Słodko-gorzki koktajl – recenzja komiksu „Amazing Spider-Man. Epic Collection: Łowcy bohaterów”

W kwietniu na sklepowych półkach zagościł w końcu „zaległy” tom z serii Epic Collection pod tytułem „Łowcy bohaterów”, który chronologicznie mieści się przed dwoma wydanymi wcześniej tomami „Plaga pająkobójców” i „Rzeź maksymalna”, zatem stawiając go na półce uzupełnimy w końcu powstałą wskutek zawirowań wydawniczych lukę. Zapraszamy do jego recenzji.

Wszyscy ci, którzy przez ostatnie parę lat byli na bieżąco z serią, wiedzą mniej więcej, czego można się spodziewać po zawartości kolejnych tomów. Także i tym razem otrzymujemy mieszankę, w której skład wchodzą zeszyty serii The Amazing Spider-Man, kolejne pajęcze Annuale oraz dodatkowe samodzielne historie (tym razem będzie to „Dusza łowcy” z pośmiertnym występem Kravena). Na dokładkę znajdziemy tu także sporą ilość materiałów dodatkowych i artykułów związanych z 30-leciem Człowieka Pająka, mającym miejsce w 1992 roku, z którego pochodzi cała zawartość tomu.

Podobnie jak to miało miejsce w przypadku większości poprzednich tomów (a wbrew temu co sugeruje okładka i tytuł) także i tym razem za gwóźdź programu i największą atrakcję uznałbym zawartość regularnych zeszytów z serii TASM. To, co najlepsze, dostajemy już na samym początku – w otwierającej tom, trzyczęściowej historii w zgrabny sposób zostaje wprowadzony słynny łotr, Carnage. Jego debiut wypada pod każdym względem lepiej niż to, z czym mieliśmy do czynienia w tomie „Rzeź maksymalna”. Historia jest zgrabnie rozpisana, wciągająca, nieprzeładowana zbytecznymi elementami. Potrafi przy tym trzymać w napięciu, a jej kluczowym elementem, jest postać Venoma (nie ukrywam, że w tamtych czasach była to jedna z moich ulubionych postaci), z którym nasz bohater miał na jakiś czas spokój, gdy zdołał go przekonać, że został przezeń zabity. Zapoznając się z komiksowym debiutem Carnage'a aż trudno nie zadać sobie pytania, o ileż lepiej byłoby zobaczyć ekranizację tego komiksu od tego, co zaserwowało nam Sony w zupełnie niestrawnym, pokracznym i wymęczonym sequelu filmowego „Venoma” z Tomem Hardym. W filmie tym postać Carnage'a dosłownie spuszczono w toalecie.

Niestety zaraz po tym obiecującym wstępie przychodzi pora na trzy pocięte na kawałki opowieści (czytanie tego w kolejności w jakiej historie te zamieszczono w niniejszym tomie, to istna udręka), publikowane na łamach trzech pajęczych Annuali (jedna z nich znajduje swój finał w również zamieszczonym annualu „New Warriors”). Pierwszą z nich jest historia tytułowa, w której to Spider-Man  śpieszy z pomocą jednemu z członków  grupy „The New Warriors” - niejakiemu Speedballowi, który wpadł w łapy tajemniczego złoczyńcy. Zgodnie z tym, co widzimy na okładce, rola Pajączka jest tu raczej poboczna, przez cały czas współpracuje bowiem z kolegami z drużyny Speedballa. Całość skupia się na radosnej nawalance z udziałem postaci, których losem nie sposób się przejmować czy zainteresować. Podobnie jak miało to miejsce w tomie „Każdy z każdym” (czy też wspomnianej „Rzezi”), tak i tym razem trudno znaleźć tu punkt zaczepienia, który pozwoliłby się wkręcić w opowiadaną historię. No bo spójrzmy prawdzie w oczy: Spider-Man na drugim planie, uwikłany w bijatykę nieciekawych randomowych statystów w kolorowych kostiumach to zdecydowanie nie to, co tygrysy lubią najbardziej. Z całej zawartości annuali chyba tylko historia poświęcona postaci Venoma potrafi wzbudzić jako takie zainteresowanie, co nie zmienia faktu, że nawet przy niej czeka się głównie na powrót naszego pajęczaka na pierwszy plan.

Ten następuje przy okazji historii „Dusza łowcy” autorstwa J.M. DeMatteisa (już samo nazwisko scenarzysty dobrze rokuje). Ma tu także miejsce całkowita zmiana tak klimatu, jak i charakteru fabuły. Spider-Man nie tylko wraca na pierwszy plan, ale i sama opowieść zamiast na nudnej nawalance, skupiać się będzie tym razem na jego wewnętrznych rozterkach, egzystencjalnych przemyśleniach i wewnętrznej traumie związanej z wydarzeniami przedstawionymi w słynnej historii „Ostatnie łowy Kravena”. Opowieść ta, którą traktować można w kategoriach metaforycznych, jako podróż wgłąb psychiki bohatera, który musi zmierzyć się ze zmorami przeszłości, stanowi tu z pewnością jeden z jaśniejszych (a zarazem i mroczniejszych) punktów programu.

