„Gwiezdne wojny” wreszcie ruszają z miejsca. Wybrano reżysera „Epizodu X”

Lucasfilm wreszcie zrobił kolejny konkretny krok w sprawie przyszłości kinowych „Gwiezdnych wojen”. Jon Watts, reżyser trylogii „Spider-Man” z Tomem Hollandem, ma stanąć za kamerą pierwszego filmu nowej trylogii przygotowywanej przez Simona Kinberga.

Jon Watts reżyserem nowych „Gwiezdnych wojen”

Pierwsze informacje o zaangażowaniu Wattsa pojawiły się wcześniej za sprawą Daniela Richtmana. Wówczas nie było jednak oficjalnego potwierdzenia ze strony Lucasfilm. Teraz sprawę potwierdził The Hollywood Reporter, który informuje, że Watts wyreżyseruje następny film z serii „Gwiezdne wojny”.

Watts jest najbardziej znany z pracy przy trzech filmach o Spider-Manie z Tomem Hollandem: „Spider-Man: Homecoming”, „Spider-Man: Daleko od domu” oraz „Spider-Man: Bez drogi do domu”. Ten ostatni okazał się ogromnym sukcesem kasowym i przekroczył 1,9 mld dolarów wpływów na całym świecie. Reżyser ma już również doświadczenie w świecie „Gwiezdnych wojen”. Watts był współtwórcą serialu „Skeleton Crew”, który zadebiutował na Disney+.

To może być „Gwiezdne wojny: Epizod X”

Najciekawszą informacją jest to, że nowy film Wattsa może być bezpośrednią kontynuacją sagi Skywalkerów. Według The Hollywood Reporter projekt jest określany jako „Epizod X”, choć szczegóły fabuły pozostają nieznane.

Trylogia Kinberga została oficjalnie zapowiedziana w listopadzie 2024 roku. Kinberg ma napisać wszystkie trzy scenariusze. Początkowo pojawiały się informacje, że chodzi o „Epizody X–XII”, jednak Lucasfilm później dystansował się od takiego określenia. Obecnie projekt jest przedstawiany jako nowa saga rozgrywająca się po wydarzeniach z „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie”. Według wcześniejszych doniesień w historii może pojawić się Rey grana przez Daisy Ridley.

Kathleen Kennedy informowała wcześniej, że Kinberg przebudował historię i przygotował szczegółowy, około 70-stronicowy zarys całej opowieści.

Lucasfilm chce wreszcie ruszyć z produkcją

Informacja o Wattsie pojawia się w momencie, gdy wokół trylogii Kinberga zaczęło dziać się więcej. Kilka dni przed najnowszym raportem „The Hollywood Reporter” dziennikarz Caleb Williams informował, że Lucasfilm znalazł reżysera dla projektu. Nie podał jednak jego nazwiska.

Według tych doniesień Kinberg nie był rozważany jako reżyser, a prace nad projektem miały przyspieszyć. Produkcja mogłaby rozpocząć się już w przyszłym roku. Jeżeli informacje się potwierdzą, będzie to jeden z najważniejszych sygnałów dotyczących przyszłości „Gwiezdnych wojen” na dużym ekranie.

„Gwiezdne wojny” od lat nie mogą ruszyć z miejsca

Lucasfilm przez ostatnie lata ogłaszał kolejne kinowe projekty, które ostatecznie nie dochodziły do realizacji. Wśród nich znalazły się między innymi „Rogue Squadron” Patty Jenkins, film Taiki Waititiego oraz trylogia Riana Johnsona. Problemy dotyczyły również filmu o Rey, który miał kontynuować historię bohaterki po „Skywalker. Odrodzenie”.

W efekcie od premiery ostatniego filmu głównej sagi w 2019 roku przyszłość „Gwiezdnych wojen” w kinach pozostawała niejasna.

Co dalej z „Gwiezdnymi wojnami” w kinach?

Lucasfilm ma obecnie kilka projektów znajdujących się na różnych etapach produkcji. „The Mandalorian & Grogu” trafił do kin w 2026 roku, natomiast na 2027 rok zaplanowano „Star Wars: Starfighter” w reżyserii Shawna Levy'ego, z Ryanem Goslingiem w roli głównej.

Do tego dochodzi trylogia Kinberga, która może rozpocząć zupełnie nową erę dla głównej sagi. Zaangażowanie Wattsa nie oznacza jeszcze, że wszystkie szczegóły projektu są ustalone. Nie wiadomo również, kiedy dokładnie pierwszy film nowej trylogii trafi do kin. Jeśli jednak produkcja rzeczywiście ruszy w 2027 roku, Lucasfilm będzie miał wreszcie konkretny projekt rozwijający historię po „Skywalker. Odrodzenie”.

Dla fanów „Gwiezdnych wojen” oznacza to przede wszystkim jedno: po latach zapowiedzi i zmian Lucasfilm zaczyna coraz wyraźniej określać kierunek, w którym chce poprowadzić kinową przyszłość tej marki.

zdj. Lucasfilm