„Empireum. X-Men” – recenzja komiksu. Rośliny kontra zombie

Nieco ponad 100 stron, cztery zeszyty i ośmiu scenarzystów. Rośliny, zombie, staruszki, a w tle wielki event „Empireum”, który dla X-Menów wygląda zupełnie inaczej, niż dla Avengers i Fantastycznej Czwórki. Mimo dużego potencjału, tie-in „Empireum. X-Men” mocno mnie rozczarował. Zapraszamy do lektury recenzji.

Na początek krótkie przypomnienie – jesteśmy aktualnie w jednym z najlepszych miejsc w historii współczesnych X-Menów od czasu, gdy za serię odpowiadał Brian Michael Bendis. Jonathan Hickman w dobrze znanym dla siebie stylu odrodził Mutantów, nadając im odpowiedniej głębi i charakteru, którego próżno szukać u jego poprzedników. Uwielbiam Hickmana jako scenarzystę, jego pomysły, dbałość o każdy detal i analityczny umysł, który w realiach X-Men działa fantastycznie. I tego też spodziewałem się po „Empireum. X-Men”, ale tylko do momentu, gdy spojrzałem na spis treści, po którym okazało się, że Hickman odpowiada jedynie za cząstkę całego tomu, będącego tie-inem do dużego eventu „Empireum”, recenzowanego przeze mnie tutaj.

Jonathan Hickman w „Empireum. X-Men” odpowiada za najlepszy i – moim zdaniem – jedyny, warty bliższej uwagi story-arc skupiony wokół szukającej odkupienia Wandy Maximoff, której towarzyszy Doctor Strange. Mam duży sentyment do tej bohaterki (pewnie też przez jej wersję z MCU), dlatego powrót jej wątku i chęć zrobienia dla Mutantów czegoś dobrego ma sens. A że skutki czynów są katastrofalne (i jednocześnie głupie), to już zupełnie inna historia. Fabuła skręca bowiem w kierunku znanego z „Empireum”, czyli inwazji Cotati, którzy trafiają na Genoshę w poszukiwaniu vibranium i natykają się na…zombie, stworzonych chwilę wcześniej przez Wandę. W całość wplątana zostaje dodatkowo grupa X-Men z Magik na czele.

empireum-x-men-plansza-z-komiksu-min.jpg

Za cały „bitewny” wątek odpowiadają dobrze znane nazwiska, takie jak Gerry Duggan, Benjamin Percy, czy Ed Brisson. Marvelowi wyrobnicy idealni do takich momentów, co niestety jest odczuwalne na każdym kroku. Z jednej strony historia ma być zabawna, z drugiej jest w wielu fragmentach zwyczajnie idiotyczna. I kompletnie nie zgrywa się z wizją Hickmana, jaką od niedawna próbuje zaszczepić w czytelnikach. Zdaję sobie sprawę, że komiksy powinny być rozrywką i przede wszystkim mają sprawiać, że czytelnik miło spędzi czas. Być może mylnie od Marvela i X-Menów oczekiwałem w tym miejscu czegoś więcej. Pytanie, czy słusznie, skoro mówimy tutaj o zombie walczących z roślinami?

Bo „Empireum. X-Men” zdaje się być komiksową wariacją dobrze znanej gry komputerowej, która była też hitem na smartfonach, czyli „Plants vs Zombies”. Z jednej strony dostajemy więc wojownicze rośliny, w jakimś stopniu rozumne i mające cel, a z drugiej szalone (i często wybuchowe) zombie. Całość doprawiona jest jeszcze dobrze znanym z poprzednich komiksów Agrokultem, wrzuconym do kotła na Genoshy i będącym „emerytalnym” żartem samym w sobie.

Pod względem wizualnym „Empireum. X-Men” nie wyróżnia się niczym szczególnym. To klasyczna, mainstreamowa kreska, podsycona niezłą kolorystyką i kilkoma fajnymi ujęciami szerokiego kadru. Komiks nie zawiera też żadnych „fabularnych” dodatków, wyjaśnień, nawiązań do głównego eventu i czasu akcji, przez co niestety jest mocno nieprzystępny dla nowych czytelników. 

Podsumowanie

Z „Empireum: X-Men” mam duży problem. To komiks, który nie pasuje do aktualnych wydarzeń pisanych przez Jonathana Hickmana w serii o Mutantach. Twórca stara się przemycić tutaj wątki potencjalnie ważne dla swojej autorskiej fabuły (powrót Wandy), ale to w efekcie sprawia, że środek komiksu (zeszyty nr 2 i 3) są całkowicie zbędne.

To lekka, zabawna (choć nie dla mnie) historia pokazująca, że X-Meni nie muszą być superpoważni. U Hickmana jednak są i wychodzi to świetnie więc o większości „Empireum: X-Men” szybko zapominam. Dla mnie to wypadek przy pracy i komiks w dużej mierze niepotrzebny. Wydany na siłę, tylko po to, by pokazać, jak bardzo oddaleni od uniwersum Marvela są dziś Mutanci.

Oceny końcowe komiksu „Empireum. X-Men” 

2+
Scenariusz
4
Rysunki
5
Tłumaczenie
4
Wydanie
2
Przystępność*
3+
Średnia

Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

* Przystępność – stopień zrozumiałości komiksu dla nowego czytelnika, który nie zna poprzednich albumów z danej serii lub uniwersum.

empireum x-men komiks-min.jpg

Specyfikacja

Scenariusz

Jonathan Hickman, Gerry Duggan, Benjamin Percy, Tini Howard, Ed Brisson, Zeb Wells, Leah Williams, Vita Ayala

Rysunki

Jorge Molina, Andrea Broccardo, Matteo Buffagni, Lucas Werneck

Oprawa

miękka ze skrzydełkami

Druk

Kolor

Liczba stron

132

Tłumaczenie

Marek Starosta

Data premiery

26 lipca 2023

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza komiksu.

zdj. Egmont / Marvel