Zupełnie nowy thriller science fiction z Alanem Ritchsonem w roli głównej oficjalnie pojawił się na Netfliksie i będzie to bez wątpienia jeden z tytułów, które rozgrzeją widzów w ten weekend. Film zatytułowany „Maszyna do zabijania” zadebiutował dzisiaj (6 marca) na platformie streamingowej, a pierwsza fala recenzji właśnie zaczęła pojawiać się w sieci. Czy warto się nim zainteresować? Przekonajcie się!
Gwiazdor „Reachera” w nowym filmie akcji od Netfliksa
Embargo na recenzje zniesiono zaledwie kilka godzin przed premierą filmu – co czasami może zwiastować obawy ze strony studia o to, jak produkcja zostanie przyjęta przez rzeszę krytyków – ale w tym przypadku reakcje okazały się zaskakująco pozytywne! Chociaż krytycy cały czas publikują jeszcze swoje recenzje, „War Machine” ma obecnie imponujące 84% pozytywnych opinii w serwisie Rotten Tomatoes, co sugeruje, że film jak dotąd cieszy się dużym uznaniem recenzentów. Jeśli ten wynik się utrzyma, może to oznaczać jedną z najlepszych premier akcji science fiction na Netfliksie w tym roku.
Film w reżyserii Patricka Hughesa — znanego z takich filmów jak „Niezniszczalni 3” i „Bodyguard Zawodowiec” — koncentruje się na grupie żołnierzy U.S. Army Rangers, których ćwiczenia przeradzają się w przerażającą walkę o przetrwanie.
Film zakłada wyjątkowo prostą fabułę, jednocześnie podkręcając napięcie do maksimum. Ritchson wciela się w żołnierza Rangersów Armii Stanów Zjednoczonych, biorącego udział w ostatnim etapie wyczerpującego procesu selekcji. To, co zaczyna się jako rutynowe ćwiczenie, szybko przeradza się w koszmar, gdy on i jego elitarny oddział napotykają śmiercionośną, wysoce zaawansowaną broń.
Sprawdź też: Tego filmu brakowało w streamingu! Zapomniana perełka z Bradem Pittem trenduje na HBO max.
W miarę jak robot zaczyna śledzić drużynę znajdującą się na całkowicie wrogim i odciętym od dowództwa terenie, ćwiczenia zamieniają się w brutalną walkę o przetrwanie. Ale przetrwanie to nie jedyny cel. Wraz ze wzrostem liczby ofiar staje się jasne, że maszyna stanowi znacznie większe zagrożenie – takie, które może na zawsze zmienić współczesną wojnę.
Ritchson, najbardziej znany z roli tytułowego bohatera w popularnym serialu „Reacher”, wciela się w żołnierza o znaku wywoławczym „81”. W niedawnym wywiadzie aktor wyjaśnił, dlaczego rola ta go poruszyła. „Mam braci. Mam synów. Nieważne, z której strony na to spojrzę, doskonale rozumiem, jak wiele można zrobić, by chronić i czcić tych, których się kocha” – powiedział Ritchson. „Nie ma granic dla tego, jak bardzo cierpiałbym dla mojej rodziny, gdyby dało im to choćby sekundę wytchnienia. Tak można opisać cały dzień mojego bohatera”. Aktor dodał, że ta postać reprezentuje kogoś, kto zawsze będzie stał przy swoich kompanach. „To ktoś, kogo zawsze chciałbym mieć u boku podczas bitwy. Fajnie wiedzieć, że jest we mnie cząstka jego, ale mam nadzieję, że ludzie zdadzą sobie sprawę, że cząstka 81 jest w każdym z nas”.
Aktor nie krył również tego, że ma duże oczekiwania związane z premierą filmu. „Myślę, że prawdopodobnie będzie to największy hit w historii Netfliksa. Ten film będzie potworem”.
zdj. Netflix