„Stary człowiek” – recenzja serialu z Jeffem Bridgesem. John Wick na emeryturze

Na platformie Disney+ zadebiutowały dwa pierwsze odcinki serialu „Stary człowiek”, w którym głównego bohatera zagrał Jeff Bridges. Czy warto zainteresować się produkcją emitowaną pierwotnie na antenie stacji FX? Sprawdźcie naszą recenzję.

Kiedy w kwietniu tego roku otrzymaliśmy pierwsze spojrzenie na Jeffa Bridgesa w roli Dana Chase’a, głównego bohatera serialowej adaptacji powieści Thomasa Perry'ego, można było pomyśleć, że nowa produkcja stacji FX będzie niejako spadkobiercą odnoszącej sukces serii o płatnym zabójcy, w którego już trzykrotnie na dużym ekranie wcielił się Keanu Reeves. Na pierwszym zdjęciu ze „Starego człowieka”, Jeff Bridges stojący dumnie w towarzystwie dwóch lojalnych rottweilerów wyglądał raczej jak emerytowany John Wick wyjęty żywcem z kolejnej już kontynuacji, a nie bohater zupełnie nowej produkcji telewizyjnej. I choć serial emitowany w naszym kraju na Disney+ faktycznie wpisuje się na podstawowym poziomie w schemat obsadzania dojrzałych, czy niekiedy nawet już nieco podstarzałych gwiazd kina w rolach nadprzeciętnie wyszkolonych zabójców, którym niestraszne tabuny przeciwników, to ostatecznie zdecydowanie bliżej mu do thrillera szpiegowskiego z elementami dramatu niż do typowego akcyjniaka.

Bohatera Bridgesa poznajemy jako Dana Chase’a, wdowca mieszkającego w małym i spokojnym miasteczku, gdzieś w stanie Vermont, który na pierwszy rzut oka nie specjalnie wyróżnia się na tle swoich rówieśników. W pierwszej scenie otwierającej serial obserwujemy zmagania Dana z nocnymi problemami z prostatą i dręczącymi go koszmarami wywołanymi stratą żony, która kilka lat temu zmarła po walce z demencją. Chase z żadnej strony nie przypomina wcale budzącego strach i szacunek agenta służącego niegdyś w tajnych służbach, a jego codzienność obracająca się głównie na wizytach u lekarzy i prowadzeniu rozmów z córką martwiącą się o jego zdrowie, tworzy obraz mężczyzny, który lata świetności ma już dawno za sobą. Ta spokojna codzienność zostaje jednak  szybko zburzona, gdy w jego domu pojawia się morderca próbujący wyeliminować z pozoru zwyczajnego staruszka. Gdy Chase, z nieodzowną pomocą swoich czworonogich kompanów, rozprawia się z napastnikiem i zdaje sobie sprawę, że przeszłość właśnie go dopadła, akcja zaczyna nabierać tempa. Scenariusz rzuca nam pierwsze – na początku dosyć skromne – tropy dotyczące historii naszego bohatera i wprowadza do fabuły drugiego z głównych graczy rozpoczynającej się właśnie rozgrywki. Wbrew swojej woli w pościg za Danem wplątany zostaje Harold Harper (w tej roli John Lithgow znany chociażby z roli Winstona Churchilla w serialu „The Crown”), wicedyrektor FBI, którego z bohaterem granym przez Jeffa Bridgesa łączy skomplikowana przeszłość.

Wraz z rozpoczynającym się polowaniem scenarzyści zabierają się także za odkrywaniem tajemniczej przeszłości głównego bohatera i tak dowiadujemy się, że po niemal czterdziestu latach Dana dopadły konsekwencje czynów popełnionych podczas wojny afgańskiej. Serial posiłkuje się nawet retrospekcjami zabierającymi nas do Afganistanu i przedstawia na ekranie młodszą wersję bohatera granego przez Jeffa Bridgesa – gwiazdora „Big Lebowskiego” zastępuje wówczas Bill Heck. W międzyczasie swoje miejsce w toczącej się intrydze odnajdują też Angela Adams, młoda agentka FBI i protegowana Harolda Harpera (w tej roli Alia Shawkat), Raymond Waters (E.J. Bonilla), wyjątkowo wścibski i nieustępliwy agent CIA, a także Zoe (grana przez Amy Brenneman znaną między innymi z „Pozostawionych”), rozwódka, która przez przypadek zostaje wplątana w skomplikowaną rozgrywkę prowadzoną przez Chase’a. Trudno określić scenariusz „Starego człowieka” przełomowym lub zaliczyć go do najbardziej udanych w ramach swojego gatunku, ale nie oznacza to wcale, że serial zawodzi pod względem kreowania historii czy też w przedstawianiu swoich bohaterów. Pracę wykonaną przez Roberta Levine’a  i Jonathana E. Steinberga można z czystym sumieniem określić dobrą, rzemieślniczą robotą – dodatkowy plus trzeba przyznać twórcom za wprowadzenie zmiany względem literackiego pierwowzoru w kwestii motywacji niektórych bohaterów. W przeciwieństwie do książki, w serialu roi się od niejednoznacznie negatywnych postaci i trudno też nazwać któregokolwiek z bohaterów jednoznacznie pozytywnym.

