Na takiego Draculę czekaliśmy? Recenzje „Renfielda” zapowiadają krwistą zabawę gatunkiem. Jest też pierwszy fragment

Jeszcze w połowie tego miesiąca do kin trafi nowa reinterpretacja opowieści o Draculi. Choć tym razem do widzów powędruje produkcja skupiająca się na często spychanym na dalszy plan pomocniku wampira, Renfieldzie, pierwszy oficjalny fragment pozwala przyjrzeć się, jak w roli nieumarłego krwiopijcy prezentuje się Nicolas Cage. Mamy też pierwsze recenzje filmu. Czy warto wybrać się na „Renfielda”?

Film, którego głównym pomysłodawcą jest Robert Kirkman (twórca „The Walking Dead” i „Niezwyciężonego”) skupi się na opowiedzeniu uwspółcześnionej historii Renfielda. To cierpiący na poważne zaburzenia psychiczne pacjent szpitala dla obłąkanych, który jest także wiernym sługą Draculi i próbuje wypełniać wolę swojego pana, który obiecał obdarzyć go mocą kontrolowania zwierząt. W wywiadach poświęconych produkcji twórcy sugerowali, że film będzie nieoficjalną kontynuacją klasycznej ekranizacji „Draculi” z 1931 roku. 

Pierwsze recenzje filmu ukazały się w sieci wkrótce po debiutanckim pokazie podczas tegorocznej odsłony amerykańskiego Festiwalu Filmowego Overlook. Z dotychczasowych opinii o „Renfieldzie” wyłania się obraz widowiskowego i samoświadomego dreszczowca w duchu kina klasy B. W jednym z tekstów znalazło się też porównanie do tonu zaproponowanego widzom w klasycznym horrorze Johna Landisa. „To wzorowy komedio-horror, który bardziej niż stokerowskiego Draculę przypomina Amerykańskiego wilkołaka w Londynie” – napisano na łamach Collidera. Z kolei w recenzji magazynu Empire, który wystawił „Renfieldowi” notę 4 w skali pięciopunktowej czytamy, że widowisko z Cage'em i Nicholasem Houltem to „komiczna orgia przemocy, w której nieustannie sypią się ciała złych gości, ale i film, który potrafia wcisnąć pauzę w poważniejszych momentach: tych poświęconych życiu, które Renfield utracił, gdy poddał się swojemu panu”. Serwis CinemaBlend podkreśli z kolei, że prawdziwa siła „Renfielda” leży w pierwszoplanych kreacjach. „Aktorski taniec wykonany przez Cage'a i Nicholasa Houlta zapewnia filmowi mocny rdzeń. Z nim Renfield może pozwolić sobie na ryzykowne zagrywki, których będzie domagała się widownia”. 

Pośród tekstów znalazła się na chwilę obecną tylko jedna publikacja, która ocenia film negatywnie. Recenzent serwisu The Weekend Warrior wskazał, że film najwyraźniej umknął uwadze kierowników wytwórni: „Zadziwia mnie, że nikt w Universalu, wytwórni która zwykle odróżnia dobre filmy od złych, nie zwrócił uwagę, że tym razem wyszło im coś naprawdę okropnego” – napisano w recenzji. 

Sprawdź też: Ten film to spełnienie marzeń internautów. Florence Pugh i Andrew Garfield na planie rom-comu „We Live In Time”

W serwisie Rotten Tomatoes film zebrał na ten moment 9 recenzji, z których 8 oznaczono jako „świeże”, czyli pozytywne, co oznacza, że odsetek pozytywnych recenzji wynosi 89%. Punktowa nota filmu wynosi obecnie 7,30 w dziesięciostopniowej skali. Z kolei w serwisie Metacritic film oceniło jak na razie 4 krytyków i każdy z nich stwierdził, że jego odczucia po seansie były pozytywne. Średnia nota filmu wynosi natomiast 80 punktów w stupunktowej skali.

Kinowa premiera filmu „Renfield” została wyznaczona już na 14 kwietnia. W obsadzie produkcji, poza Cage'em, są także: Nicholas Hoult („Menu”), Shohreh Aghdashloo („The Expanse”), Adrian Martinez („Winni”), Awkwafina („Shang-Chi”) i Ben Schwartz. Za reżyserię odpowiada Chris McKay („Wojna o jutro”). Scenariusz napisał Ryan Ridley („Rick i Morty”).

zdj. Universal