Ridley Scott wraca do „Obcego”. Reżyser potwierdza prace nad kontynuacją kultowej serii

Wygląda na to, że Ridley Scott wcale nie zamierza jeszcze żegnać się z uniwersum „Obcego”. Choć jeszcze niedawno sugerował, że zrobił już wystarczająco dużo dla tej serii, teraz przekazuje znacznie bardziej ekscytujące wieści. Reżyser potwierdził, że trwają prace nad kolejną odsłoną historii rozpoczętej w „Prometeuszu” i rozwiniętej w „Obcy: Przymierze”. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że jednym z najważniejszych bohaterów filmu ponownie będzie David, android grany przez Michaela Fassbendera.

Informacja jest szczególnie interesująca w kontekście zamieszania wokół kolejnego filmu z serii. Po sukcesie „Alien: Romulus” przez pewien czas wydawało się, że to właśnie Fede Álvarez może poprowadzić franczyzę dalej. Reżyser, który przywrócił „Obcemu” horrorowy charakter, rozwijał pomysł na sequel swojego filmu, jednak ostatecznie rozstał się z projektem.

Fede Álvarez odszedł z projektu. W tle Ridley Scott?

Fede Álvarez, twórca „Alien: Romulus”, przez pewien czas pracował nad kontynuacją filmu. Produkcja odniosła sukces, więc decyzja o rozwijaniu kolejnej części wydawała się naturalnym krokiem. Niespodziewanie jednak reżyser odszedł od projektu.

Jednym z potencjalnych powodów miały być różnice kreatywne, w których ważną rolę mógł odegrać właśnie Ridley Scott. Według pojawiających się informacji Álvarez chciał wykorzystać w swojej historii Davida, jednak Scott miał sprzeciwiać się temu pomysłowi. Powód? Reżyser „Obcego” od lat jest mocno zainteresowany dalszym rozwijaniem historii androida i najwyraźniej chce zachować możliwość samodzielnego powrotu do tego wątku.

Po odejściu Álvareza 20th Century zaczęło szukać nowego twórcy. Jednym z nazwisk, które pojawiły się w kontekście przyszłości serii, jest Sébastien Vaniček, reżyser „Evil Dead Burn”. Co ciekawe, może on być związany z innym filmem z uniwersum „Obcego”, niezwiązanym bezpośrednio z projektem będącym następcą „Alien: Romulus”.

Ridley Scott potwierdza: David powróci

Największą niespodzianką jest jednak to, że Ridley Scott najwyraźniej ponownie zamierza mocno zaangażować się w rozwój serii.

W rozmowie z „Los Angeles Times” reżyser potwierdził, że powstaje kontynuacja „Alien: Covenant”. Film ma być bezpośrednim rozwinięciem historii Davida, a Michael Fassbender może ponownie wcielić się w jedną ze swoich najbardziej charakterystycznych ról. Scott zdradził, że historia rozpocznie się od momentu, w którym David tworzy dla siebie „wspaniały nowy świat”. Android, który w „Prometeuszu” i „Alien: Covenant” stopniowo odrzucał ludzkie ograniczenia i rozwijał własną wizję świata, miałby więc ponownie znaleźć się w centrum wydarzeń. To bardzo ważna informacja dla fanów prequeli, ponieważ „Alien: Covenant” pozostawił historię Davida w niezwykle ciekawym punkcie. Bohater przejął kontrolę nad statkiem kolonizacyjnym Covenant i ruszył w kierunku Origae-6, mając na pokładzie tysiące uśpionych kolonistów oraz embriony inżynierowanych przez siebie organizmów.

Potencjalna kontynuacja może wreszcie odpowiedzieć na pytanie, co wydarzyło się później.

„AI może odjechać. A wtedy jest jak bomba”

Scott od dawna fascynuje się postacią Davida. W jego interpretacji android nie jest po prostu kolejnym robotem stworzonym przez ludzi. To sztuczna inteligencja, która zaczyna kwestionować własne ograniczenia i stopniowo dochodzi do wniosku, że może być czymś więcej niż jej twórcy.

Reżyser uważa, że właśnie ten aspekt historii jest dziś wyjątkowo interesujący. „AI może odjechać” – przekonuje Scott. „A jeśli tak się stanie, jest jak bomba”. Trudno nie zauważyć, że temat ten nabiera dodatkowego znaczenia w czasach gwałtownego rozwoju sztucznej inteligencji. David od początku był jednym z najbardziej filozoficznych elementów współczesnej części serii „Obcy”, a jego obsesja na punkcie tworzenia nowego życia pozwalała Scottowi zadawać pytania dotyczące sztucznej inteligencji, twórcy i stworzenia.

Scott jeszcze niedawno chciał odejść

Cała sytuacja jest o tyle zaskakująca, że jeszcze niedawno Ridley Scott sugerował, że jego przygoda z „Obcym” dobiegła końca. W rozmowie z ScreenRantem reżyser mówił, że zrobił już wystarczająco dużo dla franczyzy i ma nadzieję, że seria będzie rozwijana przez kolejnych twórców. Brzmiało to jak symboliczne przekazanie pałeczki młodszemu pokoleniu. Tymczasem teraz Scott ponownie otwarcie mówi o przyszłości Davida i potwierdza prace nad kolejnym filmem. Może się więc okazać, że jego wpływ na przyszłość „Obcego” jest znacznie większy, niż początkowo zakładano.

Ridley Scott stworzył jedną z największych franczyz science fiction

Nie można zapominać, jak ogromny wpływ Scott miał na całą serię.

To on wyreżyserował „Obcego” z 1979 roku i stworzył fundamenty świata, który przez dekady rozwijali inni filmowcy. James Cameron w „Aliens” poszedł w stronę widowiskowego kina akcji, znacząco zmieniając ton serii, ale zachowując jej najważniejsze elementy. Scott powrócił do franczyzy dopiero wiele lat później. „Prometeusz” z 2012 roku próbował nadać historii bardziej filozoficzny charakter i postawić pytania o pochodzenie ludzkości, naszych twórców oraz naturę sztucznego życia. Pięć lat później „Alien: Covenant” połączył te idee z klasycznym horrorem serii.

Oba filmy podzieliły widzów, ale szczególnie „Prometeusz” z czasem zyskał bardzo oddaną grupę fanów.

Czy dostaniemy dwa różne filmy „Obcy”?

Najciekawsze pytanie brzmi teraz: co dokładnie stanie się z przyszłością franczyzy?

Z jednej strony mamy kontynuację „Alien: Romulus”, nad którą po odejściu Fede Álvareza poszukiwany jest nowy kierunek. Z drugiej – Ridley Scott rozwija historię Davida, która miałaby być bezpośrednią kontynuacją „Alien: Covenant”.

Możliwe więc, że studio będzie jednocześnie rozwijało kilka różnych historii osadzonych w uniwersum „Obcego”. Nie byłoby to szczególnie zaskakujące, biorąc pod uwagę skalę franczyzy i jej potencjał. Najważniejsze jest jednak to, że historia Davida może wreszcie doczekać się zakończenia. Jeżeli Michael Fassbender rzeczywiście powróci, a Scott otrzyma możliwość zrealizowania swojej wizji, możemy dostać film, który będzie znacznie bliższy „Prometeuszowi” i „Alien: Covenant” niż „Alien: Romulus”.

A dla fanów Davida to może być dokładnie ta wiadomość, na którą czekali od 2017 roku.

zdj. Disney