Co z kontynuacją filmu „Alita: Battle Angel”? Christoph Waltz chciałby wrócić do uniwersum

Mimo że film „Alita: Battle Angel” nie był finansowym sukcesem, to zyskał spore grono oddanych fanów. Jak na razie nic nie wskazuje jednak na to, żeby Disney chciał podjąć się stworzenia kontynuacji produkcji, za którą odpowiadało jeszcze studio 20th Century Fox. Informacji na temat potencjalnego sequela nie ma na pewno Christoph Waltz, wcielający się w jednego z głównych bohaterów pierwszej części.

Powiązane: Kontynuacja filmu „Alita: Battle Angel” trafi na Disney+? Robert Rodriguez jest za!

W ostatnim wywiadzie dla serwisu Collider Christoph Waltz promował swój nowy serial „Most Dangerous Game”, który zadebiutował wczoraj na platformie streamingowej Quibi, ale aktor został zapytany także o ewentualny powrót do świata Ality wykreowanego w filmie z 2019 roku. Christoph Waltz zadeklarował, że chętnie powróciłby do roli doktora Dysona Ido, ale wyjawił jednocześnie, że jak na razie nie ma żadnych informacji na temat powstawania kontynuacji filmu Roberta Rodrigueza.

Wiem równie wiele co ty. Nic nie słyszałem i jestem trochę rozczarowany i zaskoczony, że do tej pory nikt się do mnie nie odezwał, ponieważ wiem, że film ma fanów. Wiem, że ludziom się podobało, a poza tym, bez względu na to, co sądzą inni, uwielbiałem pracować nad tym filmem i podobał mi się efekt końcowy. Wiesz, to był Fox, a Fox już nie istnieje. Teraz jest Disney. Może to nie pasuje do świata Disneya, ale szczerze nie mam pojęcia. Może pracują nad czymś, a ja nie jestem pierwszą osobą, która miałaby o tym usłyszeć. Jak na razie nic nie wiem.

Film „Alita: Battle Angel” wyreżyserowany przez Roberta Rodrigueza trudno jednoznacznie nazywać finansową klapą, ale faktem jest, że film mający dać Foxowi nową franczyzę ostatecznie zakończył pobyt w kinach mając na koncie 404,8 mln dolarów, co przy budżecie wynoszącym 170 mln dolarów, jest wynikiem mocno średnim. Istotnym dla ostatecznego wyniku filmu jest również fakt, że aż 133 mln dolarów z globalnej kwoty pochodziło z rynku chińskiego, z którego studio odzyskuje tylko 25% z biletów, a z amerykańskiego podwórka, z którego do wytwórni trafia około 50% wpływów, film zebrał jedynie 85,7 mln.

Kilka tygodni temu można było jednak posunąć się nawet do stwierdzenia, że Disney może chcieć stworzyć kontynuację filmu ze względu na grupę oddanych fanów i stosunkowe dobre przyjęcie przez szeroką opinię publiczną, ale teraz w obliczu epidemii koronawirusa szanse na drugą część serii wydają się jeszcze mniejsze. W obliczu kryzysu Disney będzie w najbliższym czasie stawiał przede wszystkim na produkcje, które mają szansę na jak największy finansowy sukces.

źródło: Collider.com / zdj. 20th Century Studios