Filmowcy zrobili się leniwi? James Gunn szczerze o zmęczeniu kinem superbohaterskim

Czy to przez nieprzychylne opinie ze strony cenionych artystów, przeciętne recenzje, czy zakulisowe roszady – kino superbohaterskie od paru lat stanowi popularny temat do dyskusji. W rozmowy o tym obszarze popkultury często wkrada się opinia o zmęczeniu herosami w pelerynach i ich dominacji na wielkim ekranie. Do tej kwestii, w zaskakujący sposób, odniósł się właśnie James Gunn, twórca filmów o Strażnikach Galaktyki i obecny szef DC Studios

Gunn pożegnał się z Marvelem i zaczyna pracę nad tworzeniem uniwersum DC Comics

Gunn przełamał ostatnio gorszą passę Marvela – nakręcony przez niego trzeci rozdział „Strażników” zebrał nie tylko świetne opinie i zarobił masywną kwotę w kasach biletów, ale i – zdaniem wielu fanów – na krótki moment przywrócił iskrę charakteryzującą świat MCU w erze zakończonej „Avengersami: Końcem gry”. A jednak, swoją najnowszą produkcją Gunn pożegnał się z (tym) komiksowym uniwersum i objął kierowniczą posadę w przynależącym do Warner Bros. DC Studios. Obecnie filmowiec nadaje kształt pierwszej fazie odnowionego ekranowego świata Batmana, Wonder Woman i Zielonej Latarni. Osobiście szykuje też nowy film o Supermanie, pod którym podpisze się jako reżyser i scenarzysta.

Sprawdź też: Warner Bros. chce za wszelką ceną odzyskać Christophera Nolana.

Choć na pierwsze widowiska przyjdzie nam jeszcze sporo poczekać, perspektywy są obiecujące. I to nie tylko przez wzgląd na to, jak sprawnym reżyserem Gunn okazał się przy „Strażnikach”, a również dlatego, że do kina superbohaterskiego podchodzi ze świeżą perspektywą. Przeczytajcie, jak o tym podgatunku kina akcji opowiadał w podcaście prowadzonym przez aktora Michaela Rosenbauma.

Nie ma „zmęczenia superbohaterstwem”. Są leniwi twórcy i generyczne rozwiązania – wskazuje Gunn

Szef DC Studios wyjawił w podcaście Rosenbauma, że i on zauważył podupadającą kondycję kina superhero. Gunn uznał jednak, że winę ponosi nie sama konwencja, a twórcy, którzy w niej działają i pozwalają, by ta uległa zbyt mocnej schematyzacji. Filmowiec dodał też, że filmów i seriali superbohaterskich jest zwyczajnie zbyt dużo.

„Uważam, że jest ich zbyt wiele, tak. I choć to nie tu leży główny problem, to my w DC nie zamierzamy przesadzać” – zapewnia Gunn. „Będziemy bardzo ostrożni z produktami, które zdecydujemy się pokazać światu – zrobimy to dopiero wtedy, gdy dany tytuł będzie, tak dobry, jak tylko może być”. 

„To powiedziawszy, myślę, że [bieżąca sytuacja] to sprawka tego, że ludzie zrobili się naprawdę leniwi w tym jak opowiadają historie superbohaterskie” – diagnozuje nowy prezes DC Studios. „Dotarli do miejsca, w którym mówią o, superbohater – okej, zróbmy o nim film, okej teraz zróbmy sequel, bo z pierwszym się powiodło. Nie myślą o tym dlaczego dana historia jest specjalna, co odróżnia ją od innych. Jaka opowieść znajduje się w jej sercu? Dlaczego dana postać jest ważna? W jaki sposób historia jest na tyle odmienna, że ludzie powinni zobaczyć ją w kinach? Albo w telewizji? [Twórcy] zrobili się po prostu dość leniwi. (...)”.

Sprawdź też: HBO Max pozwala dzielić konto ze znajomymi! Tak odpowiada Netfliksowi.

„Oglądałem trzecie akty superbohaterskich filmów, w których to, co dzieje się na ekranie, z niczym się nie łączy i w ogóle nie jest umotywowane. Czułem wtedy, że nie zależy mi na postaciach. Podejście [filmowców] zrobiło się bardzo generyczne. (...) Dominuje jeden wyrobiony ton opowiadania o superbohaterach, jeden gatunek, którym operuje tak wiele różnych filmów – w przeciwieństwie do łączenia wielu różnych gatunków. Mnie bardzo podobają się i poważne filmy superbohaterskie i bardziej komediowe filmy superbohaterskie. Lubię takie, które opowiadają o zagadce morderstwa, ale z udziałem superbohaterów. Różne rodzaje opowieści, a nie jedna i ta sama – opowiadana w kółko”. 

„(...) Myślę, że zmęczenie superbohaterami nie istnieje. Ludzie są zmęczeni powtarzalnością. I to nie dotyczy tylko filmów superbohaterskich” – przekonywał w podcaście Gunn. „Chodzi o filmy-spektakle w ogóle. Zrobiły się generyczne. Nudne. Nie są o postaciach. Nie ma w nich emocji. A te powinny być w nich zawsze. Jakiś rodzaj emocji. Niezależnie: lekkie, czy cięższe. (...) Jeżeli w horrorze polubisz głównego bohatera to boisz się znacznie bardziej – obawiasz się, że coś mu się stanie. Stawki mają znaczenie”.

Z pełnym odcinkiem cytowanego wyżej podcastu możecie zapoznać się poniżej. Dyskusja na temat bieżącego kina akcji rozpoczyna się w okolicach 44. minuty.

Przypomnijmy, że na pierwszą fazę szykowanego przez Jamesa Gunna uniwersum DC złożą się między innymi historie o Batmanie, Potworze z Bagien, Supermanie i Zielonych Latarniach. Niedawno dowiedzieliśmy się, że głównym kandydatem do stanięcia za kamerą nowego widowiska o Mrocznym Rycerzu jest Andy Muschietti, twórca adaptacji „To” i debiutującego w tym tygodniu „Flasha”.

źródło: YouTube / zdj. Xavier Collin / Depositphotos.com