„Departament prawdy”: tom 1 – recenzja komiksu. Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą

Wydawnictwo Non Stop Comics od lat imponuje mi wyjątkowo szerokim podejściem do wydawanych komiksów, a w ich portfolio można znaleźć prawdziwe perełki. „Departament prawdy” to jedna z nich. Absolutnie fantastyczna lektura, tak bardzo potrzebna w dzisiejszych czasach. Zapraszamy do lektury recenzji.

Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak James Tynion IV, wciąż stosunkowo młody, 35-letni scenarzysta rozwija się, sięgając po tematy dużo mocniej wykraczające poza gatunek superhero. Podobnie jak wielu z Was, również i moja pierwsza styczność z tym autorem miała miejsce w ramach jego pracy nad komiksami o Batmanie, w tym z dość znanym i zbierającym pozytywne recenzje runem w „Detective Comics”. Co warte podkreślenia – kompletnie nie podszedł mi jego pomysł na kontynuację głównej serii o Człowieku-nietoperzu, którą nie tak dawno przejął po Tomie Kingu. Na szczęście amerykański autor wykazuje się też mocno poza komiksami superhero. Mieliśmy tego świetny przykład w serii „Coś zabija dzieciaki”, również wydawanej przez Non Stop Comics. Jednak „Departament prawdy” to jeszcze jeden krok dalej. Rzecz, którą po prostu każdy z Was powinien przeczytać.

Przyznaję – uwielbiam teorie spiskowe. Ale nie zrozumcie mnie źle – to nie tak, że w nie wierzę. Mam głowę na karku i doskonale zdaje sobie sprawę z kreowania rzeczywistości, ogromu fake newsów i tego, jak łatwo jest sterować człowiekiem. Od zawsze jednak zastanawiało mnie choćby to, skąd biorą się płaskoziemcy, w jaki sposób byli w stanie wpaść na pomysły o płaskiej ziemi i w nie wierzyć. I chyba James Tynion IV miał podobnie, bo teorie spiskowe, ich genezy, kontrola i tłumienie, to główna fabularna oś „Departamentu prawdy” – komiksu, który uderza w najcięższe tony, zachowując przy tym pozory realizmu i zachwycając sposobem narracji.

Departament Prawdy tom 1 plansza z komiksu

Głównym bohaterem historii jest Cole Turner, agent FBI, a bardziej nauczyciel stacjonujący w Quantico, którego zawsze fascynowały teorie spiskowe i ich genezy. Jego chęć dążenia do zrozumienia płaskoziemców sprawiła, że w wyniku pewnych okoliczności trafił do tytułowego „Departamentu prawdy”, instytucji zajmującej się kontrolowaniem, by teorie spiskowe pozostały teoriami spiskowymi i nie przedostały zbyt mocno do mainstreamu.

Jeśli lubicie teorie spiskowe, to szybko poczujecie się jak u siebie, bo Tynion poza płaskoziemcami, błyskawicznie przywołuje też popularne fejki dotyczące lądowania Amerykanów na księżycu, czy np. miejsca urodzenia Baracka Obamy. To jednak nie wszystko. Scenarzysta pochyla się nawet nad teoriami dotyczącymi Demokratów porywających i zjadających dzieci, powołując się na rzeczywiste przykłady. Mało tego, poświęca dużo miejsca ofiarom i wyznawcom teorii spiskowych, jak choćby matce, której syn zginął podczas masakry w szkole. Kobieta nie wierzy w jego śmierć i twierdzi, że został porwany. W każdej tej historii, w każdym pomyśle czuć, że Tynion odnajduje się w tych klimatach wprost idealnie i doskonale zna mechanizmy, jakie działają tym światem. Dzięki temu historia zyskuje na autentyczności.

Zauważyłem, że wydawnictwo Non Stop Comics reklamuje „Departament prawdy” jako coś dla fanów „Black Monday Murders” Jonathana Hickmana. Zupełnie niepotrzebnie. Komiks Hickmana jest dużo bardziej skomplikowany (jak to u tego scenarzysty) i dużo trudniejszy do zrozumienia. Z kolei Tynion podchodzi do tematu najprościej, jak się da. Koncepcja zakłada, że jeżeli teoria spiskowa jest prosta, łatwa, realna do wytłumaczenia i prawdopodobna, staje się tulpą, czymś wyimaginowanym, ale niebezpiecznym, bo zmieniającym otaczającą rzeczywistość. I nad tym stara się panować „Departament prawdy”.

Departament Prawdy tom 1 plansza z komiksu

Sięgając po ten komiks i wertując pierwsze strony, trochę nie do końca przemówił do mnie styl artystyczny Martina Simmondsa. Nie jestem fanem niewyraźnych komiksów, a tutaj niektóre kadry faktycznie są nieczytelne, niedbałe i wprowadzające niepotrzebne zamieszanie, gdy nie wiem, na co lub na kogo patrzę. Poczucie zagubienia minęło jednak po kilkudziesięciu stronach, gdy oswoiłem się z kreską i samym pomysłem. Bo ten styl jest „jakiś”. Trochę wyszukany, ale współgra ze scenariuszem i pasuje do opowiadanej historii. Nadaje jej dodatkowego wyrazu niepokoju, który czai się choćby w głowie głównego bohatera.

Podsumowanie

„Departament prawdy” to póki co największe pozytywne zaskoczenie 2022 roku. Fantastyczny pomysł na komiks, który uderza w szeroki i atrakcyjny (przynajmniej dla mnie) temat, zgłębia masę teorii spiskowych i czuć, że jest on autorskim pomysłem scenarzysty. James Tynion IV odwalił tutaj kawał dobrej roboty i zyskał mocno w moich oczach, jako twórca nieszablonowy i posiadający dużą wyobraźnię, jednocześnie opartą na podstawowych faktach.

Czytajcie, a ja już czekam na kontynuację, która nadejdzie w tym roku.

Oceny końcowe

5+
Scenariusz
4+
Rysunki
5
Tłumaczenie
4
Wydanie
5
Przystępność*
4+
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

* Przystępność – stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum.

Departament Prawdy tom 1

Specyfikacja

Scenariusz

James Tynion IV

Rysunki

 Martin Simmonds

Oprawa

miękka

Druk

Kolor

Liczba stron

152

Tłumaczenie

Paulina Braiter

Data premiery

26 stycznia 2022

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie egzemplarza komiksu.

zdj. NSC / Image Comics