„Spider-Man: Bez drogi do domu” to najlepszy film Marvela? Recenzje filmu wylądowały

„Spider-Man: Bez drogi do domu”, czyli bez dwóch zdań najbardziej wyczekiwany film tego roku, trafi do kin już w najbliższy piątek. Tymczasem, w sieci zaczęły pojawiać się recenzje widowiska. Pierwsze opinie wskazują na kolejny, wielki hit Marvela i prawdziwy podarunek dla fanów postaci Człowieka-Pająka.

Na moment pisania tego tekstu „Bez drogi do domu” cieszy się w agregatorze Rotten Tomatoes idealnym wynikiem dokładnie 100% pozytywnych opinii (przeliczonym na podstawie 29 zweryfikowanych opinii). Dla porównania, w serwisie Metacritic zebrano w chwili obecnej 18 opinii o wielkim finale trylogii Spider-Mana, spośród których 16 zostały oznaczone jako pozytywne. Tylko dwóch krytyków stwierdziło, że ich odczucia po seansie były mieszane, ale żaden z oceniających nie wystawił „Bez drogi do domu” negatywnej oceny. Średnia filmu wynosi obecnie 71 w stupunktowej skali.

Jak wypada film „Spider-Man: Bez drogi do domu”? Sprawdźcie wybrane recenzje

Zdaniem większości recenzentów, „Spider-Man: Bez drogi do domu” wypełnia obietnice wielkiego, kinowego widowiska skrojonego dla fanów zarówno uniwersum stworzonego przez Marvel Studios, jak i postaci Spider-Mana w ogóle. Z tekstów opublikowanych dziś w zagranicznych mediach wyłania się obraz filmu wyładowanego odniesieniami do poprzednich komiksowych widowisk, który zarazem nie unika tematów rodem z poważniejszych dramatu. „Bez drogi do domu” ma znakomicie równoważyć elementy widowiska akcji – w opiniach przewijają się pochwały wobec efektów specjalnych, pracy kamery, złoczyńców i ścieżki dźwiękowej – z precyzyjną i skupioną na tytułowej postaci opowieścią o Peterze Parkerze, który ma tym razem stać się pełnoprawnym odzwierciedleniem Pajączka z najpopularniejszych komiksów. W kilku opiniach przewinęło się wręcz stwierdzenie, że „Bez drogi do domu” to nie tylko najlepszy film aktorski o Spider-Manie, ale i najmocniejszy film w dorobku MCU.

Dla równowagi warto wspomnieć o kilku mniej pochlebnych recenzjach. W entuzjastycznej w największym stopniu recenzji serwisu Fandango czytamy o nieco „niezręcznej” środkowej części filmu, która cierpi rzekomo na nadmiar postaci i problemy z tempem. Finałowy akt filmu ma jednak skutecznie niwelować tamte mankamenty. Z kolei w tekście opublikowanym na łamach The Playlist, autor wskazuje, że widowisko w nadmiernym stopniu opiera się na nostalgicznym rozpamiętywaniu czasów świetności serii, nie oferując w zamian innowacyjności na poziomie animowanego „Spider-Mana: Uniwersum”

Poniżej znajdziecie kilka najciekawszych opinii zawartych w opublikowanych w sieci recenzjach oraz parę skrótowo opisanych wrażeń dziennikarzy z Twittera

Mogę z całą pewnością powiedzieć, że „Spider-Man: Bez drogi do domu” to NAJLEPSZY aktorski film o Spider-Manie. To porywające i emocjonalne zakończenie trylogii „Homecoming” i zarazem inteligentny, zabawny i ekscytujący hołd wobec dwudziestu lat filmów o Spider-Manie. Przezabawne i łamiące serce. Uwielbiam każdą sekundę.

„Spider-Man: Bez drogi do domu” jest niezwykle satysfakcjonujący. Popłaczecie i ze szczęścia i ze smutku i powiwatujecie. W połowie robi się trochę topornie, bo pojawia się tyle postaci, ale trzeci akt nadrabia – to dynamiczna i potężna zabawa.

„Spider-Man: Bez drogi do domu” działa szokująco [dobrze] bo utrzymuje uwagę na Spider-Manie Toma Hollanda – [aktor] jest w samym środku pierwszego planu. [Film] jest wyładowany odniesieniami dla fanów i odwołuje się do filmów z niemal dwudziestu lat. Ale przede wszystkim jest zabawny, rozrywkowy i często ekstremalnie emocjonalny. Unikajcie spoilerów tak długo, jak to możliwe.

„Spider-Man: Bez drogi do domu” to najlepszy film w historii Marvela. (...) [Film] idealnie odnosi się do dziedzictwa Spider-Mana, odnajduje idealną równowagę humoru, akcji, serca i nostalgii. Fanom Pajączka absolutnie odbije, jak zobaczą ten film.

Z recenzji Vanity Fair:

(...) reżyser Jon Watts radzi sobie z wielką konwergencją starych i bieżących serii z werwą, której niemal starcza, by utrzymać równy poziom filmu. Ale jest tu tak wiele „Frankensteinowania” do zrobienia, że zabrakło czasu, by rozbudować (...) [własną] teksturę. [W konsekwencji „Bez drogi do domu”] traci skoczność i blask poprzednich dwóch filmów z Hollandem.

Z recenzji The Guardian:

Z pewnością [„Bez drogi do domu”] nie jest wolne od wad, ale jednocześnie porusza się ze zwinnością, której wiele filmów mogłoby mu pozazdrościć (to, że film debiutuje zaraz po „Eternals” jest prawdziwym zbawieniem dla Marvela). 

Z recenzji New York Post:

To masywny i głęboko satysfakcjonujący [film] (...) [Tom Holland] udowadnia, że jest kimś więcej niż idolem nastolatków z perfekcyjnym amerykańskim akcentem. Tym razem jego Peter ma w sobie powagę, emocjonalną ikrę, brutalność i wiarygodne uczucie. (...) To jego najlepszy występ w karierze. I w spandeksie i bez niego.

Z recenzji IndieWire:

Podróż do zakończenia „Bez drogi do domu” – zarówno dobrodusznego, jak i łamiącego serce – zalicza kilka potknięć, ale   (...) [efekt] jest tego wart. Powiedzmy sobie szczerze: kiedy ostatnim razem widzieliście trzeci film w serii, który pozostawił widownię w ekstazie odnośnie tego, co stanie się dalej?

Z recenzji Deadline:

Jon Watts, reżyser i „cudowne dziecko” odkryte dzięki znakomitemu niezależnemu filmowi „Radiowóz” raz jeszcze rzucił czar na tę serię i – z pomocą scenarzystów Chrisa McKenny i Erika Summersa – stworzył nie tylko najlepszy film w serii o Spider-Manie, ale i jeden z najmocniejszych obrazów tego roku. 

Źródło: Deadline / Variety / Indie Wire / New York Post / The Guardian / Vanity Fair / zdj. Marvel