Jeszcze przed premierą pojawiały się sygnały, że z nową „Supergirl” nie wszystko przebiega zgodnie z planem. Teraz jednak na światło dzienne wychodzą nowe informacje, które rzucają zupełnie inne światło na kulisy powstawania filmu. Według obszernego raportu serwisu The Hollywood Reporter w studiu DC Studios miało dojść do poważnych sporów kreatywnych pomiędzy Jamesem Gunnem a reżyserem Craigiem Gillespie, a film przechodził liczne testowe pokazy i kolejne zmiany montażowe.
Kolejne testowe pokazy tylko pogarszały sytuację
Jak podaje The Hollywood Reporter, „Supergirl” była wielokrotnie pokazywana testowej publiczności w różnych wersjach montażowych. Co zaskakujące, wyniki kolejnych pokazów miały być coraz słabsze, mimo wprowadzanych poprawek. To oznacza, że zamiast poprawiać odbiór filmu, kolejne zmiany nie przynosiły oczekiwanych rezultatów.
James Gunn i Craig Gillespie mieli stworzyć dwie różne wersje filmu
Jedną z najbardziej zaskakujących informacji jest doniesienie o tzw. „bakeoffie”, czyli wewnętrznym porównaniu dwóch konkurencyjnych wersji filmu. Według źródeł THR jedna została przygotowana przez reżysera Craiga Gillespie, natomiast druga przez współszefa DC Studios, Jamesa Gunna. Ostatecznie studio miało zdecydować się właśnie na wersję przygotowaną przez Gunna. Informacje te stoją w sprzeczności z wcześniejszymi deklaracjami twórcy, który wielokrotnie podkreślał, że nie zamierza ingerować kreatywnie w projekty innych reżyserów tworzących nowe filmowe uniwersum DC.
Konflikt trwał niemal do samej premiery
Według rozmówców The Hollywood Reporter problemy zaczęły się bardzo wcześnie. Film zakończył zdjęcia już w maju 2025 roku, jednak kilka miesięcy później zarówno Gunn, jak i Gillespie mieli mieć poważne wątpliwości co do efektu końcowego. Jeden z anonimowych informatorów podsumował sytuację krótko: „Stwierdzenie, że nie byli zgodni kreatywnie, to bardzo delikatne określenie tego, co się działo.” Inni informatorzy kwestionują tę narrację, przekonując z kolei, że Gunn, Safran i Gillespie mieli stanardową realację i ich tarcia pozostawały w ramach zdrowej relacji, która panuje podczas każdego procesu tworzenia filmu. Po pokazie testowym w grudniu James Gunn miał przejąć kontrolę nad postprodukcją i rozpocząć przygotowywanie własnej wersji filmu.
Nowy scenarzysta, dokrętki i kolejne zmiany
Raport wskazuje również na ogromną liczbę zmian dokonanych już po zakończeniu zdjęć. Do projektu dołączył scenarzysta Jeremy Slater, który odpowiadał za poprawki wykorzystane podczas około dziewięciu dni dokrętek.
Na tym jednak nie koniec. Studio miało również:
- zatrudnić nowego montażystę,
- wymienić kompozytora,
- przejść przez prace aż z trzema różnymi autorami muzyki,
- wielokrotnie zmieniać ostateczny kształt filmu.
Według jednego ze źródeł wersja Craiga Gillespie była o około 11 minut dłuższa i znacznie mocniej rozwijała postać głównego antagonisty – Krema, granego przez Matthiasa Schoenaertsa. W finalnej wersji wyświetlanej w kinach wykorzystano natomiast montaż Jamesa Gunna, który miał również osobiście wybrać utwór muzyczny wykorzystany podczas finałowej sekwencji akcji.
Raport potwierdza wcześniejsze spekulacje
Choć część z tych informacji pojawiała się już wcześniej w branżowych przeciekach, raport The Hollywood Reporter po raz pierwszy przedstawia tak szczegółowy obraz problemów, z jakimi miała zmagać się produkcja. Jeśli doniesienia okażą się prawdziwe, mogą one podważyć wcześniejszy wizerunek Jamesa Gunna jako producenta pozostawiającego reżyserom pełną swobodę twórczą.
Na ten moment ani DC Studios, ani James Gunn nie odnieśli się oficjalnie do szczegółów opisanych w publikacji.
zdj. Warner Bros.