Platforma HBO Max nie zwalnia tempa i kontynuuje bardzo mocny początek 2026 roku. Do oferty serwisu właśnie trafił film „Queer” z Danielem Craigiem w roli głównej i niemal od razu stał się jednym z największych hitów platformy. Produkcja w reżyserii Luki Guadagnino (twórcy m.in. „Tamte dni, tamte noce”) wskoczyła już do TOP 2 najchętniej oglądanych tytułów na HBO Max. Co to za film i czy rzeczywiście warto poświęcić mu ponad dwie godziny?
Co obejrzeć? Nowy film z Danielem Craigiem hitem na HBO Max
„Queer” to adaptacja semi-autobiograficznej noweli Willama S. Burroughsa, osadzona w latach 50. XX wieku. Craig wciela się w Williama Lee – samotnego, uzależnionego od alkoholu i narkotyków Amerykanina mieszkającego w Meksyku, który obsesyjnie zakochuje się w młodszym mężczyźnie. To rola zupełnie inna niż wszystko, z czym kojarzy się aktor wcielający się niegdyś w Jamesa Bonda.
Krytycy są w tej kwestii w dużej mierze zgodni – to jeden z najbardziej surowych i emocjonalnych występów w karierze Craiga. Jego bohater jest jednocześnie odpychający i tragiczny, a aktor bez litości obnaża jego słabości, samotność i desperacką potrzebę bliskości.
Luca Guadagnino ponownie proponuje kino bardzo autorskie. „Queer” zachwyca część krytyków poetyckim klimatem, zmysłowością i odważnym podejściem do cielesności, a także hipnotycznym tempem i wizualną stroną filmu. Recenzenci chwalą reżysera za to, że potrafi mówić o queerowej namiętności, ekstazie i frustracji w sposób bezkompromisowy i momentami poruszający.
Sprawdź też: Netflix pożegna się z fanami „Stranger Things” specjalnym filmem.
Nie brakuje jednak głosów, że film jest nierówny, miejscami przegadany i zwyczajnie zbyt długi. Przy czasie trwania 2 godzin i 17 minut niektórzy widzowie mogą poczuć zmęczenie – choć zwolennicy filmu twierdzą, że ta powolność jest częścią jego uroku. Nie wszyscy dali się jednak oczarować. Najostrzejsze recenzje zarzucają filmowi sztuczność, wynikającą m.in. z kręcenia większości scen w studyjnych dekoracjach. Dla części krytyków scenografia i styl wizualny są zbyt teatralne, przez co podkopują autentyczność historii i… samej gry Craiga.
Pojawiają się też głosy, że w filmie zabrakło prawdziwego ducha Williama S. Burroughsa – jego brutalności, literackiego pazura i narracyjnej dzikości. Według opinii postać Williama Lee została spłaszczona, a całość bardziej nuży, niż intryguje.
Jeśli szukasz bezpiecznego, lekkiego seansu, to „Queer” nie będzie dobrym wyborem. To kino wymagające, powolne i bardzo intymne. Ale jeśli cenisz ambitne filmy autorskie i chcesz zobaczyć Danielem Craiga w jednej z najbardziej ryzykownych ról w karierze, to nowy film na HBO Max może okazać się strzałem w dziesiątkę.
zdj. HBO Max