Od miesięcy trwa giełda nazwisk dotycząca tego, kto zostanie nowym Jamesem Bondem po erze Daniela Craiga. W mediach regularnie przewijają się kolejne nazwiska, a jednym z najczęściej wymienianych kandydatów pozostaje Callum Turner. Coraz więcej wskazuje jednak na to, że prawdziwym faworytem może być ktoś zupełnie inny — Jacob Elordi.
Jacob Elordi faworytem do roli Bonda
Według doniesień dobrze poinformowanych źródeł to właśnie gwiazda „Euforii” ma być obecnie kandydatem numer jeden do przejęcia roli agenta 007 w nowej odsłonie serii przygotowywanej przez Amazona. Choć formalna oferta podobno jeszcze nie została złożona, Elordi ma znajdować się bardzo wysoko na liście życzeń producentów. Mówi się nawet o planowanym screen teście w 2026 roku — klasycznym etapie obejmującym przymiarki smokingu i realizację scen akcji.
Jeszcze kilka miesięcy temu nazwisko Elordiego praktycznie nie pojawiało się w kontekście Bonda. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać wraz z kolejnymi przeciekami z branży. Roger Friedman informował, że aktor miał już spotkania z producentami Bonda, przedstawicielami Amazona, a także z reżyserem Denisem Villeneuve'em, który ma odpowiadać za nową odsłonę serii.
Kolejnym sygnałem były słowa Mariny Hyde z The Guardian, która w podcaście The Rest is Entertainment stwierdziła, że z kilku niezależnych źródeł usłyszała, iż Elordi znajduje się obecnie na pole position do roli nowego 007. Co istotne, nic nie wskazuje na to, by Villeneuve miał sprzeciwiać się takiemu wyborowi. Według Justina Krolla z Deadline ostateczna decyzja dotycząca obsady nowego Jamesa Bonda ma zapaść w połowie 2026 roku.
Sprawdź też: Widzowie nie chcą oglądać trylogii Disneya. Które filmy Star Wars rządzą w streamingu?
Jeśli Elordi rzeczywiście otrzyma tę rolę, stanie się najmłodszym Bondem w historii serii. To z kolei pasowałoby do wcześniejszych doniesień sugerujących, że Amazon chce postawić na młodszą wersję agenta 007 i rozpocząć pełnoprawny reboot marki. Trudno nie zauważyć, że Elordi posiada wiele cech idealnie wpisujących się w wizję Bonda bliższą literackiemu pierwowzorowi stworzonemu przez Iana Fleminga. Australijski aktor ma nie tylko odpowiednią prezencję, ale także charakterystyczny chłód i dystans widoczne w jego dotychczasowych rolach. Potrafi łączyć ekranowy urok z wyraźnym poczuciem zagrożenia — dokładnie taką mieszankę od lat utożsamia się z Jamesem Bondem.
Nie bez znaczenia pozostaje również jego postura. Mierzący 196 cm aktor idealnie wpisuje się w kierunek, jaki ma obrać nowa odsłona serii. Za scenariusz odpowiada bowiem Steven Knight, twórca takich produkcji jak „Peaky Blinders” czy „Eastern Promises”. Knight słynie z brutalnego, surowego stylu pisania, a według osób związanych z produkcją nowy Bond ma wyglądać jak człowiek, który „mógłby zabić gołymi rękami w kilka sekund”.
zdj. MGM