Nie zgadniecie, ile premii dostał scenarzysta serialu „She-Hulk”. I jak tu się dziwić, że Hollywood strajkuje?

Do sieci trafiła dziś kontrowersyjna wypowiedź Boba Igera, w ramach której prezes Disneya potępił trwający strajk scenarzystów i aktorów i określił postulaty protestujących, jako „nierealistyczne”. Na wypowiedź Igera szybko zareagowali nie tylko komentarzy branży, a również jeden z protestujących scenarzystów. Autor najpopularniejszego odcinkaShe-Hulk” wyjawił, jakie wynagrodzenie otrzymał za swój wkład w głośną odsłonę serialu.

Choć sam serial doczekał się bardzo spolaryzowanego przyjęcia ze strony fanów – nie zabrakło głosów piętnujących „She-Hulk”, jako jedno z najgorszych przedsięwzięć MCU – produkcja platformy Disney+ na pewno wybroniła się jednym odcinkiem. Mowa oczywiście o epizodzie, w którym po raz pierwszy zobaczyliśmy nowo wprowadzoną do uniwersum superbohaterskiego postać Daredevila, zagranego ponownie przez Charliego Coxa.

Powrót nieustraszonego obrońcy Hell's Kitchen podniósł oglądalność „She-Hulk”, zaś sam odcinek trafił do wielu zestawień najlepszych telewizyjnych godzin ubiegłego roku. W obliczu popularności rozdziału zatytułowanego „Ribbit and Rip It” scenarzyście należało się dodatkowe wynagrodzenie, które wypłacono po tym, jak odcinek trafił na streamingowe toplisty. Na swoim Twitterze autor Cody Ziglar wyjawił, że po znakomitych wynikach odcinka Disney zdecydował się przekazać mu zaledwie 396 dolarów. Warto przypomnieć, że budżet pojedynczego odcinka „She Hulk” wyniósł aż 25 milionów dolarów

Dodajmy też, że kwestia wypłaty tantiem – tak zwanych residual payments, czyli wynagrodzeń przeznaczonych dla pracowników branży, wypłacanych im po odnotowaniu przez wytwórnię zadowalającej ogladalności – była już w ubiegłych latach przedmiotem sporu między gildią zrzeszającą scenarzystów a związkiem amerykańskich firm producenckich. Jeszcze w 2007 roku przedstawicielom wytwórni zaproponowano, by dodatkowe wynagrodzenie zawsze przeliczano na podstawie zysków od danego tytułu. Propozycje te zostały jednak wówczas odrzucone. 

Tymczasem, podczas czwartkowego występu w CNBC, Bob Iger powiedział o strajku scenarzystów – którego jednym z głównych postulatów jest właśnie uregulowanie kwestii uczciwych wynagrodzeń – że protestujących uważa za myślących nierealistycznie. „To dla mnie bardzo niepokojące. Omawialiśmy już siły, które szkodzą tej branży oraz wszystkie wyzwania, z którymi się obecnie mierzymy. Dopiero wychodzimy z kryzysu związanego z pandemią COVID, jeszcze z niego nie wyszliśmy – to wciąż trwa. To najgorszy czas na tego rodzaju zakłócanie. Rozumiem każdą organizację, która w imieniu swoich członków zabiega o uczciwe wynagrodzenie i warunki pracy (...), ale poziom oczekiwań, które wysuwają, jest po prostu nierealistyczny. Dokładają tylko do zestawu wyzwań, z którymi ten przemysł już się mierzy”.

Źródło: Comic Book Movie / zdj. Disney