„Spuszczone ze smyczy” – recenzja filmu. Zwierzaki nie dla dzieci

Przemysł filmowy przyzwyczaił nas do tego, że filmy ze zwierzakami, które mówią ludzkim głosem, zaliczają się do kina familijnego. Mowa tu zarówno o animacjach jak i dziełach łączących rzeczywiste czworonogi i efekty specjalne. Oczywiście zdarzają się wyjątki przeznaczone dla dorosłych, ale nie jest ich znowu aż tak dużo. Komedia „Spuszczone ze smyczy” postanowiła wypełnić właśnie tę lukę. Czy efekt zasługuje na uznanie? Zapraszamy do lektury recenzji.

Główny bohater to border terrier o imieniu Reggie. Uważa on swoje życie za bardzo udane i szczęśliwe, lecz jako widzowie dostrzegamy, iż wyobrażenia te są całkowicie błędne. Właściciel zwierzaka, Doug, szczerze go nienawidzi, ponieważ według niego czworonóg zrujnował mu życie, omyłkowo ujawniając, że zdradza on swoją dziewczynę. Doug wywozi Reggiego do coraz odleglejszych miejsc, niby to pod pretekstem rzucenia mu piłeczki. Ale zawsze jego plan porzucenia psiska spełza na niczym, bo zwierzak ostatecznie odnajduje drogę do domu.

Wreszcie jednak dochodzi do momentu, kiedy Reggie, ku uciesze swego nieodpowiedzialnego pana, rzeczywiście gubi się w wielkim mieście. Poznaje tam trójkę innych psów, w tym jednego bezpańskiego, które tłumaczą mu, że działania podejmowane przez Douga wcale nie mieszczą się w kategoriach zabawy. Tym samym uświadomiony co do swej sytuacji Reggie podejmuje decyzję, aby wrócić do domu i odgryźć swemu panu to, czym zajmuje się on zdecydowanie częściej niż swoim psem (czym dokładnie jest ta część ciała, możecie się domyślić). Tu zaczyna się główna akcja filmu bazująca na kinie drogi. Psy przeżywają rozmaite perypetie i dzielą się swymi doświadczeniami oraz spostrzeżeniami.

Od razu należy zaznaczyć, że żarty zawarte w filmie bazują na humorze typowo klozetowym, jednak urok głównych bohaterów powoduje, że nie jest to aż tak obrzydliwe. Twórcy postanowili zamieścić możliwie tyle dowcipkowania z psiego etosu zachowania, ile tylko się da. Mamy zatem paniczny strach czworonogów przed fajerwerkami, mamy chorobliwą wręcz skłonność do oznaczania swego terytorium czy pojawiającą się w wielu kreskówkach nienawiść do listonosza (którego wprost protagoniści nazywają „szatanem”).

spuszczone ze smyczy zdjęcie z filmu.jpg

Wszystko to jawi się jako naprawdę zabawne, lecz niekiedy wtórne. Moje poczucie humoru naprawdę uważam za dość spaczone i nie potrzeba mi wiele, aby śmiać się z najgłupszych rzeczy. Problem stanowił jednak fakt, że gdzieś już to widziałem. Sama koncepcja „Spuszczonych ze smyczy” jest łudząco podobna do „Sekretnego życia zwierzaków domowych”. Mało tego, nawet historia bezdomności jednego z bohaterów stanowi istną kalkę motywu ze wspomnianej animacji, choć oczywiście podejrzewam, że niestety takie przypadki oddania psa są częste.

Ale na tym nie koniec, bo jeden z żartów zawartych w filmie przypomniał mi również opowieść Perrito, bohatera recenzowanego przeze mnie jakiś czas temu „Kota w Butach: Ostatnie życzenie. Linie dialogowe są tu bardzo podobne względem siebie. Nie zarzucam w żadnym wypadku plagiatu, bo może to czysty przypadek, lecz analogię da się bez problemu odnaleźć.

Kolejny mój problem ze „Spuszczonymi ze smyczy” to mocno statyczne sceny. W głównej mierze na ekranie widzimy zwierzaki, które chodzą i mówią, jednak scen akcji jest niewiele, jakby zabrakło na to budżetu. Będąc w kinie, miałem wrażenie, że wspomniana akcja nastąpiła dopiero jakoś w połowie seansu. Co więcej, jeden z zabawniejszych, acz również schematycznych gagów został zawarty już w trailerze, więc nie wywarł takiego wrażenia, jak mógłby to zrobić.

Spuszczone ze smyczy” jako film w głównej mierze przeznaczony jest raczej dla osób, którym wyjątkowo do gustu przypadł „Ted”. Moim zdaniem jednak poczynania niegrzecznego misia były lepsze i oryginalniejsze. Abstrahując od tego, przekaz filmu wychodzi jak najbardziej na plus, a ostatecznie rozprawienie się z okrutnym właścicielem daje poczucie satysfakcji. Bywają też momenty naprawdę zabawne. Co ciekawe, pomimo wielu żartów bezpośrednio dotyczących psich kup, „Spuszczone ze smyczy” posiadają także sceny potrafiące wzruszyć, a nawet nieść ważne przesłanie do człowieka: dbaj o swego pupila. Jeśli nie, może się to dla ciebie skończyć amputacją…

Ocena filmu „Spuszczone ze smyczy”: 3+/6

 

zdj. Universal Pictures