jeff-bridges-the-old-man-min.png

Serial nie odznacza się przy tym zbyt szybkim tempem akcji i często poświęca sporo czasu na budowanie relacji między bohaterami – zwłaszcza za sprawą dialogów. Nie wystrzegł się jednak popadania w pułapkę dłużyzn i niepotrzebnego rozwlekania dialogów. Przez większość czasu „Stary człowiek” jest mimo wszystko wciągającym i trzymającym w napięciu thrillerem nadrabiającym swoje potknięcia na innych płaszczyznach. Serial zyskuje choćby dzięki temu, że potrafi skoncentrować się na osobistym wymiarze opowiadanej historii – obserwujemy, jak każdy z bohaterów musi na swój własny sposób zmagać się z nieustanną obawą przed śmiercią lub stratą najbliższych. Największą siłą serialu jest przy tym jego obsada i dotyczy to niemal wszystkich aktorów zaangażowanych w nowy projekt stacji FX – zarówno na pierwszym, jak i drugim planie. Na specjalne wyróżnienie zasługuje oczywiście Jeff Bridges sprawdzający się w roli podstarzałego i zagubionego starca dręczonego koszmarami przeszłości umiejącego w mgnieniu oka przeistoczyć się w rozwścieczonego zabójcę, który zrobi wszystko, aby przetrwać i ocalić siebie oraz najbliższych. Mimo niezaprzeczalnego kunsztu Bridgesa trzeba przyznać, że aktorsko pierwsze skrzypce w obsadzie gra jednak John Lithgow. Dwukrotnie nominowany do Oscara aktor znowu błyszczy na małym ekranie i rewelacyjnie odnalazł się w wielowymiarowej roli zmęczonego i doświadczonego zarówno prywatnym, jak i służbowym życiem starca, który zrobi wszystko by u progu swojej kariery nie dopuścić do zbrukania swojego dobrego imienia i pozycji, na którą pracował przez całe życie. Udany występ do swoich portfolio dopisać mogą też wspomniani Alia Shawkat, której rola zaczyna nabierać koloru wraz z rozkręcającą się fabułą oraz Bill Heck dźwigający ogromny ciężar wcielania się de facto w młodego Jeffa Bridgesa. Pochwalić należy też sferę realizacyjną serialu. Zarówno Jon Watts, autor filmowej trylogii Spider-Mana, jak i Greg Yaitanes odpowiadający za reżyserię pierwszych czterech odcinków wywiązują się ze swoich obowiązków i serwują nam wspólnie z ekipą kaskaderów kilka świetnie zainscenizowanych scen akcji, którym nie brak dynamizmu, przejrzystości, a także uwzględnienia tego, jak wiek i możliwości naszego protagonisty wpływają na jego aktualne zdolności bojowe. Na ekranie sporo do roboty mają też wierne czworonogi mogące w brutalny sposób wykazać się w obronie swojego pana. W opozycji do swoich superbohaterskich produkcji Watts pokazuje już w pierwszym odcinku, że potrafi wykorzystać zdecydowanie mniej hałaśliwe elementy sztuki reżyserskiej do stworzenia napięcia na ekranie. Kamera w „Starym człowieku” nie stroni od długich ujęć i powolnych przesunięć wykorzystywanych do zmiany kadrowania.

Na etapie pierwszych czterech odcinków „Stary człowiek” to solidny szpiegowski thriller, który nie zawodzi pod względem budowania historii i utrzymywania solidnego tempa. Zdarza mu się co prawda podążać utartymi ścieżkami i sięgać po zgrane schematy, ale nie można mu odmówić przy tym zrywania z niektórymi wzorcami – trudno o nich dyskutować bez wchodzenia w sferę spoilerów, ale mimo przygotowywania nas przez większość fabuły do zwrotów akcji, które raczej nie zaskoczą doświadczonych widzów, serialowi zdarza się czasami podążać nieco rzadziej uczęszczanymi drogami. Największą siłą produkcji jest bez wątpienia jego obsada tworząca zbilansowaną mieszankę weteranów aktorstwa z młodym narybkiem, który potrafi zabłysnąć nawet na tle takich nazwisk jak Bridges czy Lithgow. Tymczasem sam Bridges dzięki widowiskowemu wyeliminowaniu kilku zaprawionych w boju przeciwników może spokojnie zająć miejsce obok takich aktorów jak Liam Neeson czy Denzel Washington, którzy dopiero w ostatnich latach dali się nam poznać jako gwiazdorzy kina akcji.

Ocena serialu „Stary człowiek” (odcinki 1-4): 4/6

 

zdj. FX / Disney