Val Kilmer wraca za pomocą sztucznej inteligencji. Zwiastun wzbudza skrajne emocje

Czy tego chcemy od przyszłości kina? Trudno oprzeć się wrażeniu, że Hollywood właśnie przekracza kolejną cienką linię – i to w sposób, który budzi więcej niepokoju niż ekscytacji.

Film „As Deep as the Grave” wzbudza duże zainteresowanie ze względu na udział Vala Kilmera, który zmarł w 2025 roku. Produkcja była rozwijana jeszcze za jego życia, a aktor miał wystąpić w roli drugoplanowej. Po jego śmierci zdecydowano się jednak wykorzystać technologię, aby zachować jego postać w filmie. Projekt został zatwierdzony przez rodzinę aktora.

Za reżyserię odpowiada Coerte Voorhees, który podkreślił, że rola została napisana specjalnie dla Kilmera i była istotna dla całej historii. Film opowiada o archeologach badających historię Nawahów w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych.

W obsadzie znaleźli się m.in. Abigail Lawrie, Tom Felton, Wes Studi oraz Abigail Breslin. Kilmer wciela się w postać księdza Fintana, który pojawia się w różnych etapach życia bohaterów.

Sprawdź też: Netflix z rewelacyjną niespodzianką! 36 polskich klasyków trafiło na platformę.

Produkcja była opóźniona o kilka lat z powodu pandemii oraz problemów zdrowotnych aktora. Początkowo rozważano usunięcie jego postaci ze względu na ograniczenia budżetowe, jednak ostatecznie zdecydowano się ją zachować. Po publikacji zwiastuna pojawiły się mieszane reakcje, głównie dotyczące jakości cyfrowego odwzorowania aktora. Wielu widzów komentuje, że twarz Kilmera jest znajoma, głos – przekonujący, ale oglądając materiał coś się nie zgadza. W mediach społecznościowych przeważają komentarze, że w oczach postaci brakuje życia. To właśnie ten nieuchwytny element sprawia, że widz zamiast emocji odczuwa dystans.

Podobny efekt widzieliśmy już w filmie „Irlandczyk”, gdzie zastosowano technologię odmładzania wobec Roberta De Niro. Tam również pojawiały się głosy, że mimo imponujących efektów wizualnych, „dusza” postaci gdzieś znika.

zdj.