Czy to jeszcze nie koniec filmowej drogi Clinta Eastwooda? Choć od miesięcy pojawiają się informacje sugerujące, że legendarny twórca przeszedł na emeryturę, jego syn Scott Eastwood nie jest o tym przekonany. Co więcej, twierdzi, że sam zainteresowany nigdy nie potwierdził takich planów.
Czy doczekamy się powrotu Clinta Eastwooda?
W rozmowie z portalem ScreenRant Scott Eastwood odniósł się do słów swojego brata Kyle'a, który niedawno zasugerował, że ich ojciec zakończył już karierę. Aktor przyznał jednak, że nie słyszał podobnej deklaracji bezpośrednio od Clinta.
– Zobaczymy. Nie słyszałem tego z jego ust. Więc nie wiem, jak to wygląda – stwierdził Scott.
Wypowiedź ta natychmiast rozbudziła nadzieje fanów. Być może Eastwood rzeczywiście pracuje nad kolejnym projektem lub przynajmniej nie zamierza definitywnie zamykać swojej imponującej kariery. Trudno wyobrazić sobie, by Hollywood tak łatwo pożegnało jednego z najwybitniejszych twórców w historii amerykańskiego kina.
Sprawdź też: Widzowie HBO Max oszaleli na punkcie tego filmu. Najważniejsze sceny kręcono w Polsce.
Plotki o emeryturze reżysera pojawiły się po słowach Kyle'a Eastwooda podczas spotkania z francuską publicznością. Muzyk wspominał wówczas wieloletnią współpracę z ojcem przy filmach i powiedział: „Teraz jest na emeryturze, ma 95 lat”. Wielu odebrało tę wypowiedź jako ostateczne potwierdzenie zakończenia kariery przez Eastwooda. Sam Clint nigdy jednak publicznie nie ogłosił przejścia na emeryturę. Dlatego słowa Scotta pozostawiają furtkę dla ewentualnego powrotu za kamerę.
Ostatnim filmem wyreżyserowanym przez Eastwooda pozostaje thriller prawniczy „Przysięgły nr 2” z 2024 roku, który wielu komentatorów uznało za jego pożegnalne dzieło. Z kolei ostatni raz na ekranie aktor pojawił się w westernie „Cry Macho”. Scott Eastwood podkreślił również ogromny wpływ swojego ojca na świat kina.
– Jego dorobek, kunszt i wszystko, co stworzył przed kamerą i za nią. Produkowanie, pisanie, komponowanie muzyki, reżyserowanie, aktorstwo. Drugiego takiego Clinta Eastwooda nigdy nie będzie – powiedział aktor.
Trudno się z tym nie zgodzić. Niezależnie od tego, czy Clint Eastwood zdecyduje się jeszcze raz stanąć za kamerą, czy też faktycznie zakończył już swoją przygodę z kinem, jego miejsce w historii filmu pozostaje niepodważalne. A jeśli Scott rzeczywiście wie coś więcej niż pozostali, być może legenda szykuje dla widzów jeszcze jedną niespodziankę.
zdj. Warner Bros.