Kim jest Pan Samochodzik? PRL-owski Indiana Jones wraca w nowym filmie Netfliksa

Pożegnanie Harrisona Forda z kultowym archeologiem Indianą Jonesem to nie jedyna przygoda o poszukiwaczach skarbów, na którą dane nam będzie wybrać się tego lata. Już dziś w ofercie Netfliksa pojawiła się nowa wersja przygód Pana Samochodzika, bohatera zakorzenionego w polskiej popkulturze za sprawą literackiego dorobku Zbigniewa Nienackiego i szeregu filmowych adaptacji, a zwłaszcza kreacji stworzonej przez Stanisława Mikulskiego.

Netflix odświeża kultową polską markę

Podejmując postać Tomasza N.N., czyli tytułowego Pana Samochodzika, streamer sięgnął do cyklu powieści przygodowych wydawanych od lat 60. do połowy 80., a przede wszystkim jego najsłynniejszej odsłony, w której bohater – historyk sztuki, łowca skarbów i właściciel prawdziwie unikalnego wehikułu – rusza tropem zaginionego skarbu templariuszy. „Wspierany przez zaprzyjaźnionych harcerzy, Pan Samochodzik rozpoczyna wielki wyścig z czasem i wrogą organizacją, którego stawką jest dziedzictwo rycerskich zakonów” – czytamy w opisie filmu Netfliksa, zrealizowanego przez reżysera Antoniego Nykowskiego na podstawie scenariusza Bartosza Sztybora, współtwórcy anime „Cyberpunk: Edgerunners”. Następcą aktorów wcielających się przez lata w tytułowego bohatera został z kolei Mateusz Janicki, którego możecie kojarzyć z takich rodzimych produkcji, jak „Planeta Singli, „Wołyń” czy „Czas honoru”.

Pan Samochodzik, czyli polski łowca skarbów. Co wiemy o literackim pierwowzorze bohatera?

Literacki odpowiednik Tomasza N.N. debiutował w roku 1957 na kartach powieści „Uroczysko”. Tę interpretację postaci możemy jednak potraktować jako wczesną wersję kultowego bohatera, wówczas pozbawionego jeszcze przydomku „Pan Samochodzik”. W oryginalnym zamyśle Nienacki wyobrażał sobie Tomasza, jako dziennikarza, który archeologią i historią interesuje się w ramach osobistej pasji (taki związek z nauką miał też sam pisarz – to jedna z wielu wspólnych cech Nienackiego i przyszłego Samochodzika). Dopiero w „Wyspie Złoczyńców”, pierwszej części dwunastoksiążkowego cyklu – bohater pojawił się już w formie ostatecznie uformowanej: jako historyk sztuki (później Nienacki wyjaśnił, że Tomasz pracuje dla Departamentu Ochrony Zabytków Ministerstwa Kultury i Sztuki). Swoją rozległą wiedzę Pan Samochodzik wykorzystywał niczym detektyw – w rozwiązywaniu zagadek związanych z kradzieżą i fałszerstwem dzieł sztuki. Do wydanej w 1985 roku ostatniej powieści cyklu, bohater Nienackiego zmierzył się między innymi z tajemnicami loży masońskiej, poszukiwał zatopionej podczas wojny ciężarówki wypełnionej dziełami sztuki i stanął oko w oko z człowiekiem podającym się za przybysza z przyszłości.

Sprawdź też: Netflix ma problem. Oglądalność „Wiedźmina” MOCNO rozczarowuje.

Pan-Samochodzik-Netflix-20230-samochod-min.jpg

Swój pseudonim bohater powieści zawdzięcza niezwykłemu pojazdowi, z którym nie rozstaje się podczas kolejnych przygód. Rodzinny samochód, skonstruowany przez wujka Pana Samochodzika, opisany przez Nienackiego jako „coś w rodzaju długiego, szerokiego czółna, pomalowanego na srebrzysty kolor” wygląda pokracznie i nieraz wywołuje krótkotrwały uśmiech politowania kompanów i rywali archeologa. „Przód uzbrojony jest w ogromne reflektory z jakiegoś przedpotopowego samochodu lub zgoła starej lokomotywy, a tył wozu jest nieco zadarty” – czytamy w jednej z oryginalnych powieści. „Całość sprawia wrażenie jakiegoś dziwnego owada z zadartym odwłokiem, jakiejś larwy straszliwej, która wypełzła nagle z piekielnych czeluści”. W istocie niepozorna maszyna skrywa jednak imponujący silnik z rozbitego Ferrari 410 Superamerica, a obok rozwijania imponującej prędkości zdolna jest między innymi pływać. 