Następnie wracamy do regularnej serii, by zapoznać się z historiami znanymi polskim czytelnikom Semica z zeszytów 4-5/1994. Pajączek mierzy się w nich z Shockerem, Lizardem (w historii stanowiącej w pewnym sensie kontynuację słynnego „Torment” McFarlane'a), a następnie z powrotem swoich zaginionych lata temu rodziców. Ten ostatni wątek dopiero się rozkręca i będzie nam towarzyszył również w kolejnych tomach. Wiąże się z nim konfrontacja z szykującym zamach terrorystyczny Red Skullem, wieńcząca cały tom (nie jest to jednak niestety jakiś szczególnie efektowny finał). Na koniec zostają nam jeszcze wspomniane wcześniej okolicznościowe artykuły, rozważania o trzydziestoletniej historii Człowieka Pająka, wspomnienia twórców (w tym Stana Lee), parę słów o holograficznej okładce (którą czytelnicy Tm-Semic powinni pamiętać z 50. zeszytu Spider-Mana w Polsce - 7/1994) czy ogólnej roli Spider-Mana w popkulturze (na dekadę nim zawita na kinowe ekrany za sprawą filmów w reżyserii Sama Raimiego). Na koniec dostajemy kilka okładek, plakatów i innych pajęczych grafik.

Na plus tego tomu policzyć należy jego szatę graficzną, która nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu (co zdarzało się choćby w wydawanych ostatnimi czasy tomach przedstawiających klasyczne przygody Batmana z lat 90.). Zeszyty regularnej serii ilustrują Mark Bagley i Jerry Bingham (który może nie zachwyca, ale wciąż trzyma poziom), z kolei w Annualach znajdziemy rysunki autorstwa Scotta McDaniela, sprawnie ilustrującego historię tytułową – szczegółowa kreska i detale jego rysunków pomagają przetrawić miałką fabułę. Daje radę także Vince Evans spod ręki którego wyszła opowieść z udziałem duetu Cloak i Dagger. Nieco gorzej (choć wciąż znośnie) wypada Aaron Lopresti odpowiadający za ilustracje historii o Venomie oraz kolejnej wersji genezy Spider-Mana przedstawionej z punktu widzenia Jonaha Jamesona. Mike Zeck sprawdza się znakomicie w „Duszy Kravena” (tak samo zresztą sprawdzał się w „W ostatnich łowach”), sprawnie budując swymi rysunkami mroczną atmosferę, a John Romita Sr serwuje nam nieco retro-klimatu w historyjce poświęconej Gwen Stacy (choć akurat sposób w jaki rysuje tę postać nieszczególnie mnie przekonuje).

Porównanie tłumaczeń: po lewej Egmont, po prawej TM-Semic

Wydanie jak zwykle trzyma wysoki poziom, tłumaczenie Marka Starosty nie budzi zastrzeżeń, choć w porównaniu ze starym tłumaczeniem Michała Zdrojewskiego jest bardziej dosłowne, co nie zawsze mu służy.

Podsumowując - „Łowcy bohaterów” to kolejny dość nierówny tom Epic Collection, któremu sporo brakuje do czołówki serii, ale z drugiej strony wypada zdecydowanie lepiej niż najsłabsze z wydanych dotychczas tomów („Każdy z każdym” i „Rzeź maksymalna”). Mamy tu kilka dobrych i wartych uwagi historii (szczególnie otwarcie z Carnage'em i „Dusza łowcy”), kilka niezłych, ale i trochę wysoce wątpliwej jakości zapychaczy. No i jest tu jednak nieco za mało zeszytów regularnej serii, by człowiek się zdążył odpowiednio wkręcić w historię nim dobrnie do końca. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by zaraz po zakończeniu lektury sięgnąć po kontynuację w postaci całkiem przyzwoitej „Plagi pająkobójców”.

„Amazing Spider-Man. Epic Collection: Łowcy bohaterów” zawiera zeszyty pochodzące z 1992 roku: Amazing Spider-Man #361-367, Amazing Spider-Man Annual #26, Spectacular Spider-Man Annual #12, Web of Spider-Man Annual #8, New Warriors Annual #2, Amazing Spider-Man: Dusza łowcy.

Oceny komiksu „Amazing Spider-Man. Epic Collection: Łowcy bohaterów”

3+
Scenariusz
4+
Rysunki
5
Tłumaczenie
5
Wydanie
4
Przystępność*
4+
Średnia

 Oceny przyznawane są w skali od 1 do 6.

Amazing Spider-Man. Epic Collection: Łowcy bohaterów

Specyfikacja

Scenariusz

David Michelinie, J.M. DeMatteis, Eric Fein, Fabian Nicieza, Tom Breevort, Mike Kanterovich,  Tom DeFalco, Stan Lee

Rysunki

Mark Bagley, Scott McDaniel, Aaron Lopresti, Brandon Peterson, Mike Zeck, Jerry Bingham,  Scott Kolins, Vince Evans, Tod Smith, John Romita Sr

Przekład

Marek Starosta

Oprawa

twarda

Liczba stron

 480

Druk

kolor

Format

170x260 mm

Wydawnictwo oryginału

Marvel Comics

Data premiery

24.04.2024

zdj. Egmont / Marvel