„Walizka” – recenzja komiksu. Barwy duszy

Uwielbiam komiksy, które wyłamują się ze schematów i znanych stereotypów. Mocno doceniam twórców, którzy mają na tyle autorski pomysł, że są w stanie z powodzeniem sprzedać go na stronach swojego komiksu. I taka właśnie jest „Walizka”, która bawi się z czytelnikiem ekspozycją i wprowadza go w podzielony, dystopijno-baśniowy świat.

Sięgając po „Walizkę”, do końca nie wiedziałem, czego się spodziewać. Z lakonicznego opisu na okładce nie wynikało nic, a o samej historii wiedziałem tylko tyle, że jest zamknięta i niepodzielona na tomy. W tym przypadku ta niewiedza okazała się bardzo korzystna, bo historię stworzoną przez duet: Diane Ranville i Morgane Schmitt Giordano odkrywa się z każdą kolejną pochłoniętą stroną. Komiks jest zwartą całością, nie posiada nawet rozdziałów, a całość zamyka się w niecałych 100 stronach (pozostałe to dodatki, o których później). Dzięki temu twórcy nie musieli silić się na sztuczne cliffhangery kończące zeszyty, mając fabułę rozpisaną od początku do końca. I to pierwsza duża zaleta tej historii. Ma ona początek, wprowadzenie do świata, pewne wydarzenia prowadzące do przełomu i delikatny twist tuż przed ostatnim aktem, który kończy wszystkie wątki, a na ostatnich stronach udanie wybrzmiewa epilog.

Przy ogromnej liczbie mainstreamowych komiksów, „Walizka” wyróżnia się nie tylko konstrukcją historii, ale też graficznymi sztuczkami, które bardzo mocno przypadły mi do gustu. Podziwiam talent rysowników i osób odpowiedzialnych za barwy, które robią wrażenie i pomagają w zrozumieniu fabuły, która wcale nie jest podana w łopatologiczny sposób. Wprost przeciwnie. Trafiamy bowiem do świata, będącego połączeniem baśniowych krain fantasy, Gileadu z „Opowieści podręcznej” i zaawansowanego technologicznie Dunwall z gry „Dishonored”. Twórcy wykreowali świat będący dystopią, osadzoną jednocześnie w czasach na wzór lat 20. i 30. poprzedniego stulecia. Połączenie odważne i posiadające unikalny styl, mocno potrzebny do eksponowania bohaterów.

Dlaczego dystopia? Bo świat, a właściwie miasto otoczone murem i jego okolice, to miejsce pełne ludzkich podziałów. Po epidemii, jaka miała miejsce, zdrowi ludzie schronili się za murami miasta, a zarażeni zostali z niego wypędzeni. Miasta nie da się opuścić, ale też nie można do niego wejść. Pozorny ład i porządek zapanował dzięki Naczelnikowi, który kreowany jest tutaj na jednego z antagonistów. Miasto to jednocześnie miejsce, w którym rządzi magia. Jej ekspozycja to najlepszy element komiksu, bo twórcy właśnie z pomocą kolorów starają się odróżnić frakcje od siebie. Jedni rysowani są na czarno, inni na zielono, a jeszcze inni w odcieniach złotego, co ma bezpośrednie odzwierciedlenie w fabule.

Główna bohaterka – Cléophée – to jedna z niewielu osób, która może swobodnie podróżować między Miastem a terenami za murem, gdzie mieszka. Jej nieodłącznym rekwizytem jest walizka, która służy do pomocy zwykłym ludziom. Dzięki magii bohaterka jest w stanie wywozić z miasta ludzi, którzy nie godzą się na opresyjne rządy Naczelnika i chcą być wolni. Oczywiście nie robi tego za darmo, ale jest na tyle skuteczna, że dostaje propozycję, którą trudno odrzucić.

Plansza z komiksu Walizka tom 1

„Walizka” to komiks z dość pesymistycznym przekazem, ale jednocześnie z udanym komentarzem współczesnego świata, w którym jest pełno odcieni szarości, a podział na dobrych i złych to tylko pozory. Historia pokazuje, że ludzie nie potrafią uczyć się na błędach, co w konsekwencji prowadzi do ślepego podążania za władzą, nie zważając na konsekwencje i przelaną krew. To jednak tylko fabularne tło, bo w centrum wydarzeń jest zmęczona życiem Cléophée, która obserwuje to wszystko z boku, ma swoje wnioski i stara się być ponad tym, co ma miejsce. Niestety nie do końca jej to wychodzi.

Nie jest to komiks łatwy w odbiorze. W „Walizce" pewne rzeczy należy sobie dopowiedzieć, interpretować na podstawie zjawiskowych rysunków i kolorów. Na szczęście na końcu wydania znajduje się pewnego rodzaju kronika opisywanego świata, która rzuca nowe tło na wydarzenia z przeszłości, a także na główną bohaterkę. Świetny dodatek i bardzo mądry ruch twórców, którzy zestawiają w ten sposób wrażenia i interpretacje czytelnika z tym, co wydarzyło się naprawdę. Poza wycinkami z dziennika, są też zdjęcia, w tym te z początku plagi, które pozwalają dużo lepiej uzmysłowić sobie, co tak naprawdę stało się w Mieście.

Podsumowanie

Niestety nic na to nie wskazuje, ale „Walizka”, a tak naprawdę wykreowane przez twórców uniwersum, aż prosi się o kontynuację. Nawet z akcją osadzoną w innej lokacji, o innych bohaterach, ale napisaną i narysowaną w tym stylu, a jednocześnie nieco bardziej zgłębiającą cały świat. Fabularnie to historia dobra i mająca swoje momenty. Stylistycznie i ekspozycyjnie to małe dzieło sztuki, które zachwyca praktycznie w każdym kadrze i intryguje dbałością o najmniejsze szczegóły. Zdecydowanie warto poświęcić mu kilka chwil.

Oceny końcowe

4
Scenariusz
6
Rysunki
5
Tłumaczenie
5+
Wydanie
5
Przystępność*
5
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

Przystępność – stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum.

komiks walizka tom 1-min.png

Specyfikacja

Scenariusz

Diane Ranville, Morgane Schmitt Giordano

Rysunki

Diane Ranville, Gabriel Amalric, Morgane Schmitt Giordano, JAF

Oprawa

twarda

Druk

Kolor

Liczba stron

112

Tłumaczenie

Jakub Syty

Data premiery

20 kwietnia 2021 roku

zdj. Lost In Time