Trzeci sezon „The Last Of Us” to formalność, ale Billa i Franka już nie zobaczymy

W Hollywood dochodzi do wstrzymywania prac nad kolejnymi produkcjami, ale jeden z seriali, na których powrót czeka spora część widzów platformy HBO Max, nie musi wcale zostać opóźniony. Nową aktualizację na temat postępu prac nad drugim sezonem „The Last Of Us” ujawnił jego współtwórca Craig Mazin. Odpowiedział też na pytanie o ewentualny powrót Billa i Franka.

Czy drugi sezon „The Last Of Us” zostanie opóźniony? Niekoniecznie

HBO chciało kuć żelazo, póki gorące i szybko postawić na realizację drugiego sezonu serialu „The Last of Us”, który został dobrze przyjęty przez sporą część widzów oraz krytyków. Ekipa produkcyjna wybrała już miejsce, w którym mają zostać nakręcone nowe odcinki, określono termin rozpoczęcia zdjęć i zabrano się za castingi do nowych ról, których w drugiej serii nie zabraknie. Plany te zostały jednak zburzone przez ogłoszony w maju strajk scenarzystów. Teraz sprawę pogorszył dodatkowo strajk aktorów, ale twórcaThe Last of Us” jeszcze nie przekreśla szans na to, że serial zostanie opóźniony i widzowie będą musieli czekać na jego powrót dłużej, niż pierwotnie planowano. HBO chciało rozpocząć prace na planie drugiego sezonu na początku 2024 roku w Vancouver i Mazin twierdzi, że cały czas ekipa może dotrzymać tego terminu, choć współtwórca zaznacza, że przedłużające się protesty nie działają na ich korzyść.

Wiemy, już jak ma wyglądać cały sezon. Właściwie to zdążyłem nawet napisać pierwszy odcinek tuż przed rozpoczęciem strajku” – zdradził w wywiadzie dla Deadline. „Teraz po prostu planuje to wszystko w głowie. Chodzę na spacery i wymyślam sceny, bo kiedy dostanę telefon, po tym jak to wszystko się skończy, bo wytwórnie w końcu się opamiętają, będę musiał wręcz wystrzelić się z armaty. Naprawdę chcemy spróbować dostarczyć serial na ustalony wcześniej termin”. Mówiło się, że „The Last of Us” powróci gdzieś w 2025 roku, mógłby być to nawet początek roku, okres podobny do tego, w którym debiutował pierwszy sezon.

Sprawdź też: Aktor Marvela OSTRO odpowiada prezesowi Disneya: Powinieneś się ku*wa wstydzić.

Mazin zasugerował, że nawet teraz, na ponad dwa miesiące po rozpoczęciu strajku scenarzystów i na chwilę po tym, jak na ulice wyszli też aktorzy, nadal istnieje szansa na to, że drugi sezon dotrzyma pierwotnej daty premiery.

„Jesteśmy nieco bardziej elastyczni, niż zwykle ma to miejsce, bo i tak musieliśmy czekać z rozpoczęciem zdjęć trochę dłużej, aby dopasować się do pogody. Sporo kręcimy w plenerze, więc mieliśmy harmonogram, który, co dziwne, nie został jeszcze naruszony. Ale zbliżamy się do tego momentu” – ostrzega Mazin. „Oczywiście nie będziemy w stanie w nieskończoność utrzymywać naszych pierwotnych terminów. Jeśli protesty potrwają znacznie dłużej, będziemy zmuszeni przełożyć zdjęcia. Zaboli to nas wszystkich, twórców, widzów i HBO. Wszyscy, wszyscy chcemy wrócić do pracy”.

Bill i Frank do „The Last Of Us” nie wrócą. Trzeci sezon niemal pewny

Na chwilę po zakończeniu pierwszego sezonu twórcy The Last of Us dawali nam jasno do zrozumienia, że serial ma doczekać się przynajmniej dwóch kolejnych sezonów i że historia opowiadana w drugiej grze zostanie podzielona na dwie serialowe serie. Craig Mazin utrzymał te twierdzenia w mocy i zapewnił, że o ile nie dojdzie do wielkiego exodusu widowni przy nowej serii, i HBO nie anuluje serialu, to doczekamy się trzech sezonów. Twórca dodał przy okazji, że nowa seria nie będzie pod każdym względem wierna oryginałowi i zaskoczy nawet graczy znających historię Joela i Ellie.

Powstanie więcej niż jeden sezon. Historii jest dużo więcej i dlatego serial nie zakończy się na drugim sezonie, chyba że widzowie go nie obejrzą i zostaniemy anulowani” – przestrzega Mazin. „Jeśli dostaniemy tę szansę, to niektóre rzeczy będziemy robić dokładnie tak, jak w grze. Inne chcemy zrobić po swojemu. Nieważne, czy grałeś w tę grę, czy nie. Będziesz zaskoczony tym, jak sezon się rozwinie. Mamy kilka ciekawych zwrotów akcji” – zapewniał.

Sprawdź też: MEGA porcja serialowych i filmowych premier od HBO Max. Nie oderwiecie się od telewizora.

Na koniec Mazin odniósł się jeszcze do tego, czy w serialu powrócą Nick Offerman i Murray Bartlett, którzy zagrali w trzecim odcinku pierwszego sezonu Billa i Franka. Dla fanów ich kreacji nie mamy jednak dobrych wiadomości. Aktorzy nie będą zaangażowani w drugi sezon.

„Wszystko jest możliwe. Nigdy nic nie wiadomo i oczywiście nie ograniczają nas ramy czasowe. Bohaterowie, którzy nie żyją, czasami pojawiają się ponownie, a czasami spotykamy ludzi, których nawet nie znaliśmy, a potem dowiadujemy się, że to ktoś istotny. To, czego nie zobaczycie, to na przykład kolejny wyjątkowy odcinek z Billem i Frankiem. Nie zamierzamy tego eksploatować. Kiedy zrobimy coś, co uważamy za piękne, pozwalamy temu być takim, jakie jest i skupiamy się na stworzeniu nowych pięknych rzeczy”.

źródło: deadline.com / zdj. HBO