po pewnym czasie aktor zdecydował się wrócić do aktorstwa, ale zrobił to przy okazji zupełnie innego projektu. Jego uwagę przyciągnął film „The Rivals of Amziah King”, ponieważ był to samodzielny, zamknięty projekt.

McConaughey podkreślił, że właśnie taki format był dla niego w tamtym momencie znacznie bardziej atrakcyjny. Film oznaczał jedną produkcję i jedno zobowiązanie, podczas gdy sukces serialu automatycznie wiązałby się z koniecznością myślenia o kolejnych sezonach.

Decyzja aktora sprawiła, że rolę Joela ostatecznie otrzymał Pedro Pascal. Jego występ stał się jednym z najważniejszych elementów sukcesu „The Last of Us”, przynosząc mu między innymi nominacje do Emmy i Złotych Globów, a także nagrody SAG i People's Choice Award.

Trudno jednak nie zastanawiać się, jak wyglądałaby produkcja, gdyby Joel został zagrany właśnie przez McConaugheya. Aktor miał już przecież bardzo mocne związki z HBO dzięki „True Detective”, a jego rola Rustina Cohle'a pozostaje jednym z najbardziej pamiętnych występów w historii stacji.

Co ciekawe, z perspektywy czasu decyzja McConaugheya może wydawać się jeszcze bardziej interesująca. Gdyby wiedział wówczas, jak potoczy się historia Joela w drugim sezonie „The Last of Us” i jak ograniczona okaże się jego obecność w dalszej części opowieści, być może podjąłby inną decyzję.

Ostatecznie jednak Joel Miller trafił do Pedro Pascala, a McConaughey wybrał powrót na wielki ekran. Dziś trudno wyobrazić sobie serial bez jego charakterystycznej interpretacji tej postaci.

zdj. HBO