Warto dodać, że wkrótce po opublikowaniu pierwszych zapowiedzi nowej adaptacji Netfliksa, w sieci rozgorzały dyskusje na temat gruntownie odmienionego wehikułu, którym porusza się nowa wersja Pana Samochodzika. Zamiast nieco karykaturalnego volkswagena-amfibii unieśmiertelnionej kultową odcinkową adaptacją „Templariuszy” z 1971 roku, Tomasz N.N. w wersji streamera siadł za kierownicą terenowego fiata z wielkim grillem z ciągnika rolniczego Usrus C-330. Czy taka zmiana spodoba się miłośnikom pierwowzoru – pozostaje czekać, aż do sieci spłyną pierwsze fanowskie recenzje.

Jan Machulski, Stanisław Mikulski, Piotr Krukowski – wiele twarzy Pana Samochodzika

Mateusz_Janicki_Pan_Samochodzik_i_Templariusze_fot.Przemysław_Pączkowski kopia-min.jpg

Na przestrzeni lat do przygodowego cyklu Nienackiego sięgało wielu filmowców, zaś w niemal każdej z mocno odrębnych od siebie adaptacji rolę Pana Samochodzika brał na siebie inny aktor – w każdym filmie inaczej prezentował się też wspomniany wcześniej wehikuł. W pierwszego ekranowego Tomasza N.N. wcielał się Jan Machulski (w momencie kręcenia filmu słynny aktor z „Vabanku” miał 37 lat). Film z 1965 roku był adaptacją „Wyspy Złoczyńców”, pierwszej odsłony książek Nienackiego, w których Pan Samochodzik posługiwał się już swoim słynnym przezwiskiem. Realizację dobrze przyjętej później produkcji poprowadził reżyser Stanisław Jędryka, który w następnych latach stanął za kamerą między innymi cenionych „Podróży za jeden uśmiech” i „Wakacji z duchami”. Warto przypomnieć, że za ścieżkę dźwiękową do filmu odpowiadał sam Wojciech Kilar.

Pan Samochodzik powrócił na ekrany sześć lat później – w ramach słynnej miniserii „Samochodzik i Templariusze”. W najpopularniejszą i – zdaniem wielu – niedoścignioną wersję Tomasza N.N. wcielił się wówczas Stanisław Mikulski, znany przede wszystkim jako Hans Kloss ze „Stawki większej niż życie”. Poszukiwania skarbu średniowiecznego zakonu ożywił jednak przede wszystkim udział trójki pomocników Samochodzika: harcerzy o przezwiskach Tell, Wiewiórka i Sokole Oko, sportretowanych przez Romana Mosiora, Stefana Niemierowskiego i Tomasza Samosionka.

samochodzik i templariusze.jpg

Jedynym aktorem, którego wersja Pana Samochodzika pojawiła się na ekranach dwukrotnie, jest natomiast Piotr Krukowski. Jego interpretacja kultowego łowcy skarbów debiutowała w „Niesamowitym dworze” z 1986 roku i powróciła po pięciu latach w filmie „Latające machiny kontra Pan Samochodzik”. Choć w pierwszy z tytułów, jako scenarzysta, zaangażował się sam Nienacki (był to z resztą ostatni film, do którego przyłożył rękę), „Niesamowity dwór” okazał się sporym zawodem (krytykowano zwłaszcza „uwspółcześnioną” wersję pojazdu głównego bohatera, która w niczym nie kojarzyła się z wehikułem z dzieł pisarza). Pomimo rozczarowania widowni reżyser tamtej produkcji Janusz Kidawa powrócił też przy okazji „Latających machin”, zainspirowanych powieścią „Pan Samochodzik i złota rękawica”.

Choć oba filmy z główną rolą Krukowskiego można rozpatrywać niemal wyłącznie w charakterze kompletnie chybionych prób adaptacji (które zamknęły temat ekranizacji na ponad trzydzieści lat, do czasu aż za Samochodzika zabrał się Netflix), po drodze pojawiła się jeszcze inna produkcja biorąca na tapet prace Nienackiego. Mowa oczywiście o „Panu Samochodziku i praskich tajemnicach”, które w 1988 roku zrealizowano w ramach współpracy polsko-czechosłowackiej. W tej interpretacji Tomasz N.N. zawitał na ekrany z twarzą Marka Wysockiego, współautora emitowanego do końca lat 90. programu dla dzieci „Tik-Tak” i aktora znanego później z serialu „Samo życie”. Pomimo kolejnego chybionego podejścia do słynnego pojazdu, film możemy potraktować jako ostatnią dość udaną ekranową wersję przygód Pana Samochodzika – nie wliczając nowej adaptacji, z którą w najbliższych dniach i godzinach dopiero rozliczą się wieloletni fani cyklu. Tymczasem – macie swoją ulubioną adaptację książek Nienackiego? Dajcie znać w komentarzach. 

Film „Pan Samochodzik i Templariusze” dostępny jest na platformie Netflix od 12 lipca.

 

Źródło: Wikipedia / zdj. Netflix /  Przemysław Pączkowski / TVP