„Ptaki Nocy” tom 2: „Wielkie łowy” – recenzja komiksu. W Gotham rządzą kobiety

Od polskiej premiery pierwszego tomu „Ptaków Nocy” minęło półtora roku i przyznaję – Egmont zaskoczył mnie wydaniem kontynuacji „Tajemnic i morderstw”, pt. „Wielkie łowy”. To zbiór kolejnych historii z cyklu „Birds of Prey” autorstwa Gail Simone, które w oryginale wydawane w 2003 roku zdecydowanie wyprzedziły czas.

„Ptaki Nocy: Tajemnice i morderstwa” Egmont wypuścił w naszym kraju w lutym 2020 roku, idealnie łącząc się z kinową premierą filmu „Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)”. Sceptycznie jestem jednak nastawiony do podejścia, w którym film podbija sprzedaż komiksu. Szczególnie, gdy mamy do czynienia ze stosunkowo nieznaną grupą bohaterek z DC Comics. Nie wiem, czy „Tajemnice i morderstwa” sprzedawały się dobrze, czy źle. Fakt faktem, dziś pierwszego tomu w sklepie Egmontu nie znajdziecie, a sprzedaż mogła na tyle mocno rozłożyć się w czasie, że dopiero po ponad 1,5 roku do sklepów trafiła kontynuacja pt. „Wielkie łowy”.

Już dawno nie spotkałem się z komiksem, który tak mocno rozjeżdża się między warstwą scenariuszową a rysunkami. Niestety 2003 rok to era komiksu, w której kobieca seksualność eksponowana była zdecydowanie zbyt mocno i widać to w pracach Eda Benesa. Trudno mi go winić. Takie były wtedy czasy i taki target czytelnika w USA, który w sklepie z komiksami miał zwrócić uwagę na okładkę z trzema roznegliżowanymi superbohaterkami. Rysunki zupełnie jednak nie współgrają ze scenariuszem Simone, która doskonale rozumie kobiety i kreuje bohaterki pewne siebie, inteligentne, zaradne i samowystarczalne. I tak oto powstaje komiks mający lepsze i gorsze momenty, ale scenariuszowo zdecydowanie bardziej pasuje do współczesności, pozostawiając styl rysunków w odległej przeszłości.

ptaki nocy tom 2 plansza

Na 360 stronach „Wielkich łowów” udało się zebrać zarówno kilka większych i bardziej skomplikowanych historii kryminalnych, jak i pojedyncze, lżejsze historie wraz z klasycznym superhero, które doskonale znamy. Black Canary, Huntress i Oracle to postacie nierozłącznie związane z Gotham, to i przeciwnicy, których napotykają na swojej drodze powinni być czytelnikowi doskonale znani. Pojawia się też Batman i przyznam szczerze, że story arc z jego udziałem jest tutaj zdecydowanie najsłabszy z całego zbioru.

Gail Simone nie daje swoim postaciom chwili wytchnienia. Stara się rozwijać ich superbohaterskie alter ego, ale też budować portrety psychologiczne zwykłych kobiet w wielkim, niebezpiecznym mieście. Nie ukrywam, z przyjemnością wertowałem kolejne strony widząc, jak żeńskie bohaterki bez skrupułów obchodzą się z ich męskimi odpowiednikami, a z kolei w tytułowych „Wielkich łowach”, czyli głównej historii drugiego tomu, przeciwnikiem okazał się ktoś… zupełnie inny. Co nie znaczy, że gorszy. Wprost przeciwnie. Nie chcę jednak spoilerować i polecam odkryć to samemu.

Wcześniej wspominałem już o tym, że rysunki Eda Benesa nie współgrają zupełnie ze scenariuszem m.in. przez przesadną seksualizację głównych bohaterek. Mało tego – kadry są tak mocno zapchane postaciami, twarzami, odgłosami, że w wielu momentach przytłaczają. Nie ma w nich delikatności, wytchnienia i poszukania pauzy. Wprost przeciwnie. Na każdej stronie atakują ogromem kolorów, akcji, bliskim kadrowaniem głów bohaterek, co niestety staje się dość szybko męczące. Co gorsze – i powtórzę to – nie jest to wina wyłącznie Benesa. Tak na początku lat dwutysięcznych rysowało się komiksy, a podobny styl spotkałem np. w „Wonder Woman” Grega Rucki.

ptaki nocy tom 2 plansza 01

Zaskoczyło mnie też samo wydanie, gdzie na 360 stronach nie znajdziecie ani wstępu, ani podsumowania. Nie ma też galerii okładek, szkiców – czegokolwiek, co można uznać za materiały dodatkowe. Z czymś takim spotkałem się po raz pierwszy. „Wielkie łowy” to połączone ze sobą mniejsze story arci autorstwa Gail Simone w jeden zbiór w twardej oprawie, pozbawione jakichkolwiek dodatków.

Podsumowanie

„Ptaki Nocy: Wielkie łowy” to przykład komiksu, któremu tak naprawdę wypada wystawić dwie niezależne oceny. Jedną za scenariusz, pomysły Gail Simone i odwagę w kreowaniu superbohaterek. Swoimi historiami autorka wyprzedziła dzisiejsze czasy, dając już w 2003 roku pokaz tego, jak powinno się kreować płeć żeńską w komiksach (jeśli wciąż nie rozumiecie o co chodzi, polecam porównać sobie filmowy wizerunek Harley Quinn z „Ptaków Nocy” w reżyserii Cathy Yan oraz „Suicide Squad” Davida Ayera).

Z drugiej strony oprawa wizualna, o której napisałem już wiele i która dobitnie potwierdza, że Ed Benes, autor rysunków, niezbyt rozumiał to, co chciała przekazać Gail Simone. Szkoda. Jeśli liczy się dla Was warstwa scenariuszowa ponad wizualną, przy „Wielkich łowach” będziecie się bawić świetnie. W innym wypadku możecie się poczuć trochę zniesmaczeni.

Oceny końcowe

4+
Scenariusz
2
Rysunki
5
Tłumaczenie
3
Wydanie
4
Przystępność*
3+
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

* Przystępność – stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum.

Ptaki nocy tom 2: Wielkie łowy

Specyfikacja

Scenariusz

Gail Simone

Rysunki

Ed Benes

Oprawa

twarda

Druk

Kolor

Liczba stron

360

Tłumaczenie

Marek Starosta

Data premiery

29 września 2021

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza komiksu.

zdj. Egmont / DC Comics