„Avengers” tom 6: „Powrót gwiezdnego piętna” – recenzja komiksu. Kosmiczne wakacje

Jeśli szukacie przykładu scenarzysty Marvela, który jeszcze niedawno zachwycał swoimi pomysłami, a dziś okrutnie męczy się w kolejnym dużym projekcie, spójrzcie na Jasona Aarona. Seria „Avengers” leżała mu tylko przez chwilę, a kolejne przygody pisane przez amerykańskiego autora są z tomu na tom coraz bardziej absurdalne. Przekonacie się o tym z naszej recenzji.

Będę marudził, będę narzekał, ale niestety inaczej się nie da. Mam wręcz poczucie, że gdyby nie napis „Avengers” na okładce tomu, Egmont nie pokusiłby się o wydanie tego runu w naszym kraju. Mając za sobą wszystkie sześć tomów, wypada napisać wprost – run „Avengers” Jasona Aarona w Marvel Fresh jest zwyczajnie słaby. Nieprzypadkowo odnoszę się tak otwarcie do całego runu, gdyż recenzowany „Powrót gwiezdnego piętna” idealnie odzwierciedla chaos, w jaki uwikłał się Aaron. Aż trudno uwierzyć mi, że to ten sam scenarzysta, który popisał się tak spektakularną pracą przy „Thorze Gromowładnym”.

„Avengers” w kosmosie. Pytam: po co? Czy faktycznie obowiązkowym punktem każdego scenarzysty piszącego o najpotężniejszych ziemskich bohaterach jest jednorazowe wysłanie ich w kosmos, tylko po to, by odhaczyć na liście pomysłów do zrealizowania jedną pozycję? Avengers jako grupa, nigdy nie pasowali do kosmicznych wojaży z wielu powodów (jak choćby kwestia oddychania czy poruszania się po obcych planetach). Oczywiście nie tyczy się to każdej postaci, ale przynajmniej części. Paradoksalnie najlepszym elementem tego tomu są wydarzenia dziejące się na Ziemi, w bazie Avengers tuż przed odlotem, gdzie grupa bohaterów ma uzasadnione wątpliwości co do wykonania misji. Wzajemne przekomarzanie się postaci wypada zabawnie, szczególnie w najbardziej ludzkich i naturalnych scenach. Niestety później jest tylko gorzej.

„Powrót gwiezdnego piętna” to zbiór mniej lub bardziej przypadkowych, szalonych i nieprzemyślanych pomysłów Aarona, jak sztucznie zapełnić kolejne strony komiksu z pozoru ważnymi dla fabuły wydarzeniami. Do grupy dołącza bowiem Czarna Wdowa, która w kosmosie zakłada strój War-Machine’a stworzony przez Tony’ego Starka. Chwilę później Thor przeistacza się w Brooda, z kolei na kolejnych stronach do gry wchodzi Silver Surfer. Mało? Jego deskę przejmuje…Ghost Rider, a Blade staje się… Man-Thingiem. Stężenie komiksowych farmazonów przekracza wszelkie normy pod koniec, gdy tytułowe „Gwiezdne piętno” trafia ostatecznie pod opiekę całej grupy.

avengers-powrot-gwiezdnego-pietna-tom-6-plansza-z-komiksu-min.jpg

Dodatkowo Aaron stara się dobudować do pokazywanych później wydarzeń genezę, ukazując ją w pierwszym zeszycie. Wypada ona całkiem przyzwoicie, jest mądra i ponadczasowa (mimo że ukazuje wydarzenia z bardzo odległej przeszłości), ale kolejny raz więcej komplikuje, niż wyjaśnia. Kilka stron wyjaśnienia dostaje też zapoczątkowany jakiś czas temu wątek Iron Mana wysłanego przez Aarona w przeszłość, ale nadal pozostaje niewiadomą, która nabierze sensu w kolejnych tomach.

Wizualnie „Avengers: Powrót gwiezdnego piętna” wypada więcej niż przyzwoicie. Ed McGuiness nieźle poradził sobie z mocniejszymi momentami (jak np. przemianą Thora), ale też dbał o szczegóły przy wizerunku wzmocnionego pancerza She-Hulk, czy Czarnej Wdowy. W kresce nie ma zbyt wiele kombinacji i wpisuje się ona dobrze w klasyczną pozycję superhero.

Podsumowanie

Uważam, że on-goingowa seria „Avengers” w Marvel Fresh zasługuje na więcej. Zarówno dlatego, że to niezwykle popularna, jak i rozpoznawalna marka, ale również ze względu na scenarzystę. Jasona Aarona stać na lepsze pisanie. Tymczasem dziś dostrzegam w nim późnego Briana Michaela Bendisa, twórcę pozbawionego odwagi, charakteru i pomysłu. Szkoda, bo w ten sposób „Avengers” stają się jedną z najsłabszych, jeśli nie najsłabszą serią wydawaną przez Egmont w ramach serii Marvel Fresh.

Oceny końcowe

2
Scenariusz
4
Rysunki
5
Tłumaczenie
4
Wydanie
2
Przystępność*
3
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

* Przystępność – stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum.

Specyfikacja

Scenariusz

Jason Aaron

Rysunki

Ed McGuinness

Oprawa

miękka ze skrzydełkami

Druk

Kolor

Liczba stron

112

Tłumaczenie

Marek Starosta

Data premiery

25 stycznia 2023

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza komiksu.

zdj. Egmont / Marvel